Jump to content
Dogomania

Marysia R.

Members
  • Posts

    10775
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Marysia R.

  1. [quote name='Nutusia']I tak na razie jest lepiej niż się spodziewałyśmy. Oby tak dalej...[/QUOTE] Zgadzam się, biorąc pod uwagę z jaką werwą zwiewała przed nami po tej posesji to jest naprawdę dobrze;)
  2. [quote name='Nutusia']Minka jeszcze nietęga, ale przecież to dopiero początek "normalności". Maryś, skleciłam bazarek dla Lunki,ale musisz jej założyć osobny wątek ;) Na razie podam ten, ale zanim bazarek się skończy, Mała musi być dogowo na swoim :)[/QUOTE] Dziękuję:calus: Wątek oczywiście jakiś sklecę. Jak nie dam rady dziś to jutro:)
  3. Lunka już zupełnie się wybudziła. Wylazła z klatki, zwiedziła cały dom i wcale nie ma zamiaru wracać do klatki:) Byłyśmy już dwa razy w ogrodzie (w szeleczkach i na długiej smyczy). Za pierwszym razem Lunka właściwie w ogóle się nie poruszała ale już za drugim razem zaczęła się przemieszczać i obwąchiwać ogród. Bardzo dobrze się czuje w towarzystwie moich suczek. Kolacje zjadła z ręki w ramach oswajania. Ona bardzo się boi łapania i brania na ręce. Kiedy nie może uciec wciska się w ścianę i sztywnieje. Nie wiem czy wynik to z tego, że po prostu nie zna tego i nie wie, że to nic złego czy zakodowała sobie w tym małym łebku, że złapanie oznacza coś złego (transport, zmiana miejsca itd.). Myślę, że potrzebuje trochę czasu ale w końcu przekona się, że to nic złego. W tej chwili leży na dywaniku niedaleko mojego krzesła, wśród reszty psiaków i śpi:) Dwa zdjęcia z pierwszego spacerku: [IMG]http://imageshack.us/a/img545/6714/o9fz.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img43/9519/8ywb.jpg[/IMG]
  4. Donoszę, że Lunka wyszła na chwilę z klatki, przywitała się z moimi psami, których się wcale nie boi i merda do nich ogonkiem, rozejrzała się po pokoju, zrobiła kupę i z powrotem poszła spać:) Łapy jej się jeszcze trochę plączą ale już zdecydowanie mniej.
  5. Z całych sił zaciskam kciuki, musi się udać:modla:
  6. Malutka dochodzi do siebie. Faktycznie tak jak napisała doris66 początkowo raczej nie spała ale leżała bo inaczej nie mogła i przysypiała. Ale nad ranem podniosła się, obejrzała klatkę i w tej chwili bardzo mocno śpi. Wieczorem przez kraty klatki pozwoliłam ją obejrzeć moim psom, mała troszkę warczała ale jednocześnie machała ogonem. Ale dzięki temu moje psy przestały się nią interesować, sprawdziły "co to" i dały sobie spokój:) Jeśli chodzi o środek, który dostała to wydaję mi się, że to był sedalin ale ręki sobie uciąć nie dam, lek kupowała Nutusia i ona będzie wiedziała.
  7. Pikolu linki są dwa. Wątek Miki: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/247366-Mika-w-typie-foksa-wychowała-dzieci-w-krzakach-One-mają-domy-ona-ciągle-czeka[/URL] I wątek całej rodziny: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/243780-Bezdomna-psia-rodzina-POMOCY-potrzebne-domy-sterylka-szczepienia-odrobaczenie/page17[/URL] Elu karmy mi wystarczy. Mam ponad pół worka, tej którą dostałam od Ciebie dla Moli i dodatkowo jeszcze ok. 1/3 worka tej dla szczeniaków po Gapci i Ince. Dziękuję, że zapytałaś:)
