Jump to content
Dogomania

Aśka Belkowska

Members
  • Posts

    1071
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aśka Belkowska

  1. Sorry za offa, ale na fb Szydłowieckie Bezdomniaki szukają kogoś do sprawdzenia DS w Jabłonnej p. Lublinem dla ich podpopiecznej Coli. Szkoda mi małej, bo miałam ją na celowniku, szukając psiuta do adopcji.
  2. Ufff, ale się naczytałam. Dobrze, że wakacje i w pracy "ogórkami pachnie" :eviltong:. Moje ukłony dla autorki watku za darowanie pięknego życia Misi i za styl postów. Rady Twoich przyjaciół warte rozważenia, powinnaś w cieniu pod drzewami na kolanie pisac książki o swoich psiutach... i nie tylko. Dla mnie najcenniejszym doświadczeniem było przeczytanie o Twoim TZ, gdy zaspanym głosem wykazał troskę o żeberka Misi. A tak jej nie chciał. Ja swojego też troszkę musiałam zmiękczyć, ale u mnie pomogło, gdy parę razy wyprowadziłam go wiosną na spacer po osiedlu... i teraz mamy cudownego psiuta. PS. Mój TZ tez lubi kabarety w TV.
  3. Z Lublina. Mam adoptowanego sznudla, chociaz Lilka wczoraj dopatrywała się w nim jakiejś innej rasy. W tamtej pseudohodowli były pudle, więc zapewne to mix ze sznaucerem albo którymś z pozostałych czarnych kundelków. Moj tez ma trochę problemów, dlatego nie chciałam uprawiać amatorki.
  4. Zdecydowałam się na szkolenie w Temperamencie. Polecam. Tym bardziej mnie cieszy, że mój łobuz jest bardzo "plastycznym" psem. Podgryza już mniej, szczególnie gdy jest rozemocjonowany, albo pogania mnie na spacer. Ostatnio pasjonują go moje dłuższe sukienki. :evil_lol:
  5. PS. Np na szkoleniu dowiedziałam się, że komenda powinna być wydana raz i wyraźnie. Do tej pory sądziłam, że trzeba mówić "siad", dopóki pies nie wykona polecenia. Itd.
  6. Znawcą nie jestem, jak widać sama szukam na dogo pomocy. Trochę już wiem, a na pewno to, że imię służy do przywoływania, a nie do karcenia. Wymyślcie metodę na odwracanie uwagi psa. Właśnie przeczytałam w jakimś poście, że Pani posłuzyła do tego skarbonka z pieniędzmi - dość nieprzyjemny dźwięk, prawda? A jak pies się uspakajał, natychmiast nagroda. One tak naprawdę nie wiedzą, czego my od nich chcemy. Na szczęście mój jest już wyrośnięty, więc metoda ignorowania zaczęła dawać efekty. Nie jest to łatwe, gdy się czuje ostre pazury na łydkach. Po prostu się od niego odwracam i milczę. Gdy mnie gryzie w dłonie przy zabawie, wstaję. Myślę, że to jeszcze potrwa, ale liczę również na psie przedszkole, które właśnie zaczynamy. Anka, Wasz psiutek jest młodziutki, wszędzie szuka zabawy, może po prostu się zatrzymujcie, gdy za Wami biegnie i gryzie, może jakiś przykry dźwięk np. "ej".
  7. Jeśli się wstydzisz to nie chodź. Nie mówię, że masz paradować, ale wychodzić w jedno i to samo miejsce, dopóki psiak nie załapie czego oczekujesz. Wydaje mi się, że nie ma jakiegoś dokładnego "kiedy przestanie", to dośc osobnicza sprawa. Moje szczęście sikało w domu mając 5-6 miesięcy, bo w pseudohodowli w ogóle nie miało wyboru, leje pod siebie i już. Najzabawniejsze jest to, że kupiliśmy takie podkłady i wykorzystaliśmy tylko dwa, bo psiak szybko zauważył, że moja radośc z jego toalety na dworze jest większa aniżeli przy sprzątaniu w domu, mata leżała jeszcze "bezproduktywnie" cały tydzień, zanim odwazyliśmy się ją zabrać. PS. Też mieszkam w mieście, w bloku i nie jestem młoda osobą, więc obciach większy. ;)
  8. Słyszałam, że pomaga wyniesienie tej jej maty na dwór. Najlepiej w to samo miejsce.... i radocha jak się jej w końcu uda. :multi: Powodzenia.
