Wczoraj Sara tak mnie zdenerwowała :mad:
Byłyśmy na polach przy lesie, rzadko tam chodzimy, Sara zobaczyła kota ja za nią. Dobra znalazłam ją kota nie ma to idziemy dalej. Po chwili kot zeskakuje z drzewa nie zdążyłam Sary złapać, tylko mi mignęła przed oczami. Ja biegnę, ale żeby się wydostać z lasu trzeba przejść przez krzaki co mnie trochę spowolniło, jak wyszłam to już nie było psa. Wołam ją i wołam nie wiem gdzie poleciała, ale szukam. Po 20 min siadłam i zaczęłam płakać bo jej nie było i w dodatku nieznany teren. Wpadłam w panikę, miałam dzwonić do rodziców, ale pomyślałam ostatni raz zawołam. Wydarłam się kilka razy tak, że chyba było mnie słychać 5km dalej ;). Po chwili Sara wylatuje z lasu, zmęczona jak nie wiem co, obroża zaśliniona ;) i zgubiła ID :mad:
Niedługo zawału przez tego psa dostanę ;)