-
Posts
2984 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Soko
-
a_nusia zważ na jedną rzecz: psy daruni nie lubią podbiegaczy. Jeśli Ty byś sobie przeszła z psami na smyczy lub bez, ale Twoje psy nie podeszłyby do jej psów, to nie byłoby problemu. Problem jest w podbiegaczach, nie psach luzem, jeśli byłoby odwrotnie to prośba o zapięcie goldena na smycz byłaby bez sensu, logiczne jest że chodziło o to, żeby nie podbiegł. Co do tego, co Cię interesuje - SM czy policję czy sąd też nie interesuje, czy Twoje psy bez smyczy są usłuchane, czy nie ;)
-
No za to ja znam ludzi, którzy są święcie przekonani, że ich pies nie umie zrobić siad, bo nigdy nie robi jak wypowiadają komendę i równocześnie podnoszą go za łapy w górę.
-
Panna z wyższych sfer wie co dobre ;) :D
-
Ds wyczarowany z dt! kochaja Stefunia! -dziekujemy !calem sercem!
Soko replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
Trzymam kciuki! :) -
My przy wbieganiu 100% zaliczenia a zbieganie gorzej ;)
-
myszki tez nie mam :P bo mi się popsuło to wejście USB czy jak to tam się nazywa. A samym palcem trudno mi coś zrobić.
-
Też macie problem ze strefami? My niby umiemy, ale nie wiedzieć dlaczego, z jednej strony palisady nigdy (a w każdym razie rzadko) nam nie wychodzi.. :D
-
Ja tam nie wiem co ona wciąga nosem na spacerze.. :D a tak serio to chyba kwestia super nastawionego psa, bo jedziemy normalnie na parówkach i jakichś tam przysmakach ;)
-
[QUOTE] Ostatnio zdarzyła się sytuacja, której nie jestem w stanie przetrawić po dziś dzień. Moja mama była na spacerze z sunią średniej wielkości, która jest u niej na tymczasie. Psinka mądra, karna, łagodna... Byłam wtedy z nimi, ale stałam w sporej odległości, rozmawiałam przez telefon. Sunia biegała luzem, (miejsce dosyć odludne) kiedy zza rogu wyłonił się człowiek z onkiem na smyczy. Zanim mama zdążyła sunię odwołać, ta podbiegła się przywitać - i zarobiła kopniaka w brzuch. Dodam, brzuch jeszcze nie zarośnięty po operacji usunięcia rozległego nowotworu listwy mlecznej. Rozumiem, że nie każdy sobie życzy "podbiegaczy", ale taka reakcja mnie zaskoczyła i wkurzyła niemiłosiernie. Cóż, grzeczna nie byłam...[/QUOTE] Tak szczerze, to gdyby ten owczarek był agresywny, to ten mocny kopniak właśnie uratował Twojemu psu życie.
-
A mój pies musi umieć dawać łapę i sto tysięcy innych sztuczek :D jak widzi że zabieram się do ćwiczenia tego typu głupot to nic nie jest w stanie go ode mnie odciągnąć :D
-
Koń rewelacja! A ja nie mam tabletu, więc się nie nauczę tak ładnie :D
-
Tfu, akrylowe, zawsze mi się mylą, no ale na myśli miałam dobre :D prasujesz przez coś (szmatka itp.) czy ot tak?
-
Hm, czyli jak machnę akwarelę na koszulce, to powinno się trzymać i nie spierać? Są jakieś techniki "utrwalania"? Mam szybkoschnące.
-
To nie jest zastraszanie, często psy od niego nie uciekają, mimo że nie są na smyczy to po prostu mu się poddają i obserwują. A te oczy ? Skoro pies przez 5 lat robił co mu się podoba, jedyne negatywy jego życia to krzyk, a za chwile rozczulanie się nad nim i wyrzuty sumienia właściciela - niestabilność. I nagle przychodzi gościu, który robi to tak a nie inaczej - szok. Psy przechodzą szok. A nie strach czy ból. Miałaś do czynienia z nakręconym PitBullem, czy ASTem? One w tym stanie nie czują bólu, a gdyby Cesar "tocznoł" psa z taką siłą żeby go zabolało, to po prostu pies by sie na niego rzucił. A taki z metra cięty Cesar , nie oszukujmy się nie miałby szans fizycznie z Pitem, Astem, czy Rotkiem. Poza tym, gdyby psy mu nie ufały i się go bały, miały traume po tych metodach, które stosuje to by za nim nie szły, nie przychodziłyby gdy je woła - a jest dla nich niemalże obcym człowiekiem. Nie mam racji? GAJOS, mi chodzenie z plecakiem smakołyków uratowało psa od śmierci i tyle. Co Millan robi inaczej niż przeciętny debil? Na początku zachowuje się jak kompletny ignorant prowokując psa do ataku a potem stawia na swoim i łaaał zaklina. Psy są często autentycznie przerażone, nie zawsze, ale najczęściej. Nie mówię o zadawaniu bólu. Poza tym, nie wmówisz mi, że zaufanie i pewność są konieczne by za nim iść czy przychodzić na zawołanie. Wiem na własnym przykładzie i własnych obserwacjach, że psy często podchodzą przestraszone do właścicieli, bo wiedzą, że muszą - po prostu. Nawet, jeśli nie chcą a właścicieli mają o wiele gorszych niż Millan. Po prostu mają wewnętrzny nakaz, by posłuchać.