  9. Ma sześć (pięć :placz: od ubiegłego tygodnia) w sumie, pozostałe ze schroniska, taki DT = DS dla haszy. :lol:
  10. Trafiłam już na bloga p.Mrzewińskiej, mam zapisany link. Postaram sie pobuszować po księgarniach. A zapytanie o szkolenie już wysłałam. Póki ciepło, a psiak młody. PS. To mój czwarty pies, ale pierwszy ze złymi wspomnieniami.
  11. Obserwuję wątek, właśnie wysłałam maila do Temperamentu, bo Pliszczyn to dość daleko, chociaż i Zagajnikowa to dla mnie przeciwległy koniec miasta.
  12. Nie oceniam wypowiedzi, ale kpina jest niepotrzebna. Nikt nie twierdzi, że szczeniak jest od razu rozwinięty. Kwestia interpretacji słów. Prosze czytać uważnie, nowość dotyczyła hodowli. Pozdrawiam.
  13. Dziękuję, wpadłam na to sama, żeby nie dawać mu się łapać za ręce, gdy podbiega, ale drań jest skoczny. W domu też zaczyna sie ekscytować, gdy widzi, że zbieramy się do wyjścia i skacze na mnie. Komenda siad jest skuteczna dopiero po kilku powtórzeniach (oczywiscie wtedy dostaje smaka). Liczę jednak na to, że czas da efekty. Mój psiak jest sznudlem, ponieważ miałam trzy pudelki przed nim, widze sporą dawkę sznaucera. Uparciuch z niego. Ja też hahaha. Domyślam się, że rozpieszczamy go z mężem jak to bywa z bidą schroniskową. Ale ponieważ dorasta, nie chcę by się stał tyranem. Poza tym popieram ideę wychowania opartego na pracy. W końcu dzieci też wychowujemy w pewnej kulturze zachowania, a nie na żywioł. Denerwują mnie psy nieułożone przez swoich właścicieli. Przyznam, że nie mam większego doświadczenia, raczej intuicję, ale ta bywa zwodnicza. Dziękuję za podpowiedź szkolenia, znalazłam ich w internecie, ale nie widziałam zbyt wielu opinii, poza tym ode mnie to drugi koniec miasta, najodleglejszy. Zapewne będę miała sto pytań jeszcze, bo mój psiak ma sporo lęków, które chciałabym pokonać. Największym jest strach przed starszymi, siwymi (!) ludźmi (wspomnienie pseudohodowcy).
  14. Pisałam już o tym w behawiorze, ale zapewne tu jest właściwsze miejsce. Mój adoptowany psiak ma ok 7-8 miesięcy. Mamy go dwa miesiące. Najwyraźniej dorasta. Uwielbia mnie podgryzać w łydki, albo łapac za nogawki spodni. Czasem mam siniaki. Wiem, że trzeba z tym coś zrobić, na razie przerywam zabawę, jeśli tak się zachowuje. Czasem jednak na spacerze potrafi podbiec gdy go zawołam i z radości podskakuje, żeby mnie uszczypać. Jest mądry, tylko ja zapewne nie znam właściwej metody. Proszę o sugestie. PS. Straszny łakomczuch, więc metoda na smakołyki czyni cuda. Chętnie poszłabym na jakieś szkolenie, ale w Lublinie wybór niewielki.
  15. Noooo, nadciąga, właśnie mam takiego mixa sznudla (sznaucer z pudelem) przypadkowy, ale słodki. Po moich trzech pudlach widze upór sznaucerka.
