Jump to content
Dogomania

Gusiaczek

Members
  • Posts

    34666
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    26

Everything posted by Gusiaczek

  1. [quote name='Isadora7']A moja Dorota ma nick od Isadory Duncan. Dorota ma na jej punkcie świrka, książkę o niej przewraca kilka razy w roku. Pamiętam jak mieliśmy remont w łazience to ci co przyszli dziwnie patrzyli na zastawiony od góry do dołu przedpokój ... książkami. Nawet jeden z nich zapytał - czy Dorota ma księgarnię. Dorota powiedziała zę on to pewnie ma tylko telefoniczną w domu. Rambo strażnik książek[/QUOTE] Isadora Duncan .... też świrowałam ;) Dorota, książki kochasz! No, miód na me serce (bibliotekarskie i nie tylko):loveu: Gdy zamykałam mieszkanie po Mamie (z ogromną pomocą Nutusi) jeden z pomagaczy wynoszący tony książek nie wytrzymał : " czy to ,q ....a w ogóle ktoś czytał?":megagrin: A nick mam od przeinaczenia własnego imienia;) Miłego łikendu życzy Przeinaczona Na Zawsze
  2. Dziękuję z całego serca za tak cudowne przywitanie :) Buziaki odwzajemniam z radością ogromną. Będę z Wami z absolutnej potrzeby serca. Ojojoj, to kot markotny? ;) Trzym się Sopppeeel i ino uważaj na siebie, bo zapowiadają odwilż :mad:
  3. No i sprawa jasna - Edyseja na posterunku (tym razem herbacianym) ;) Od kilku lat stosuję Pięć Przemian - właśnie tam dowiedziałam się o herbacie z cytryną.
  4. "Gusiaku, Na dogowe smuteczki, poczytaj sobie wątek Sopelka. To, co dziewczyny wyprawiają, przyprawia mnie o takie salwy śmiechu, że opluwam monitor, żeby nie parsknąć na cały głos :) Tak sobie od tyłu poczytaj - a do początku idź, jeśli chcesz poznać całą historię Sopelka, co to już ponoć jedną łapą był za TM ;)" Witam się:) tak właśnie tutaj trafiłam za sprawą Nutusiowej terapii na moje żale i płacze ... w morzu nieszczęścia, potrzeb jestem bezradna, nie potrafię pływać :shake: tonę psychicznie; wypalam kosmiczne ilości papierochów ... płaczę (często też z radości, dzięki takim, jak Wy i Panu B. z pewnością, który łapę niebiańską nad BM trzyma - no niestety często mu się omsknie, ale ma tytle na głowie ...). Super, że tu jestem - warto, zawsze warto się starać nawet, gdy możliwości są małe. Zaczęłam od kilku postów ostatnich, ale wróciłam do początku wątku ;) Mam za sobą jakieś 3/4. Będę tutaj codziennie ( nie zawsze pisać będę, bo tak naprawdę Sopel Ty tu rządzisz i co się wcinać będę;)) Pozdrawiam Was serdecznie:) Terapeutowany Gusiaczek ;)
  5. [quote name='Ewa Marta']Bafiś po wyjeździe Berty niespecjalnie za nią płakała mimo, że bardzo ładnie się bawiły. Pozostala jej Łątka na wyłaczność, no i ręce Ani, które teraz mają więcej czasu dla Bafinki, bo ubył jeden pyszczek do głaskania. Ania zabiera się za wychowanie naszej księżniczki, bo za chwilę wychowamy małego potworka, któremu wszystko wolno;-) Bafinka coraz częściej słyszy, że czegoś robić nie może, jeśli zaczyna broić. W tej chwili jesdt bezpieczna, odkarmiona, zoperowana i skończył się okres ochronny, w którym tylko się na nią chuchało. Oczywiście taki maluszek nie robi nic złego, ale trzeba jej pokazać, że nie może np. łapać za kostkę kogoś obcego, kto wchodzi do mieszkania, a raz jej się zdarzyło.[/QUOTE] No, Bafiatko skończyło się rumakowanie;) Ucz się pilnie - liczę na świadectwo z paskiem:)
  6. Nutusiu, nie pamiętam nawet jeśli gdzieś widziałam ... :oops: A Bafi?
  7. Witam się i ja;) Tosia bardzo piękne imię - mnie kojarzy się z Cudowną Duszą, jaką miałam zaszczyt znać. Trzymam kciuki za Was:)
  8. [quote name='Mazowszanka']A można zajrzeć do tego bloga ?[/QUOTE] Za jakiś czas na pewno - dopiero zaczęłam w nowym miejscu i niewiele tam jest. Na razie wstawiam linki do Potrzebowskich.
