Niech mi ktoś powie, że świat jest sprawiedliwy, to powieszę za jajca!!!
Wczoraj spotkałam pod sklepem koleżankę z mojej pierwszej pracy, tu w NL. Co jakiś czas, gdzieś tam się uda nam spotkać, pogadać. Na kawki się nie umawiamy, bo nie ma kiedy :P No i wczoraj byłam z młodym na zakupach i znowu się spotkałyśmy.
No i wczoraj owa koleżanka pyta mnie, czy wiem coś na temat śmierci Ireny? (też dziewczyna, która z nami pracowała) Byłam w szoku! Irena, dziewczyna w moim wieku, posiadająca 9-10 letniego synka. Nie miałam z nią kontaktu już jakiś czas, ale zrobiło mi się przykro po usłyszeniu takiej informacji :(
Wróciłam do domu i obdzwoniłam znajomych, którzy też ją znali i mogli coś wiedzieć więcej.
Niestety to nie jest plotka i Irena nie żyje :( Miała raka i osierociła swojego synka :(
Boli mnie to bardzo, bo sama straciłam mamę i wiem, że dla takiego dziecka, to najgorsze co je może spotkać :(
I boli mnie to jako matkę, bo nie potrafię sobie wyobrazić, że moje dzieci nie wychowują się w pełnej rodzinie :(