Jump to content
Dogomania

kasiapsiaki

Members
  • Posts

    516
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kasiapsiaki

  1. [quote name='mru']bajk, jakie okolice poplakatowałaś? chcę wysłać kogoś do pomocy przy tym bo sami damy radę dopiero po weekendzie chyba :( napisz dokładnie gdzie wieszałaś. kuurde go gazet może dać ogłoszenia?[/QUOTE] to jest dobry pomysł z tą gazetą,zawsze to więcej osób zobaczy...trzeba spróbować
  2. ja też się nie znam na ty...:( zobaczymy. Najgorsze jest to,że ta Pani u której jest Dejzi,ona ją bardzo kocha i z wzajemnością i wiem,że obu będzie ciężko się rozstać.
  3. acha rozumiem:) a Tobie kochana życzę głosu,bo jak będziesz do psiaków gadała:P dużo dużo zdrówka:)
  4. czekam na nowe zdjęcia-znajoma miała jej zrobić,bo mój aparat robi brzydkie,a te które były robione po porodzie nie nadają się-Dejzi ma tam takie cycochy wielkie obwisłe:) jak tylko dostane zdjęcia to będę robiła ogłoszenia na necie,ale zawsze pomoc się przyda,a gdzie by były te ogłosznia?jak to wygląda?
  5. [quote name='margaret']zaproponowałam państwu wizyte behawiorystki, czekam na ich decyzję, na raize wiem że Meggi była u weta i wszystko ok, zdrowa, w razie co dostała na odrobaczenie, waży 22,5 kg, W domu Meggi jest nadal smutna, ale jak wyjdzie na dwór z jedną z pań to podobno przechodzi samą siebie - z radości. Z panemnie chce wychodzić. poza tym jest grzeczna i jak państwo mówią -kochana. musiałam odłożyc wizyte PA w sprawie Peggi, bo wciąż jestem jak ledwo żywy trup:) ale też poprosze o krótkie podsumowanie ULKA w wolnym czasie, chciałabym jakoś samą siebie uczulić na odpowiednie sprawdzenie domu i człowieka - by dobrze dobrać do psa :) wiem że już to pisałaś wczesniej, ale to niełatwo zapamiętać jak się nigdy Peggi nie spotkało osobiście, no i może coś się pozmieniało...[/QUOTE] Czyli nie zgodzili się od razu na wizytę?chcą się zastanowić?...Mam nadzieję,że się zgodzą,przecież chodzi o dobro psa...
  6. [quote name='margaret']zaproponowałam państwu wizyte behawiorystki, czekam na ich decyzję, na raize wiem że Meggi była u weta i wszystko ok, zdrowa, w razie co dostała na odrobaczenie, waży 22,5 kg, W domu Meggi jest nadal smutna, ale jak wyjdzie na dwór z jedną z pań to podobno przechodzi samą siebie - z radości. Z panemnie chce wychodzić. poza tym jest grzeczna i jak państwo mówią -kochana. Czyli nie zgodzili się od razu na wizytę?chcą się zastanowić?...Mam nadzieję,że się zgodzą,przecież chodzi o dobro psa...
  7. sama bym Cie adoptowała Alladynku gdybym tylko mogła:( niestety 20psów nie jest się w stanie mieć:(
  8. sunia została jednak u tej Pani co była.Póki co nikt nie przyszedł do jej domu z tych pijaków...Wariatka-właścicielka na razie nie dzwoni,ale to kwestia czasu...już tak było nie raz. Nie chciałabym suni rzucać do nowego DT,bo to znowu dla niej stres...obyśmy szybko znalazły dla niej DS...
  9. Kajko podaj numer konta na pw:) prześlę parę grosików dla niuni:loveu:
  10. [quote name='bajk21.']Pies był u mnie od 13 piątek, był bardzo wystraszony i nieufny. Miał być w kojcu z jedną suką, ale ponieważ się jej bał, zrobilam roszadę i swojego psa przeniosłam do tamtej suni, a on poszedł do małej suczki. Suczka jednak zajęła większą budę i musiałam, zamienić mniejszą na większą żeby się zmieścił i to byl bląd, ale nie spodziewałam się, że przesiedzi tam jeszcze jedną noc i na drugi dzień wieczorem, przeskoczy z dachu budy przez ogrodzenie i ucieknie. Wypuszczałam go z kojca, a on biegl do bramy i patrzyl tak jakby chciał gdzieś biec. Następnego dnia było już lepiej, nadal biegł do furtki, ale już dawał się głaskać. Grzecznie szedl do budy myślałam, że już zaczyna się przyzwyczajać. Jak tylko zobaczylam, że go niema to najpierw zaczęłam jezdzić i go szukać a w między czasie dzwoniłam do osoby z Vivy z którą ustalałam przyjęcie psa, niestety nikt nie odbierał, dzwonilam na następny dzień i też nikt nie odbierał, dopiero dzisiaj zdołałam się dodzwonić.[/QUOTE] Mam nadzieję,że on się odnajdzie...jeśli jest taki strachliwy to nie wiadomo,czy do kogoś podejdzie;(
  11. Dianeczko jesteś piękna i cudowna.Musisz znaleźć dobry domek najlepszy...
  12. podnoszę sunieczkę i trzymam kciuki