  8. I ja trzymam z całej siły. I wierzę, że się uda.
  9. A więc tak:) Wczoraj byłam kilkakrotnie na miejscu, wabiłam Lunkę jedzeniem do siebie starając się ją przekonać, że jest bezpieczna. Mała podchodziła do mnie bardzo blisko i nawet brała smaczki z ręki. Dlatego w pewnym momencie zdecydowałam się spróbować ją chwycić. To był niestety mój błąd, Luna mi uciekła i jednocześnie mocno się przestraszyła i zaszyła z powrotem w krzakach. Pod wieczór dołączyła do mnie Nutusia i w sumie nie bardzo miałyśmy pomysł co dalej robić, czy zastawić po raz kolejny małą klatkę, czy próbować ze śmietnikiem. W między czasie do Państwa przyjechała córka z mężem. No i chcieli wprowadzić samochód na posesję. Już wcześniej miałyśmy nadzieję, że Lunka wejdzie za samochodem do środka i może uda się zamknąć bramę. I dokładnie tak się stało, sunia weszła, za samochodem do ogrodu a ponieważ brama jest automatyczna udało się ją zamknąć bez wychodzenia z domu. Ponieważ było już całkiem ciemno doszłyśmy do wniosku, że i tak nic już nie zdziałamy, sprawdziłyśmy czy siatka została naciągnięta w newralgicznym punkcie i umówiłyśmy się, że przyjedziemy rano. Luna przez cały czas bycia na posesji trzymała się jak cień drugiego szczeniaka. Rano przyjechałyśmy uzbrojone w sedalin i weszłyśmy do domu, żeby przygotować go dla małej do zjedzenia. Kiedy wchodziłyśmy Luna była na posesji i obserwowała nas z bezpiecznej odległości. Ale kiedy wyszłyśmy, żeby dać jej sedalin nie było jej nigdzie. Przeszukałyśmy całą posesję ale małej nie znalazłyśmy. Wróciłyśmy załamane do samochodu przekonane, że w sunia jednak jakimś cudem wydostała się z posesji kiedy nas zobaczyła. Ale kiedy siedziałyśmy w samochodzie Luna ku naszej niewysłowionej uldze pojawiła się na posesji. Dostała sedalin, odczekałyśmy aż zaśnie i poszłyśmy ją złapać. Niestety mała byłą cały czas tak czujna, że pomimo, że łapy jej się plątały uciekała jak tylko się do niej zbliżałyśmy. W porozumieniu z weterynarzem podałyśmy drugą dawkę, która zadziałała jeszcze słabiej niż pierwsza. Umówiłyśmy się, telefonicznie z Panią doktor, że podamy jeszcze raz preparat a kiedy mała przyśnie Pani doktor przyjedzie i poda jej zastrzyk, który wzmocni działanie leku. Ja w między czasie pojechałam odebrać dużą klatkę-łapkę. Niestety podanie zastrzyku okazało się też niemożliwe, Luna pomimo końskiej dawki sedalinu jaką dostała cały czas nie pozwalała do siebie podejść. Nie pozostało nam nic innego jak rozstawić klatkę. Przed odjazdem Pani doktor zaczęłyśmy obchodzić jeszcze raz posesję bez szczególnej nadziei, że Lunka da się złapać. Obchodziłam dom z drugiej strony niż Nutusia z Panią wet, Pania Hanią i jej córką i zobaczyłam, że sunia leży w krzakach pod płotem. Bardzo cicho podeszłam do niej od tyłu czego ona nie usłyszała (sedalin jednak swoje zrobił) i udało mi się ją złapać:) Bidulka aż zawyła w tym momencie i spróbowała złapać mnie zębami ale na nic więcej nie starczyło jej siły. Pani doktor zaszczepiła ją od razu na choroby wirusowe i wszczepiła czip. W tej chwili Lunka cały czas śpi i jest nie do końca przytomna. Załatwiła się pod siebie. Zobaczymy jak będzie się zachowywać kiedy się obudzi. Chcę też napisać, że jesteśmy ogromnie wdzięczne za zaangażowanie w całą akcję Pani Hani i jej rodzinie ponieważ bez ich czynnej pomocy prawdopodobnie nie udałoby nam się złapać Lunki.
  10. [B]Udało się, Lunka złapana!!![/B]:multi: Śpi w klatce kenelowej u mnie w domu. Całą akcję opiszę jak coś zjem bo inaczej mnie skręci z głodu.
