-
Posts
221 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by xxxjaxxx
-
[quote name='beka']Ciekawe co by było gdyby chłopiec pobiegł za psem?[/QUOTE] Pewnie też by oberwał, bo tłumok by myślał, że biegnie drugi pies, abo dziki zwierz goni psa i tłumaczył by się, że chciał uratować uciekającego psa przed jak mu się wydawało dzikiem.
-
[quote name='gryf80']no własnie,nie tylk przy cushingu ale tarze przy problemach z wtroba,trzustka,wzdętymi jelitami[/QUOTE] ale tego już nikt nie brał pod uwagę. Wyszedł Cushing, to jest Cushing i koniec. Jeszcze proponowali zwiększyć dawkę vetorylu, bo pewnie za mało jej daję. Gdybym posłuchała i tak zrobiła, to zabiła bym własna sukę.
-
[quote name='malawaszka'] bo ze psy z Cushingiem były od zawsze to jestem pewna bo pamiętam kilka takich na osiedlu, łysawych, tłustych, ciągnących brzuch po ziemi i nikt nie wiedział dlaczego...[/QUOTE] No właśnie, nikt nie wiedział dlaczego. A może te psy wcale nie miały Cushinga, tylko były pozarażane jakimiś chorobami zakaźnymi. Przecież nikt nie wiedział co im jest. Śmiać mi się chce z tego Cushinga mojej suki. Przepraszam właścicieli, których psy odeszły na skutek tej choroby, bo wam zapewne jest strasznie przykro. Jednak będąc w takiej sytuacji jak ja i moja suka też pewnie by was to rozbawiło. Przecież gdybym nie doszła, że suka jest zarażona pierwotniakami, to w niedługim czasie też pewnie bym ją straciła, żyjąc w przekonaniu, że odeszła z powodu choroby Cushinga, no przecież według weterynarzy wielki brzuch pęczniał mojej suce z powodu właśnie tej nieuleczalnej choroby. Bo przy Cushingu jest wielki brzuch - takie były ich słowa.
-
Sądy mamy do bani. Właściciel usłyszy, że nikt tego złośliwie nie zrobił, ot tak sobie strzelba wypaliła sama. Zabawny prokurator umorzy postępowanie w sprawie uszkodzenia pieska, bo to przecież weterynarz go uśpił za zgodą właściciela, a policja zacznie wmawiać, że to dobry człowiek, bo przyjechał do Polski i tak strasznie się tu męczy. Przecież to całkiem normalne zabić komuś zwierzaka, zniszczyć cudzą własność, zamordować człowieka. Chyba lepsze efekty dało by zrobienie zrzutki i wynajęcie jakiejś mafii, co się nie będzie z taką kanalią cackać.
-
[quote name='gryf80']absolutnie nie chcę nikogo urazić-ale mam wrażenie że sami nie wiedzą co psu do końca jest i wmawiaja chorobę.oczywiście,nie zawsze tak jest,jest dużo lekarzy posiadający olbrzymia wiedzę praktyczna[/QUOTE] Widzisz, gdyby ten test robił młody i niedoświadczony wet, to bym zwyczajnie machnęła ręką, pośmiała się i tyle. Może coś schrzanił i głupoty wyszły, ale to był weterynarz specjalista chorób psów i kotów, z ponad 30 letnim doświadczeniem zawodowym, od dawna okrzyknięty w mieście jako najlepszy wet, do którego trzeba się umawiać na wizyty i są dość długie kolejki. Zawsze miałam do tego człowieka ogromne zaufanie, bo znał moją sukę od maleńkiego szczeniaka, a moje wcześniejsze zwierzęta leczone były w tej lecznicy od początku jej istnienia, czyli baaaaaaardzo długo. Celowo umówiłam wizytę właśnie u tego weta, bo chciałam aby test przeprowadził ten najlepszy. I taki numer wyszedł. Ja podejrzewam, że z tym wynikiem jest coś nie tak, albo faktycznie ten cały Cushing to efekt uboczny innej choroby. W każdym bądź razie coś nie gra. Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć. Może lepiej będzie jak zapomnę o tym całym cyrku, bo inaczej tego nazwać nie można.
