Kuźwa, mam znowu myszy na strychu :placz: :mad:
Dziś złapały się kolejne 2 sztuki. Od soboty, to już jest 5 :mdleje:
A dziś Lumpek mi narobił stracha :mad:
Nigdzie go rano nie mogłam znaleźć. Chodzę, wołam, szukam. Kota nigdzie nie ma :lookarou:
Już nawet do Bodka pisałam czy widział kota jak o 5 wstawał do pracy.
Nawet poszłam do garażu i na podwórko, choć nie było możliwości, żeby sam tam poszedł.
Już miałam myśl, że jakimś cudem spindolił na dwór i będę dziś wieszać ogłoszenia o zaginięciu kota.
Coś mnie jednak tknęło i odchyliłam cokół spod kuchennych mebli ;)
Lumpek wyskoczył jak z torpedy :evil_lol:
Pewnie rano Bogdan zamknął cokół, który Lumpek notorycznie odchyla i wchodzi nam pod meble ;)