Ja nawet jakoś się nad tym nie zastanawiam.Jak byłem dzieckiem i dziadek kupował kaczki ,kury i króliki żywe ,które potem sobie rosły ,a potem sie je zabijało.To zawsze kupował mi jedną kaczuszkę ,która była moja :loveu:i nie do zabicia.Tym samym zamykał mi mordę ,żebym się nie darł jak inna kaczka lata bez głowy:lol:
A były jeszcze 2kury takie walnięte Cygana i Agata miały na imię :diabloti: i pasjonowały się mordowaniem gołębi co jakiś usiadł zmęczony lotami ,żeby sie posilić ich żarciem lądował na kompostowniku ,bo roznosiły go w drobny mak....