-
Ja w lesie też nie sprzątam, bo tam nie tylko psie i ludzkie kupy ale i jakieś sarny, lisy, zające narobią, a jakoś mamy takie psy, co na wydeptanych ścieżkach kupy nie zrobią, tylko po bokach. Fakt, linkę/smycz zawsze trzymam w ręku (też z powodu, by się nie poplątała o drzewa) gdy przechodzę, ale to jakieś 20 metrów niecałe. Za to jak już jest miejsce publiczne czy po prostu bliżej domów, to wyciągam papierową torebkę, pakuję kupę i wyrzucam. Na ulicy przy domach jak już się trafi kupa, to na 99% jestem pewna, że to ludzka..
-
U nas worki pewnie by pokradli, albo jakiś luzem puszczony piesek zobaczył szeleszczący woreczek i spokojnie by się za nie zabrał. Oczywiście nie mówię że tak musi być, ale nie wierzę, by się to sprawdziło. Najpierw warto pokazać że coś takiego istnieje i jak używać tego Super Wypasionego Worka, bo to przecież nie dla każdego..
-
Ta druga piękna! To są jakieś specjalne farby do tkanin?
-
przyzwyczajaj go do ubierania się. Niech to nie oznacza zawsze, że wychodzisz. Zastanów się gdzie zaczyna wariować - czy jak schylasz się w stronę buta, czy jak go ubierasz. Czy jak sięgasz po kurtkę, czy ją ubierasz. Zaczynasz od sytuacji w której pies jest cicho, nagradzasz, stopniowo zwiększasz poziom trudności ;)
-
wrzucenie takiemu gospodarzowi kup na balkon czy chociaż parapet to całkiem niezłe wyjście.
-
Ja mieszkam w miarę czystej okolicy, kupa gdzie indziej niż w lesie to rzadkość.. ale nie dziwię się nikomu, kto się denerwuje - niby jak tu ćwiczyć z psem np. na długiej lince, jak to potem nie wiadomo jak do ręki wziąć? Współczuję dziewczyny..
-
Hmm ale rysuje przecież kilkoma..
-
Jeśli ignoruje ludzi, psy, cokolwiek, nagradzaj go. Wybiera udawanie że nie widzi "tego niebezpiecznego zagrażającego jego życiu cosia", zamiast atak. Odchodźcie jak najdalej gdy widzisz, że zaczyna czuć się niekomfortowo - pokaż, że nie zmuszasz go do kontaktu, którego po prostu nie chce. Nie wiadomo, co było w schronisku, możliwe że wtedy był na tyle przerażony że nie przejawiał aż tak widocznej agresji bądź wcale, a teraz nie chce stracić domu i broni go przed wszystkim i przed niczym. Staraj się ćwiczyć skupienie na sobie w domu i na spacerze. Gdy widzicie jakiś obiekt, chowaj go za sobą bądź spokojnie, bez nerwów odbiegajcie/odchodźcie, bawcie się. W każdym razie jeśli już jesteście zmuszeni do konfrontacji - pies, dziecko - dobrze gdybyś miała wyuczoną komendę "za mnie" (albo co innego, by nie mylił tego z "do mnie"), gdzie by się za Ciebie chował a Ty rozprawiałabyś się z tym nieproszonym przybyszem. Nie ma co namawiać psa do kontaktu, na razie wystarczy mu samo przyglądanie się innym psom, ludziom, samemu pozostając niezauważonym i sowicie przez Ciebie nagradzanym. Nagradzaj go za wszystko - ma się czuć super, cudownie, po prostu non stop miej przy sobie trochę parówek czy czegoś takiego. Na spacery chodź z nim na lince, ćwicz przywołanie, nigdy nie puszczaj agresywnego psa luzem. Behawiorysta powinien mieć w zanadrzu spokojnego, stabilnego psa, z którym moglibyście zacząć ćwiczenia, mijanie się przez sekundę, Wy siedzicie, on sobie biega nie podchodząc, itp.
-
No, właśnie tak. Teoretycznie. Ale mogą o tym zapomnieć :D
-
Kolczatka non stop 24h/na dobę? Musiałam się wygadać, jak tępi i ograniczeni są jej właściciele :D nie trzeba rozumieć :D