Hejka Madzia ;)
Moje miasto przestaje mi się podobać.... Znajoma dostała mandat za psy bez smyczy (przygarnęła je tydzień wcześniej, są półdzikie, zbiegły z posesji w czasie wchodzenia sąsiadki i max 30 minut ich nie było, bo ich szukali). Facet pijaczek zgłosił że się ich boi (szczegół że to małe burki, które były bezpańskie od prawie roku i latały po mieście). I mandat 50 zł. Dzisiaj ja miałam niewątpliwą przyjemność go spotkać... Stałam na obrzeżach miasta, niedaleko posterunku policji, polana, ja na środku, rzucam psu piłkę. Facet przejeżdża rowerem (daleko od nas) i drze się że musi zejść z roweru bo się psa boi, i że albo zakładam kaganiec albo dzwoni po policję(wtf, posterunek obok :mdleje:). Przechodnie zaczęli się na niego wydzierać że głupot się czepia, pies daleko od niego, przynosi piłkę, więc o co mu chodzi. No ale żeby nie było wzięłam ją na smycz (aportowanie w kagańcu jest trudne). Ale muszę się go wyszczegać, bo może zrobić problemy.... Wiem że nie powinna być bez smyczy, ale w takiej sytuacji się czepiać to już przesada (to była naprawdę duża odległość, trzeba było krzyczeć, pomijając że bliżej miałam na posterunek policji niż do faceta, więc robi to typowo na złość). Chyba nigdzie już bez smyczy nie pozwolą psa puścić :( Dobrze że tylko on jeden taki, i najczęściej pijany więc raczej tylko straszy, no ale jednak :/