  16. Dla miłego zakończenia wątku - gazeta zabrana. :lol:
  17. Też wybraliśmy taką metodę. Po prostu bylismy obok. Często stałam i czekałam na jego pierwszy ruch, albo krok. Jak przy ptaku, którego łatwo spłoszyć najmniejszym ruchem. I nawet suchą karmę rozsiewalismy jak proso wróbelkom, hahaha, żeby tylko dom kojarzył mu sie pozytywnie.
  18. Wnętrzak to psiak, który choruje na wnętrostwo, czyli niedorozwój jąder. To powinno być przeciwskazanie to rozmnażania w tej linii. I był kupionym szczeniakiem -czyli od nowości :-o - z zarejestrowanej hodowli.
  19. Ja kupiłam rasowca, nie dla szpanu, ale po to żeby mieć pewność co do charakteru, wielkości i budowy okrywy włosowej - w domu mam astmatyka, który bardzo źle reaguje na sporą ilość sierści w domu i nie mogłam sobie pozwolić na "a nóż się uda i akurat na ten nie będzie gubił sierści". Po za tym sama, nie znoszę walającej się sierści... jak wchodzę do znajomych gdzie w domu są psy od razu czuję zapach psa i widzę kłęby futra na podłodze - moje psisko futra nie gubi, pachnie kosmetykami i nie czuć go "psem". Mieszkałam przez 2tyg z owczarkiem niemieckim rodziców - w życiu nie zdecydowałabym się na takiego psa z prostej przyczyny - odkurzałam dwa razy dziennie, wszystkie meble, ubrania i dywany miałam w sierści, mimo że pies pierwszego dnia został wykąpany i wyczesany furminatorem - jasne, czułam się bezpieczniej (miałam wtedy zostać sama na naszym zadupiu, docelowo pies miał mieszkać na dworze, tak jak mieszkał całe życie, ale żal mi było go zostawiać na obcym terenie samego, więc zabrałam go od razu do domu...), ale nie nadążałam zbierać sierści.. Psy z rodowodem to maleńki ułamek trafiających do schroniska - większość psów w schroniskach to właśnie kundelki albo psy w typie... żeby ograniczyć liczbę psów w schronach nie należy dopuszczać do rozmnażania się takich psów. Nie wiem kto krytykuje kundelki, ale wiem, że większość osób na forum krytykuje LUDZI który bezmyślnie rozmnażają kundelki czy psy w typie - i za taką krytyką podpisuję się obiema rękami.[/QUOTE] Wcale hodowlane psy nie gwarantują dobrej kondycji psiaka. Moje doświadczenia z psami z rodowodem sa przykre. Również moja koleżanka też jeździła specjalnie po hodowalego husky, który wkrótce okazał się wnętrzakiem. Kolejne jej psy zostały adoptowane.
  20. No tak , ale dlaczego maja mniejsze szanse? sama znam przypadek gdzie kundla oddano do schroniska a po tyg zakupiono rasowca . Tak to sie kocha zwierzeta ? Bo ja swoja kocham za nic za darmo , bo jest . A to ludzi powinno sie oddawac do schroniska , bo oni odbieraja im psia godnosc . To dla mnie tak jaby oddali niepelnosprawnego do zakladu bo jest slabszy . Sory czytajac tego typu wypowiedzi szlak mnie trafia. Nie ma co się denerwować, to nie reguła, ja miałam do tej pory rasowe psiaki, fakt nie oddałam do schroniska. Ale po smierci ostatniego - zatrucie? - powiedziałam dość i teraz mam rasowego kundelka z adopcji. A co! Kochany psiak.