-
[quote name='gryf80']nie trafił-toltrazuril(chyba dobrze napisałam)jest lekiem z wyboru i weci to wiedza.[/QUOTE] W takim razie są bardzo nieuczciwi. Vetoryl już oddałam innemu psu, u którego zdiagnozowano Cushinga. Może jemu pomoże? Moja suka ma się doskonale i mam nadzieję, ze jeszcze długo pożyje. Więcej nie uwierzę w straszną i nieuleczalną chorobę Cushinga, co od niedawna rozprzestrzenia się niczym zaraza. Podejrzewałam, że coś nie gra już w momencie, gdy wet z uśmiechem na ustach oddal mi wynik testu hamowania deksametazonem i nie podjął żadnego leczenia, a przecież suka według tego wyniku była śmiertelnie chora i należało rozpocząć natychmiastowe leczenie.
-
[quote name='ulvhedinn']Czy został postrzelony na swoim terenie????[/QUOTE] Tak!!! I pewnie jeszcze był przypięty do tej krótkie smyczy, co widać na ukrytym zdjęciu.
-
[quote name='gryf80']nie trafił-toltrazuril(chyba dobrze napisałam)jest lekiem z wyboru i weci to wiedza. a czemu pytam o długosc stosowania metro-tak sobie mysle,że:długie stosowanie metro działa "niezbyt"na watrobę,przy chorej ,przy uszkodzonej watrobie tez wystepuje powiększenie powlok brzusznych[/QUOTE] ale ona ten wielki brzuch + przelewanie w jelitach już miała przed stosowaniem metro. Brzuch zaczął zwiększać się, gdy podawałam vetoryl. Morfologia i biochemia były i są ok.
-
[quote name='gryf80']ja-sory że nie na temat cusinga-ale zapytam jeszcze czy metronidazol długo brała?[/QUOTE] Ponad 4 tygodnie, ale jak widać to nie lamblioza a kokcydioza była główną przyczyną. Baycox działa tylko na kokcydia, nie działa na lamblie. Podobno kokcydiozy wątrobowej nie sposób zdiagnozować za życia psa, dopiero po śmierci, gdy ogląda się wątrobę. Z tym Baycoxem to wet trafił w dziesiątkę.
-
[quote name='malawaszka']wg mnie ten wynik jest dodatni, chyba, że ja to źle rozumiem[/QUOTE] No według mnie też jest dodatni. Ten wynik oglądał jeszcze weterynarz z innej lecznicy i również potwierdził Cushinga. Nawet załatwił nam w trybie błyskawicznym vetoryl ( zupełnie za darmo), bo ten test był robiony w ubiegłym roku, gdy nie było vetorylu ani w lecznicach ani w hurtowniach weterynaryjnych.
-
[quote name='malawaszka']i od dawna już nie bierze vetorylu? nie wiem czy to co wpisałaś jako wynik badania jest jednoznaczne że wynik badania wyszedł pozytywny? są na wyniku podane wartości kortyzolu przed i po podaniu deksametazonu? napisz jaką masz teorię - wszyscy tu piszemy nie będąc wetami - dzielimy się spostrzeżeniami i doświadczeniami[/QUOTE] Vetorylu nie bierze drugi miesiąc. Ważę ją co tydzień, waga stoi w miejscu, nic nie przytyła. Brzuch nie rośnie. Pije i sika tyle co zdrowy, normalny pies. Przepisuję z wyniku: Kortyzol 1 148 ng/ml 5-56 Kortyzol 2 <27,6 ng/ml do 10 Kortyzol 3 40,3 ng/ml do 10 Test z niską dawką deksametazonu: ocena wyniku Choroba Cushing'a - ........ i dalej to co napisałam wyżej. Wet oddając mi wynik stwierdził, że suka ma Cushinga, więc rozpoczęłam leczenie vetorylem, które nie przyniosło zadowalających efektów. Ostatnia podana dawka vetorylu była minimalna 2 mg/kg i suka zareagowała w taki właśnie sposób jak opisałam wyżej, więc odstawiłam ten vetoryl, bo zmniejszać nie ma czego. Nie będę podawała jej 1 mg/kg bo to się mija z celem. Tak sobie myślę, czy ten Cushing nie jest przypadkiem wywoływany inną niezdiagnozowaną chorobą. Pies odczuwa dyskomfort, pewnie jakiś bul, żyje w stresie, bo niezdiagnozowana i nieleczona choroba daje się we znaki i w ten sposób tworzy się choroba Cushinga. Przeglądam ten wątek i widzę, że coraz więcej właścicieli psów pisze, że ich pupile mają Cushinga. No chyba, że wynik mojej suki nie jest dodatni i wet wprowadził mnie w błąd.
