Poker, ja też Cię rozumiem i bardzo podziwiam. I dziękuję, że chciałaś się zająć Zojką, której nikt nie chciał. Nie ma wątpliwości, że wybierzesz jej najlepszy dom pod słońcem. A co do smutku... No jest, jest, ale kurka, jak byśmy się smucili, wiedząc, ze Zojka tuła się gdzieś po zaśnieżonej wiosce w gm. Nowy Dwór, o której nikt nie wie, w której pół rady gminy ma wyroki, sama, niekochana i bez szans na zmianę. Wierzę, że jej gwiazda świeci jasno :)