  13. :loveu:jak się czuje Alladynek?? zaraz prześlę pieniążki dla małego
  14. nie wszystkich:) tylko tych...niektórych:loveu:
  15. to super:)jeśli Państwo zdecydowali się nie oddawać Meggi,to trzeba zrobić wszystko by była szczęśliwa i ona i oni...A wiadomo inaczej kontakt rozmowa-tłumaczenie na żywo niż przez telefon. Jestem dobrej myśli,Madzia ma do tego głowę i wierzę że będzie lepiej!! tylko podam maila Magdy aby przesłać jej informacje o Meggi... [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL]
  16. [quote name='margaret']a ja chciałam napisać ze przed chwilą rozmawiałam z dorosłą panią Meggi. Przyznała, że rozważali wszelkie scenariusze, jednak postanowili zostawić Megan u siebie, jak mówi przywiązali się do niej, bardzo ją pokochali, dzis wybierają się do weta obejrzeć oczko Meggi - ma zaczerwienione, upewnić się co się dzieje bo szoruje pupą po podłodze, czy to nie robaki, podpytać o jej zachowanie w domu też. Jak pani mówi Meggi jest wyluzowana na spacerach, rozbrykana, wesoła, bawi się śniegiem, tarza w nim, pełnia radości. W domu gaśnie, głównie leży w kąciku, państwo interpretują że boi się męża choć jak mówią podejdzie do niego i da się pogłaskać, ale za chiny nie chce z nim np. wyjść na spacer. M. przestała posikiwać ale wciąż bierze leki zasugerowane przez Ulę, wet ma ocenić co dalej. Meggi jest psem ktory dobrze czuje sie przy nastoletniej pani, mniej pewna jest przy dorosłych. Wg pani czas może poprawić jej zachowanie, pani brzmi w tym wszystkim spokojnie, zapewnia że mają dobro psa na względzie, że nie chcą by Meggi była narażona na kolejne stresy, na niepewność czy dobrze trafi w kolejnym domu, bo u nich jest bezpieczna a z czasem będzie na pewno bardziej szczęśliwa. jestem wyrwana z łóżka, idę odsypiac dalej chorobę a wy deliberujcie:)[/QUOTE] Nie wiem,co Wy na to,ale mam propozycję: Mam koleżankę Magdę Janiec,która zajmuje się szkoleniem psów,oraz jest wolontariuszką taką jak my.Pomyślałam żeby zaproponować Państwu od Meggan jej wizytę...Pomogła by, pokazała by jak się zachowywać co robić a czego nie w stosunku do Meggan. Z Magdą już rozmawiałam na ten temat i jeśli chodzi o nią to się zgadza,jedynie za paliwo pieniążki 30zł trzeba by jej zwrócić,bo nie jest u niej też za dobrze w tym momencie finansowo...Co Wy na to????
  17. buziaki dla Laurki,a Was cioteczki/wujkowie proszę zajrzyjcie do tych sierotek [url]http://www.dogomania.pl/threads/220583-POMOCY!-Dramat!!!-Oko%C5%82o-30-ps%C3%B3w-skazanych-na-%C5%9Bmier%C4%87-!!/page8[/url]
  18. :placz:kolejna psia tragedia...niestety nie mogę pomóc z DT, chociaż podniosę
  19. [quote name='MagdaH']Znam, przerobiłam :shake: Wyprowadził sie, bo w domu pojawił sie pies, którego ktoś wrzucił nam pod koła, zawieźlismy do weta, chociaż tz sugerował, zeby do schronu...Ubłagałam, żeby mógł zostać na czas leczenia, tz dał psu miesiac na rekonwalescencje i znalezienie domu. Sami wiecie ile trwa rehabilitacja psa po wypadku, nie znalazłam psu domu w wyznaczonym terminie. tz stwierdził, ze on nie planował mieć psa, gdyby psy lubił, miałby juz wcześniej. Wyprowadził się czasowo, jak twierdził. Okazało sie, ze do innej kobiety. Mocno przebolałam, po pewnym czasie pies znalazł dom, a ja poznałam obecnego męża (pies został sąsiadem męża :lol:). Były tz dowiedział sie, ze psa juz w domu nie ma, przyznał, że odejście było błędem, chciałby wrócić...Bardzo nalegał, na szczęście coś mnie tknęło, postanowiłam spotkać się z jego kobietą, okazało sie że spodziewa sie dziecka...a tz na wieść o tym powiedział jej że sie wyprowadza bo nie planował dziecka, gdyby dzieci lubił, miałby juz wcześniej. Niech Was nie zmylą literówki, "tz" celowo piszę małymi... Na szczęście mój mąż Adam ma kotkę, więc rozumiał, ze futra w domu to sprawa niezbędna, ale oboje ustalilismy, ze nic ponad miarę, mamy 4 koty, 3 psy, mamy tyle na ile nas stać, karma, leczenie, generalnie utrzymanie. Leczenie Adama też sporo kosztuje, ale bezdomnym bidom też pomagamy, dla obojga jest to oczywiste...Dlatego Romenka, to może jeszcze nie był ten właściwy facet...[/QUOTE] Popieram...Jeśli facet nie rozumie,że pies jest w potrzebie i nie ma serca to niech spada. Człowieka poznaje się przez całe życie...
×
×
  • Create New...