-
[quote name='gryf80']a pamietasz jaki eleki dawano na kokcydie i lamblie?moze to jest powiązane?[/QUOTE] Jasne. Kokcydia tłukłam Baycoxsem 5% a lamblie metronidazolem. Najwyraźniej było powiązane. Z tymi pierwotniakami to długo łaziliśmy po weterynarzach i żaden nie potrafił nic zdiagnozować. Suka brała vetoryl, samopoczucie się jej poprawiło, ale nie chudła, tylko tyła. Brzuch miała jak nadmuchana żaba w "Szreku". Co jakiś czas wywracała się tym brzuchem do góry, stękała i popiskiwała. Od czasu do czasu było dziwne przelewanie w jelitach i kupa ze śluzem, co samo ustępowało i za jakiś czas od nowa się pojawiało. Weterynarze twierdzili, że brzuch jej rośnie od cushinga, więc zwiększyłam odrobinę dawkę vetorylu a suka jeszcze bardziej przytyła. Brzuch zrobił się jak balon, wiec zorientowałam się, że coś jest nie tak i zaczęłam szukać sama przyczyny tego wzdętego brzucha. W laboratorium parazytologicznym wyszły lamblie, których nie dało rady wyleczyć. Za każdym razem, po odstawieniu metronidazolu była taka jazda w jelitach, że suka nie wiedziała co się dzieje. Jeden z wetów wpadł na pomysł, żeby potraktować te pierwotniaki Baycoksem. Wiedziałam, że nie działa on na lamblie, ale gdybym odmówiła podania tego leku, to pewnie byłabym beee, więc dla świętego spokoju podałam ten Baycox i w jelitach nastąpiła błoga cisza, brzuch zmniejszył się o połowę i suka schudła. Poprawiliśmy jeszcze kilka razy tym Baycoksem, co 2 tygodnie i suczydło wróciło do naturalnego wyglądu. Zero brzucha, pięknie zleciała z wagi, waży tyle ile powinna. Ja mam swoją teorię na ten temat, ale nie będę jej pisać, bo nie jestem wetem. To jest tylko moje zdanie. Najważniejsze, że suka czuje się świetnie.
-
To idź do apteki i kup lakcid, jest bez recepty. Podawaj psu 2 x dziennie i obserwuj. Po długiej antybiotykoterapi nie zaszkodzi a z pewnością pomoże. To, że wet nie znalazł niczego w kupie nie oznacza, że pies nie ma pierwotniaków. U nas kupa była badana wielokrotnie, przez kilku weterynarzy i nic nie znaleziono. Dopiero w laboratorium parazytologicznym znaleziono lamblie, których jakoś tak dziwnie nie dało rady wyleczyć. Po zastosowaniu leku na kokcydia, lamblie bez problemu wyleczyliśmy i wszystkie problemy ustąpiły.
