Jump to content
Dogomania

KatarzynaJanik

Members
  • Posts

    404
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by KatarzynaJanik

  1. Pepino nie śpi. Położył się przed chwilą znów, ale nie śpi.
  2. Jutro, jak najbardziej od jutra zacznę wizyty u weterynarza. Na początek pójdę do tego, do którego chodziłam dotychczas. Osoba, która przywiozła Pepino, obiecała, że postara dowiedzieć się o możliwe wizyty u znanych jej lekarzy. Jeśli uda się takowe wizyty ustanowić, na pewno pojadę również do kolejnych, polecanych weterynarzy.
  3. [Jeśli mówić o Lunie i Margo', to reakcja dziewczyn mile mnie zaskoczyła. Luna nawet nie warknęła, tylko od razu zaczęła obwąchiwać nowego kolegę. Natomiast Margo' podeszła do niego, z odpowiednim dystansem, próbowała jakby "wywąchać" psiaka (na zasadzie: "Kim jesteś?"), a potem zwyczajnie poszła leżeć na jedno ze swoich miejsc.]
  4. Pepino bachnął sobie na kołderkę pod szafą - zapewne zmęczył się tym chodzeniem w kółko. Nie śpi - leży sobie. Przykryłam go lekkim kocykiem, bo trząsł się (być może z zimna?, być może ze strachu?).
  5. Nie denerwuję się, po prostu żal na niego patrzeć... Wierzę, że nastąpi poprawa...
  6. Pepino jest już u mnie... Tylko ja naprawdę nie wiem, co mam napisać... Serce mi pęka, jak na niego patrzę... Jest brudny, pokołtuniony. Natomiast chudy jest tak bardzo, że czuć wszystkie jego kości, kiedy się go głaszcze... Zjadł już trochę, wypił trochę wody. Chodzi cały czas w kółko, obija się o meble (mam wrażenie, że on w ogóle nie widzi) - stale za nim chodzę... Zatrzymuje się w momencie, kiedy jest głaskany, ale po chwili znowu zaczyna dreptać - wciąż w kółko...
  7. Tak, napiszę już dzisiaj co nieco o Pepino :)
  8. Pepino ma przyjechać do Wrocławia ok. godziny 14 - taki był/jest plan wstępny, powiedzmy. Myślę nad tym, o co będę pytać i czekam na wiadomość odnośnie pojawienia się psiaka we Wrocławiu...
  9. Zarówno ja, jak i moja Siostra jesteśmy wychowywane z przygarniakami. W domu zawsze był pies i zawsze był to pies ze schroniska. Moja Mama to kontynuuje, bowiem Ona również zawsze przygarniała psy z ulicy lub ze schroniska - tak, jak robili to Jej rodzice. Ja jestem wręcz "uczulona" na krzywdę zwierząt. Ciągle powtarzam, że najchętniej "wzięłabym je wszystkie". Kiedy powiedziałam Siostrze i Mamie o Pepino, a potem pokazałam Im jego zdjęcia - żadna nie potrafiła przejść obojętnie. Spędziłam pół nocy nad jego wątkiem, nie umiałam wyłączyć jego wydarzenia na FB... Psiak zasługuje na to, by resztę swojego życia spędzić bezpiecznie i być otoczonym opieką. Wszystkie zwierzęta na to zasługują, tak w ogóle... U Nas na pewno nie zabraknie mu opieki i uczuć. Cieszę się, że możemy mu pomóc... :)
  10. Będę o tym pamiętała, na pewno. Tym bardziej, że zależy mi na tym, aby Pepino dostawał wszystko, czego mu potrzeba. Uczciwie mówię o swoich możliwościach, uczciwie proszę również o swoiste zabezpieczenie ze względu na niego. Mam nadzieję, że wszystko jest i pozostanie jasne, i nie dojdzie do żadnych nieporozumień.
  11. Cieszą mnie pozytywne słowa Pani Poker :) Idąc za Jej radą, deklaruję w tym miejscu (po konsultacji z Mamą i z Siostrą), że jestem w stanie łożyć na psiaka do 100 zł miesięcznie. Szczerze wierzę w to, że Pepisia uda się doprowadzić do dobrego stanu. Chciałabym jednak zwrócić się do Was z prośbą o pamięć o Pepino i, raz jeszcze, z prośbą o możliwość wsparcia finansowego, jeśli koszty leczenia psiaka będą przewyższać moje możliwości. Już teraz, z góry, Wam dziękuję. Cieszę się ogromnie, że JESTEŚCIE, że POMAGACIE tym wszystkim biedactwom. Powtórzę raz jeszcze: dzięki takim ludziom, jak Wy, utrzymuję resztki wiary w ludzki gatunek... Na koniec małe sprostowanie, wszak Margo' to również dziewczynka ;)
  12. [quote name='Lionees']Proszono mnie o przekazanie,ze na jutro jest transport do Wrocławia i czy Kasi pasowałby ten termin? Tak, pasuje mi dzień jutrzejszy - im bardziej po południu, tym lepiej.
  13. Mam nadzieję, że efektem jutrzejszego spotkania będzie to, że psiak trafi do mnie. Natomiast ja postaram się, by zaznał jeszcze wielu radosnych chwil. Bo na jego bezpieczeństwo i spokój "daję gwarancję". Chciałam i chcę być uczciwa wobec wszystkich, po prostu. Sama również będę się dokładać (tak, wiem, że już to pisałam), ale wiem, że nie jestem w stanie pokryć całkowitych kosztów, zwłaszcza tych początkowych, które będą poniekąd skumulowane.
  14. Powtórzę raz jeszcze - chcę wziąć psiaka na stałe. Sama również będę dokładać się do jego leczenia. Pytałam jednak o możliwość wsparcia finansowego, ponieważ moje środki są/będą ograniczone, a psiak na pewno będzie wymagał stałego leczenia (leki) i innych nakładów finansowych (dieta), zwłaszcza na początku, żeby móc doprowadzić go do dobrego stanu. Tak przynajmniej wnioskuję z postów w tym temacie.
  15. Wezmę psiaka, to pewne już na 100% z mojej strony :) Jeśli Mama i Siostra mają być obecne podczas spotkania przedadopcyjnego - zapraszamy jutro (pozostaje ustalić/dopasować godzinę).
  16. Mieszkam z Mamą i z Siostrą, więc kiedy mnie nie ma - One zajmują się zwierzakami.
  17. Przykro mi, bo wiem, że dla tego psiaka każdy dzień jest ważny... Jednak studiuję zaocznie i w niektóre weekendy jestem nieosiągalna (akurat w ten weekend mam zjazd). Do tego dochodzą wszystkie dotychczas zaplanowane sprawy do załatwienia, niestety. Od poniedziałku będę do Waszej dyspozycji.
  18. Tak, czekam na dalsze informacje dot. wizyty przedadopcyjnej. Rozmowę z Panią prezes powinna raczej oceniać Ona sama. Udzieliłam Jej wstępnych/podstawowych informacji, sama również otrzymałam informacje wstępne o psiaku. Ja oczywiście jestem w pełni świadoma jego sytuacji i stanu, w jakim się znajduje. Chcę go zabrać, chcę mu pomagać, chcę, by resztę swojego życia był otoczony opieką... Nie umiałam wczoraj (a dokładniej - dzisiaj w nocy) oderwać się od jego wydarzenia na FB. I chociaż zdjęcia doprowadzały (wciąż doprowadzają) mnie do płaczu, od nich również nie mogłam się oderwać. Miałam wczoraj taki specyficzny dzień, przez całą podróż (samochodem na trasie Wrocław-Racibórz, Racibórz-Wrocław) miałam wrażenie, że wszędzie widzę porzucone zwierzęta przy drogach. Nie umiem tego wyjaśnić - ot, takie zawieszenie umysłu nad tematem. I wieczorem/w nocy przeglądałam jeszcze różne wydarzenia na FB, a między nimi wydarzenie o Pepino. Pani prezes zadała mi, przez tel., pytanie: "Dlaczego akurat on?". To był jakby STRZAŁ. On. Po prostu, on. I chociaż chciałabym pomóc im wszystkim, nie mogę, nie mam możliwości, przynajmniej nie teraz. Ale może kiedyś trafię szóstkę w Lotto (może dziś?)? Wtedy pomogę kolejnym biedakom... Póki co - mam nadzieję, że będę mogła pomóc Pepino.
  19. Dzwoniłam do Pani prezes. Podesłałam również swoje dane Marcie (martka1982 - Marta, tak?).
  20. Tylko dzięki takim "nawiedzonym" ludziom, jak WY TUTAJ, wierzę jeszcze (resztkami sił) w to, że nasz gatunek nie jest totalną pomyłką świata... [To temat rzeka, tak w ogóle, w moim wykonaniu...] Mam nadzieję, że uda mi się pomóc temu psiakowi. On, bez wątpienia, zasługuje na wszystko, co dobre... __________________________________________________ [Nie mam już sił na dziś, wybaczcie. Dobranoc...]
  21. Chcę go wziąć na stałe. Cóż więc dalej powinnam zrobić?
  22. Jak rozumiem, ktoś będzie musiał mnie "sprawdzić", jeśli zechcę go wziąć? Jeśli tak, jak będzie to wyglądało?
  23. O koszty leczenia pytam, bo najzwyczajniej w świecie chcę/muszę wiedzieć, czy będzie mnie stać na to, by mu pomóc. O towarzystwo innych zwierząt pytam natomiast przez wzgląd na jego stan zdrowia.
  24. Co słychać u Pepino (stan, diagnozy, rokowania)? 1. Ile, szacunkowo, na miesiąc, kosztuje/kosztować będzie leczenie psiaka? 2. Czy byłaby szansa na wsparcie finansowe? Jeśli tak, jaka? 3. Czy psiak mógłby trafić do mieszkania, w którym jest suczka (bardzo spokojna) i kotka (umiarkowanie spokojna - lubi poszaleć, pozaczepiać suczkę (nie robi jej jednak krzywdy))? 4. Czy byłaby szansa na zorganizowanie transportu do Wrocławia?
  25. W łóżku oczywiście ;)
×
×
  • Create New...