Właściwie, to powinnam ją przechrzcić na Świniorka ewentualnie inne brudliwe zwierzątko.
Byliśmy dziś nad Wisłą, bo pogoda piękna była. I kto się najbardziej wyświnił? No kto? Tam dokąd jeździmy jest taka piaszczysta łacha, odcinająca rozlewisko od koryta rzeki - woda tam do kolan, psy i dzieciaki szaleją. Ale nie Figunia. Figunia musiała znaleźć sobie coś ala bagno, przebiec przez to w tę i z powrotem. A następnie wskoczyła mi na kolana....Śmierdziałam ja, śmierdziała ona, śmierdziało w samochodzie. Ale zmęczyła się tak, że po kąpieli w wannie padła i śpi jak zabita. I już nie śmierdzi :evil_lol: