Zryczałam się jak bóbr czytając to. Mój Bakuś umarł 11-go kwietnia. Wzięłam go spod bloku 15-go września 2000 roku. Za kilkanaście dni minęło by 17 lat. Już od dwóch lat widać było, że nadchodzi starość. Jednak nie dopuszczałam do siebie myśli, że może go nie być. Nie ma dnia abym nie płakała bo każdy dzień nie jest taki jak przed tym i nie będzie.. Był najlepszym przyjacielem. Kochałam go bardziej niż kogokolwiek innego. Został pochowany na cmentarzu dla zwierząt.