Ok, sama tego chciałaś :P
Pobudka 6:20. Młody nie chciał mleka. Trochę to dziwne, bo się z łóżka nie rusza, dopóki mleczko nie będzie wypite, ale ok ;)
Chciał tylko wodę, dostał, zrobił kilka łyków i kubek oddał.
Jak zeszliśmy ubrani na dół, to włączyłam mu bajkę i dostał mleko, bo chciał.
Wypił może 1/2, reszta została. Oglądał bajkę i był taki spokojny, że aż nie poznawałam mojego dziecka.
Mierzę temperaturę, 37 'C. Ok, stan podgorączkowy.
Pojechaliśmy na zakupy i oczywiście w sklepie nadal spokojny, nic nie chciał. Żadnych autek, motorków itp.
Po powrocie, mówił że mu zimno. Położyłam go pod kocem i poszłam po syrop. Zanim wróciłam z kuchni, to młody już spał.
Zaliczył pół godzinną drzemkę. Jak się obudził, to miał już 38.1'C
Dałam mu czopek, ale nie na wiele się zdał :(
W południe młody poszedł znowu spać i spał prawie 2h. Temperatura w ogóle nie malała.
Zjadł jednak 2 racuchy i to był jego pierwszy posiłek dzisiaj :/
Długo nie trzeba było czekać i znowu poszedł spać. Jak wstał, to napił się soczku i się zaczął hardkor :/
Zarzygał pościel i siebie. Mierzę temperaturę, a tu 39.7'C
Podałam mu syrop na gorączkę. Nie minęła chwila, a tu znowu rzyga :/
Tak więc syrop się nie wchłonął. Robiłam mu okłady, ale nic nie dawały :(
Więc o 17 pojechaliśmy na ostry dyżur. Godzina czekania w kolejce. Oczywiście, młody zasnął mi na rękach.
Płuca czyste, uszy czyste, ale ma zapalenie migdałków :/