-
:crazyeye: U mojej suki zniknęła choroba Cushinga po wyleczeniu kokcydiozy i lambliozy. Brzuch zrobił się wklęsły, a sunia schudła kilka kilo. Zachowuje się normalnie, sika normalnie i wygląda, że wszystko jest ok. Ja nie wiem jak te badania są robione, ale po teście hamowania małymi dawkami deksametazonu, z Laboklinu przyszedł wynik: "[COLOR=#000000]Choroba Cushing` a - wartość po supresji jest wyższa [/COLOR] [COLOR=#000000]niż 10 ng/ml. Zróżnicowanie pomiędzy formą przysadkową a nadnerczową ustala się na podstawie testu z supresją [/COLOR][COLOR=#000000]wysokimi dawkami deksametazonu lub proporcji kortyzol/kreatynina w moczu (pomiar w 4 godz. testu z niską dawką [/COLOR][COLOR=#000000]deksametazonu powinien być wystarczający do zróżnicowania). Ważne: Ok. 5% przypadków z chorobą Cushinga o podłożu przysadkowym wskazuje zmniejszenie poziomu w teście z niska dawką i jest sprawdzone jako pomocne w potwierdzeniu diagnozy przy ponownym przeprowadzeniu testu (po 2-4 miesiącach). Inne choroby jak cukrzyca lub użycie środków przeciwdrgawkowych mogą prowadzić do obniżenia wyniku supresji, co naśladuje chorobę Cushinga. Supresja po 8 godz., ale jeszcze nie po 4 godz. spotykana jest w 30% przypadków o podłożu przysadkowym, nigdy zaś w przypadkach o podłożu nadnerczowym." Jak po wyleczeniu podałam suce vetoryl, to siedziała z dobrą godzinę albo i dłużej jakby nieobecna i patrzyła bezbłędnym wzrokiem. Później przeszło i zaczęła prawidłowo funkcjonować. Przestałam dawać jej vetoryl i jak na razie wszystko jest w porządku, nic złego się nie dzieje, suka zachowuje się normalnie a brzuch też jej nie rośnie. Sama jestem w lekkim szoku.[/COLOR]
-
Moje suczydło już prawie 10 lat jest po sterylce. :D
-
W pod płockiej wsi celowo wylano na psa kwas żrący. Pies przebywał na własnym, ogrodzonym terenie. [url]http://plock.gazeta.pl/plock/1,35710,10983886,Bestialstwo__Zamordowali_psa__polewajac_zracym_kwasem.html[/url]
-
[quote name='engelina_88']Super! W końcu będzie można bezkarnie psa skatować, a nawet zagryźć! Ulżyło mi, bo już myślałam, że to w drugą stronę pójdzie... uff. [/QUOTE] No niestety, sami psiarze podpisali taką petycję, głównie ci miłośnicy wolno biegających piesków, puszczanych bez kontroli. Rzucili się do podpisywania jak opętani, bez dokładnego przeczytania, przemyślenia i przeanalizowania petycji, bo głoszono wszem i wobec, że będzie zakaz strzelania do psów i kotów. No i podpisali wyroki na własne psy.Ale czego innego oczekiwać od nierozgarniętych ludzi, którzy mają poważny problem z upilnowaniem własnego czworonoga? Chyba teraz zacznę takim pajacom podsuwać do podpisania wyroki na nich samych, a będę głosić wszem i wobec, że to darmowa przepustka do wiecznego szczęścia. Naprawdę uwierzyliście w to, że cały świat będzie kochał Wasze pieski? Ja tej petycji nie podpisałam. Z tego co pamiętam to pojawiły się na tym forum głosy, żeby nie podpisywać tak pochopnie, bo są haczyki, wiele spraw jest niewyjaśnionych i owianych tajemnicą, ale nikt nie słuchał.
-
[quote name='lis']Nie zgodzę się, ci, którym na psie nie zależy nie będą pilnować, jeśli nie dostaną po kieszeni to niczego się nie nauczą a cierpieć będą tylko psy[/QUOTE] No zgadza się, będą cierpieć psy, ale przecież tylu psiarzy podpisało petycję, więc im chyba wszystko pasowało. Jeśli mowa o trzepaniu po kieszeni nieodpowiedzialnych, to te kary musiały by być baaaaaardzo wysokie i 100% pewności, że taki nieodpowiedzialny właściciel nie wyprze się własnego psa, twierdząc, że to nie jego. Jakby nie patrzył dla takiego pajaca było by to bardziej korzystne niż kara np. kilka tysięcy zł. Choć pewnie znaleźli by się i tacy co by płacili i dalej robili swoje, bo zwyczajnie było by ich stać na płacenie wysokich kar pieniężnych.