  9. [quote name='Nutusia']Gusiaczku - nie ma się z czego śmiać - Martynka drugą noc bez snu, więc śpi jak kamień, to pies dziecka pilnuje ;) Kochana - pod chmury, to niech Rodzinka skacze, że ma TAKIEGO psa :) Dzięki, Ellig - mój tumanizm techniczny mnie kiedyś wykończy :([/QUOTE] Wcale się nie wyśmiewam - zdjęcie mnie rozczuliło:)
  10. Ok, kiedy sobie życzysz:)
  11. [quote name='Ellig']Znowu ruszylas z blogiem Gusiaczku, pozdrawiam Wszystkich:)[/QUOTE] Wróciłam jako ten syn marnotrawny;) Na blogowisku wszystko się zaczęło dlatego do blogowania mam ogromny sentyment. Teraz również nadzieję, że jakaś Bidula i tą drogą może znaleźć dom ...
  12. [quote name='edyseja']Nie, o parku, który znajduje się przy ul. Księcia Janusza. Po tej samej stronie co dom dziecka tylko bliżej Bemowa.[/QUOTE] To jest im. Księcia Janusza?:crazyeye: nie wiedziałam, ale właśnie tam biegamy:)
  13. [url]http://images10.fotosik.pl/3253/08472805f44c5288gen.jpg[/url] :loveu::loveu::loveu:
  14. Ślicznota :loveu: a przy tym zdjęciu wymiękłam:) [url]http://img210.imageshack.us/img210/5900/jasiek4.jpg[/url]
  15. [quote name='Nutusia']Trudno - nie piję, nie palę, to sobie herbatą z cytryną poszkodzę ;)[/QUOTE] Ehhhhh, czemu szkodzenie sobie jest takie przyjemne? Popalę, popiję i wiem, że żyję;)
  16. Takie wieści osłodziły mi na chwilę duszę, ogromnie się cieszę Zeluchna:loveu:
  17. [quote name='Nutusia']Ja zimy nie cierpię i wszyscy wkoło o tym wiedzą (choć nie wszyscy rozumieją ;)). A odśnieżanie właśnie lubię! Zajmuje mi to ok. 20 minut, pieski szaleją wkoło, Lili "atakuje" łopatę. Trochę się zmacham, a potem wracam do domu, przed kominek, z kubkiem gorącej herbaty z cytryną. Gdyby nie odśnieżanie - zima byłaby całkiem do .... ;)[/QUOTE] Nutusiu, nie znasz wyników badań najnowszych ! - herbata z cytryną jest bardzo niezdrowa (o czym ja wiem od lat kilku i nie pijam) ;) No, a ja nie kumam, jak można lubić upały:shake:
  18. [quote name='edyseja']A do Parku Księcia Janusza Wielmożne Damy również chadzają? ;)[/QUOTE] Nie, tam jeszcze nie byłyśmy - mówisz o parku na Kole "Moczydło"? tak?
  19. Słodzizna :loveu: Serdeczności, Wspaniała Rodzinko:)
  20. [quote name='Ewa Marta']No właśnie... warto pojechać 600 km, żeby potem czytać takie relacje:-) Berta jest psem o wyjątkowych pokładach miłości i mądrości, dlatego bardzo ważne było, żeby trafiła na ludzi mądrych, wrażliwych i kochających:-) I tak właśnie się stało! Płakać mi się chce ze wzruszenia, bo pokochałam tę suczynkę bardzo:-) A dzisiaj rano na spacerze powitala mnie pędząca Kula, która w bliższej odległości okazala sie być naszą Kulą pędzącą, żeby się przywitać:-) Ile było skakania! Kilka dni temu zakropiłam ją Fiprexem. Wzięłam ostatnią dawkę moich psiaków, bo one za moment będą miały zakładane obroże. Miałam akurat dawkę Semika, więc wystarczyło dla Kulki. Za miesiąc kupię jej kiltixa albo foresto, a narazie chciałam wyplenić ewentualnych gości w sierści... Kula bardzo wyraźnie broni swojego terenu. Poza ogrodzeniam miło przywitała się z barsą, obwąchala ja przyjaźnie. Kiedy jednak podeszliśmy do ogrodzenia, żebym mogła nalać jej wody do miski, od razu się nastroszyła i chciała pogonic ostro Barsę. Krzyknęłam "Kula NIE!" i od razu odpuściła merdając do mnie ogonkiem. Ona musi zrozumieć, że my nie jesteśmy wrogami i nas nie może gonić, bo nie będę mogła do niej chodzić codziennie z moimi psiakami. Peruszka była wczoraj na tresurze. Nasza niezastąpiona Pani Agnieszka bardzo ją chwaliła. Powiedziała, że ona ma zakodowane posłuszeństwo, co zdarza się bardzo rzadko. Psy najczęściej muszą