Hejj :)
Matko, byłam dzisiaj w 2 miejscach, grzybów jak na lekarstwo. Potem poszłam z psami jak zwykle koło babci (chodzę tak codziennie, bo zabieram wtedy też Majkę- sunię babci) i wpadłam przypadkiem (dobra, psy mi pomogły :p) w trawy. No a tam... Multum maślaków. Uzbierałam całą reklamówkę, wróciłam do babci, zebrałam ją, tatę i ciocię (bo wszyscy u babci byli) i doszliśmy znowu. Ostatecznie mam całą reklamówkę i taką dużą torbę, babcia 2 wiaderka, a ciocia wiaderko i reklamówkę. I wszystkie zdrowe. Tylko ile obierania było... I pomyśleć że to 10 minut drogi od babci.