Dziś od rana pańcia powiedziała: Maksiu, zaniedbałam cię przez Zuzię i wyglądasz jak dziad. Będziemy się czesać. Poszliśmy więc na taras i pańcia przyniosła 3 (trzy!!!!!!) szczotki. Przecież ja wszystkie pogryzłem????? Wyczesała mnie wszystkimi trzema - do połysku. Czułem się obrzydliwie czysty i błyszczący.....ale w ogrodzie takie przyjemne błotko pośniegowe. Hopsnąłem sobie raz i drugi i od razu lepiej wyglądam. I teraz w ramach zemsty pańcia chce mnie wykąpać i uprać mi kocyk. To niech już się lepiej Zuzią zajmie może. Chyba nie lubię wiosennych porządków i ja nie wiem, dlaczego moi koledzy są czyści tacy. Ta duża w ogóle się w ziemi nie tarza - jakaś dziwna. A ten drugi po błocie nie biega, tylko całymi dniami śpi. A na mnie co pańcia spojrzy, to mówi
"matko kochana, gdzieś ty się tak uświnił znowu?".
Ech, ciężkie jest życie psa. Idę jej trochę powzdychać, może mi chociaż da jakieś ciasteczko albo coś?
Maksik.