się tego uczyć. Ona ma w sobie posłuszeństweo i miłość do człowieka. Bardzo byłam z niej dumna. Perusz czasami gdzieś zwiewa, bo nie wie narazie, co można, a co nie. Nauczenie jej tego będzie błyskawiczne, bo już teraz daje się doskonale odwołać od czegoś, co ją zajmuje. Generalnie jako stado dostaliśmy wysokie notowania:-) A właściwie nie, podłaczam się pod sukces psiaków:-) Psy dostały doskonałe oceny i "pochwałę" że doskonale wychowały sobie mnie... Jak to powiedziala Pani Agnieszka o Semiku: to bardzo mądry pies, znający swoją wysoką wartość słusznie zresztą, bo jest niezwykle inteligentny i rozwinięty socjalnie. Jednak to nie ja, a on podejmuje decyzje uznając, że zrobi to mądrzej i lepiej dla stada. Dlatego twierdzenie, że jest grzeczny jest absolutnie błędne. Bardziej pasuje tu stwierdzennie, że dokonale zarządza swoim stadem (ze mną na czela). No cóż, to pewnie prawda, dlatego cieszę się bardzo, że mam łagodne psy, chociaż Perełkę muszę zwolnić z odpowiedzialności za stado, bo ma tendencje do ratowania "swoich " przed każdym nowym psem, czy człowiekiem, a to może się dla niej kiedyś źle skończyć. Bo w tym małym ciałku jest jak powiedziala Agnieszka wielki duch, dzięki któremu przetrwała. Mamy zadane ćwiczenia, a za miesiąc kolejne spotkanie i zobaczymy, jakie będą efekty...[/QUOTE] Oj, piękne wieści:) Ewuś dasz mi namiary na P. Agnieszke? Chętnie spotkałabym się z Nią i Linką (jakiś większych problemów nie mamy, ale jednak ...) :)
  21. [quote name='Nutusia']Powiedziała nieśpiąca Matka śpiącego Aleksandra :)[/QUOTE] AMEN, że tak powiem ...;)
  22. [quote name='Mattilu']Z wanny usiluje sie wydostac najszybciej jak sie da i nigdy w niej nie stoi wszystkimi czterema lapami ;) Ale to o niczym nie swiadczy :)[/QUOTE] Hopsalina kocha wodę, ale w wannie? ... nie koniecznie;) Zobaczycie ciepłym czasem, jak będzie darła do szaleństwa wodnego ... oj, wymądrzam się;), ale mierze miarką Linki:)
  23. [B]Cześć Cioteczki, muszę Wam opowiedzieć o niedzieli (ot, takie "Słowo Na Poniedzielę"). Gusiak zabrała mnie (dwa razy!!!:multi:) na szaleństwo śnieżne. Nie byłam zorientowana do końca o co chooo?, bo wraziła mnie w tramwaj, ale jadący w przeciwnym kierunku od Przychodni i Wetki ... Wysiadłyśmy bardzo szybko, bo na 3 przystanku. Krótka smycz (:mad:) przed przejściem dla pieszych (a ja co? fruwająca jestem!?!), a za moment galop i ........... hektary śniegu!!!! po horyzont miejski ! Smyczka uwolniona ode mnie i hulaj dusza! Gusiak usiłowała mnie obfocić i za gwiazdę w filmie komórkowym uczynić - nic z tego! ;) szybsza jestem od migawki!:evil_lol: Nie no, bez przesady - klawo było - normalka, ale czemu Gusiak tak się cieszyła, ganiała po śniegu, ba! tarzała się nawet (śmieszne to było, więc się przyłączyłam) ? Żałuję, że końcówka smyczy pracuje w takich goopich godzinach i nie ma czasu na szaleństwa w Lasku na Kole częściej:( Jednakowoż obiecała, że jutro rano ... "kto wie?" Pozdrawiam - Linka :)[/B]
  24. [quote name='Nutusia']W sobotę rozmawiałam z p. Mają - wszystko jest w jak najlepszym porządku. Posikiwanie się skończyło, bo i stres powoli opada i Inka zaczyna wierzyć, że to, co jest i to, co ma - jest już niezmiennie i stałe. Gdy rozmawiałyśmy, Pan Andrzej "walczył" z Inuchną, żeby na sofę w salonie nie wchodziła i... przegrał ;) Dobra jest - ma dar przekonywania :) Dostałam też zdjęcia, więc niebawem tu wrócę pokazać, że królowa angielska to cienki Bolek przy luksusach, w jakich żywot wiedzie nasza Inusia ;)[/QUOTE] Fajowo, że Inka zadomawia się tak dobrze:) Jednakowoż uważam, że walka o sofę jest sromotnie przegrana. Ludzko przegrana.
×
×
  • Create New...