  21. Mam dokładnie ten sam problem, dlatego dzisiaj przeglądam forum. Mój adoptowany psiak ma ok 7-8 miesięcy. Uwielbia mnie podgryzać w łydki, albo łapac za nogawki spodni. Czasem mam siniaki. Wiem, że trzeba z tym coś zrobić, na razie przerywam zabawę, jeśli tak się zachowuje. Czasem jednak na spacerze też potrafi podbieć gdy go zawołam i też podskakuje, żeby mnie uszczypać. Jest mądry, tylko ja zapewne nie znam właściwej metody. Proszę o sugestie. PS. Straszny łakomczuch, więc metoda na smakołyki, czyni cuda. :diabloti:
  22. Też mam psa z pseudohodowli, "na szczęście" to przypadkowe krycie bo i hodowla była mało fachowa. To młodziutki sznudelek adoptowany poprzez fundację. Psiak po miesiącu się zaadaptował, pomimo ewidentnego leku wobec ludzi. Był przetrzymywany w ciemnej komórce z rodzeństwem, "hodowca" (czytaj ćwok ze wsi) wypuszczał wszystkie psiaki, gdy przychodził dawać im jesć. Po dwóch miesiącach pobytu u nas pojawiła się alergia na trawę. W porównaniu jednak z kłopotami zdrowotnymi mojego poprzedniego pudelka to pikuś. Poza tym jest kofany łobuziak.
  23. Jak większość osób tu wypowiadających się, uważam, że nie powinnaś odwiedzać psa, a przynajmniej nie teraz. Ja też odkupiłam psiaczka ok. 2,5 rocznego. Bardzo wrażliwego i wymagającego troski. Przyzwyczaił się do nas bardzo szybko, trochę tylko rozglądał się na spacerach, jakby kogoś szukał. Ponieważ trafił do spokojnego domu z dorosłymi ludźmi, gdzie nie było dokuczających mu wczesniej małych dzieci, w ciągu tygodnia poczuł się jak u siebie. Pozdrawiam i współczuję z powodu trudnej decyzji.
  24. Mój dziki psiak (dosłownie! nie znał ludzi poza pseudohodowcą,który kopał te p... kundle))- mamy go drugi miesiąc, pokonywał wszystkie "życiowe" przeszkody przy naszym cichym udziale. Dopiero na drugi dzień wyszedł spod łóżka. Każdy krok był paniką, ja tylko obok stałam i nie patrzyłam na niego. Często rzucaliśmy mu smakowite kąski. Wielkim szczęściem było poglądać jego postępy, stawiałam mu kolejne wyzwania. Spacer pierwszy po trzech dniach wyglądał tak, że wyniosłam go na trawę, postawiłam i zabrałam do domu. Smycz była tylko koniecznością, żeby nie uciekł, bo tez patrzył na boki szukając ucieczki. I tak ze wszystkim, poznawał powoli i etapami w tempie, które sam wybierał. Wielką satysfakcją było patrzeć jak pokonuje swoje przeszkody, dużą pomocą było jego łakomstwo i wielka wrodzona ciekawość. Życzę powodzenia. Ja mam juz zwykłego psa, który tylko nadal boi się obcych ludzi (tzn. nie daje się głaskać... i dobrze!) a przecież nie umiał spokojnie jeść, pić wody, chodzić po schodach, na smyczy, bawić się, bał się dotyku itd.
  25. Nie wściekamy się, ale gdyby wytrzymywał 3-4 godziny to byłabym w niebie. W nocy jest OK. Wczoraj nasiusiał tylko raz, gdy nas nie było. Ale potem mimo że wyszłam z nim po 18 na "krótkie siku" (nie mówiąc o spacerku zaraz po przyjściu po pracy), wracając z balkonu ok. 20.00 zaczął sikać w pokoju. Oczywiście moje co robisz?!!!, i na spacer. Choć nie ukrywam, że chciałam go wymęczyć niedługo potem, bo zamierzałam jak zwykle wyruszyć ok. 20.30 na obchód osiedla i kumpli naturalnie. Dlatego z tą gazetą to jeszcze pomieszkamy. :lol: PS. I tak widze postępy, bo na spacerze to siusiamy już ze dwa albo i trzy razy... i co z tego, że jeszcze "na suczkę". :eviltong:
×
×
  • Create New...