A ja nie wiem o co ta dyskusja- chyba wszyscy uważają, że pies, jakikolwiek by nie był, nie ma prawa podlecieć do innego psa, bez zgody obu stron. Dla mnie do normalne- pytam, i dopiero puszczam mojego. A nie "hulaj dusza" pies lata od psa do psa, bo przecież jest łagodny to nic nie szkodzi. Bo mój pies może być łagodny, ale inny może być lękliwy/agresywny/chory/nielubiący kontaktów. Jeśli komuś się wyrwie, to normalne dla mnie, że owy właściciel zbierze du** i podleci szybko po psa, a nie będzie patrzył jak druga osoba się odgania. I serio- czy na każdy spacer mam brać ze sobą smaczki do karmienia OBCYCH psów, nad którymi właściciel nie panuje? Nie będę się chować po klatce bo nie wychowany burek postanowił podlecieć. Ale mówię o tych z opornym właścicielem- jeśli właściciel leci po psa, zabiera go, przeprasza, to jestem w stanie zrozumieć, zdarza się. Ale jak stoi i się gapi jak ciele, a na moją prośbę o zabranie się śmieje to sory, ale za 5 razem jak podleci jego burek to niestety zgłaszam na Policję. Ja nie muszę się użerać z cudzym psem tak jak ludzie nie muszą z moim.