Podobnej historii doświadczyliśmy kilkanaście lat temu. Koło nas błąkał się pies na 3 łapach, jedzenie łapał w locie i znikał, był tak dziki, że nie dał do siebie podejść. Pewnego dnia mój mąż wracał do domu i zobaczył tego psa na środku drogi potwornie wyjącego, podszedł ostrożnie myśląc, że coś mu się stało, okazało się, że leżał tam szczeniaczek w bardzo kiepskim stanie, dosłownie robaki go jadły, mąż wziął szczeniaczka na ręce, jeszcze dychał, ten drugi pies polizał go po ręce i uciekł, więcej go nie widzieliśmy, a szczeniaczka udało się uratować, Nafi był z nami 4 czy 5 lat i musieliśmy poszukać mu nowego domu, bo wywmykał się na wieś i kury dusił, zamieszkał w Warszawie i wiódł szczęśliwe jeszcze z 10 lat