nadira niby przeszkadza, ale nikomu się nie chce d*py ruszyć, bo "z sąsiadami to trzeba w zgodzie żyć" :/
Mamy też wspólną drogę dojazdową, którą regularnie trzeba "odnawiać", bo nie jest z asfaltu, tylko kamienie i piach. Wszyscy dookoła dbają o to, żeby dziur nie było, bo szkoda niszczyć zawieszenie w autach ;) A oni (ci od psów) mają takie dziury, że ja prawie po drzewach autem jadę, żeby tylko w te dziury nie wjeżdżać :/ Jakoś półtora roku temu, to tylko jeden sąsiad i mój mąż zgłosili stan drogi przy jego domu do odpowiednich służb, a reszta sąsiadów miała na to olewkę :( A na chwilę obecną, droga znowu ma takie dziury, że prawie trze się podwoziem o ziemię :/
Dlatego ja już nie mam zamiaru pytać innych sąsiadów czy prosić ich o wspólną interwencję. Sama sobie to załatwię ;)