-
[quote name='ladySwallow']No i mamy efekty biegania agresywnych psów... Mój Jax (8miesiecy) dziś na spacerze się zaparł i nie chciał iść dalej, zaczął się telepać - co mu się praktycznie nie zdarza. Rozglądam się i widzę psa, starszego, jamnikowatego. Ostatnio ten pies właśnie wyskoczył zza nas, zza krzaków i próbował urąbać Jaxa w dupsko, a gdy natknął się na moją nogę (Jax schował się za mną, a ja chciałam nogę przytrzymać tego psa), próbował ugryźć mnie. Właściciel na to "trzeba było nie chodzić tędy", jego syn, spotkany kilka później - to samo. Więc jak dziś zobaczyłam reakcję Jaxa na tego psa, to tak bardzo się wkur*iłam, za przeproszeniem, bo zdenerwowaniem tego nazwać nie można, że przysięgam - wyślę tego psa do schroniska, jak tylko będzie okazja, a na pewno będzie, bo zwykle pies jest wypuszczany na spacer sam, bez obroży nawet. I - choć zawsze staram się unikać przemocy w stosunku do jakiegokolwiek psa - przysięgam, że jak podejdzie do Jaxa, to w trybie natychmiastowym poleci w kosmos.[/QUOTE] Spokojnie, policz do dziesięciu i cierpliwie poczekaj do pierwszego stycznia. Od nowego roku będziesz mogła zrobić z tym psem co tylko zechcesz, możesz go nawet osobiście zagryźć i nic Ci za to nie będzie, bo puszczony wolno pies do tego agresywny stwarza zagrożenie dla ludzi i zwierząt. Tak więc łyknij sobie coś na uspokojenie i cierpliwie zacznij odliczać dni.:D
-
No i teraz każdy będzie pilnował swojego psa jak oka w głowie, bez znaczenia czy to w mieście czy na wsi. I już wszyscy będą szczęśliwi i zadowoleni.:D
-
[quote name='Beatrx']ale przeciez piesek działał w dobrej wierze, bo myśliwy był bezpośrednim zagrożeniem dla kaczuszek i ewentualnego wędkarza, który by siedział w krzakach:evil_lol:[/QUOTE] No i zawsze jakby nie było, to można to podciągnąć pod nieszczęśliwy wypadek.:D
-
[quote name='Ewa111']Walkerek będzie brał od wtorku vetoryl. Trochę boję się jak zareaguje[/QUOTE] Ja też się strasznie bałam podać pierwszy raz vetoryl mojej suce. Na szczęście zareagowała bardzo dobrze, nie było żadnych sensacji. Teraz dostaje co drugi dzień. Bierze swoją dawkę i śmiga wesoło na spacerek. Wcześniej nie było mowy o żadnych spacerach, bo jak ją siłą wyciągnęłam to po paru metrach zawieszała mi się. Stawała na wprost drzewa i tak stała wpatrzona jakby to drzewo było całym jej światem. Zero reakcji i w żaden sposób nie można było jej odciągnąć od tego drzewa. Ja dostałam vetoryl od weta, za darmo, prawie całe dwa opakowania 60 i 30mg. Podobno oddała jakaś pani po jamniku, który już nie potrzebował, za co jestem tej pani i weterynarzowi ogromnie wdzięczna. I jak Walkerek zareagował na pierwszą dawkę vetorylu?
-
[quote name='Beatrx']też mam ciekawy przypadek:D http://wiadomosci.wp.pl/title,Niewiarygodna-historia-pies-postrzelil-mysliwego,wid,14040415,wiadomosc.html?ticaid=1d827 :D:D:D dobre. Ciekawe czy prokurator postawił psu zarzut usiłowania zabójstwa swojego właściciela - myśliwego.
-
[quote name='lis']wychodzi więc na to, ze strzelać do psów i kotów stanowiących " zagrożenie dla ludzi i innych zwierząt " będzie mógł każdy, może to być świetny sposób na likwidację bezdomnych psów w miastach ...[/QUOTE] Nie tylko bezdomnych, ale też tych włóczących się bez opieki, wypuszczanych na samowolne spacerki po okolicy przez nieodpowiedzialnych właścicieli, tych puszczanych bez smyczy i kagańca w miejscach publicznych. Od nowego roku nikt już nie musi prosić bezmyślnego właściciela o odwołanie psa, bo nieposłuszny i biegający wolno pies stanowi bezpośrednie zagrożenie.