  11. Lunkę udało się zamknąć na posesji!:multi: Szczegóły może innym razem bo padam na twarz. W tej chwili jest tam bezpieczna (miejsce w którym wydostała się za płot zostało zabezpieczone), nie odstępuje na krok drugiego szczeniaka, chodzi za nim jak cień. Plan jest taki, że jutro rano podamy jej sedalin (na posesji nie będzie problemu z ew. odszukaniem jej) i przywieziemy małą do mnie.
  12. Ja właśnie wróciłam do domu. Od rana byłam na miejscu i starałam się coś zdziałać. Lunka jest bardzo czujna i bardzo uważa, żeby przypadkiem nie dać się złapać. Tak jak napisała Nutusia klatka którą mamy jest za niska, nie ma szans żeby mała tam weszła. Wabiona rzucanymi kawałeczkami parówki Luna podeszła tak blisko mnie, że bez problemu mogłabym jej dotknąć ale ona jest niezwykle czujna i najdrobniejszy ruch z mojej strony powoduje, że usuwa się z zasięgu moich rąk. Będziemy się starać o większą klatkę i nadal będziemy próbować zamknąć ją we wnęce na śmietnik. Wymaga to zgrania osoby siedzącej w samochodzie przed bramą i drugiej, która znajduje się na posesji i pociąga za sznurek. Ale nie jest niemożliwe bo mała wie, że w wnęce jest jedzenie i wchodzi tam. Ważne jest to, że suczka trzyma blisko posesji i nigdzie nie odchodzi. Edit: Jeśli chodzi o Państwa to czują się oszukani i mówią, że gdyby wiedzieli że to zupełnie dziki pies to by się nie zdecydowali. Tłumaczenie im, że "to nie do końca tak" nie ma sensu. Zależy im na złapaniu psa i starają się pomóc ale tak jak napisały dziewczyny zupełnie się na tym nie znają i lepiej, żeby nie próbowali łapać małej "po swojemu" bo nic to nie da a jeszcze może zaszkodzić.
  13. Rozesłałam maile z informacją o zaginięciu do kilku lecznic w Suwałkach.
  14. Przepraszam wczoraj miałam ciężki dzień i nie dałam rady nic zrobić. Zaraz wyślę numer konta. Natomiast jeśli chodzi o odbiór tej kociej karmy to błąd popełnił tutaj kurier, ponieważ w przypadku odmowy przyjęcia paczki powinna ona zostać automatycznie odesłana do sklepu bez konieczności składania jakiegokolwiek zlecenia. Sklep ma to wyjaśniać i karma ma zostać odebrana.
  15. To prawda, że w tej sytuacji większość winy leży po stronie faceta, który wiózł psy ale muszę napisać jedną rzecz ponieważ cała ta sytuacja powinna być dla Nas wszystkich przestrogą na przyszłość, że takich psów nie można wysyłać w podróż na łapu capu. Gdyby Mika była zapakowana w transporter albo chociażby przewiązana wewnątrz samochodu nic takiego by się nie zdarzyło. Organizując transport dla bezdomnych psów trzeba pamiętać, że nie są to nasze domowe, oswojone psy, które nawet jeśli otworzymy drzwi w samochodzie nie będą w większości przypadków uciekały na oślep. A dla bezdomnego psa taki transport to gigantyczny stres i wykorzysta każdą sytuację, żeby spróbować uciec. Chyba czasem lepiej, żeby pies poczekał kilka dni dłużej na ulicy ale w miejscu, które zna na transport niż żeby wydażyło się coś takiego jak w tym przypadku. Nie piszę tego po to, żeby kogokolwiek oskarżać ale dlatego, żebyśmy wszyscy zdali sobie z tego sprawę i uniknęli takich sytuacji w przyszłości.
  16. Dziękuję Ellig, dodałam. Tutaj [url]http://zaginiony-znaleziony.pl/[/url] nie potrafię dodać.
  17. Przed sekundą dzwoniła do mnie Pani Lunki. Sunia była strasznie przerażona i zaszyła się w rogu posesji. Państwo ją tam zostawili i kiedy przyszli po chwili suczki nie było. Nie mogą jej nigdzie znaleźć. Są właściwie pewni, że nie mogła się wydostać na zewnątrz. Prawdopodobnie musiała się gdzieś zaszyć i nie chce wyjść. Oby tak było bo ja się chyba zastrzelę.
  18. Rozsyłam pw do osób z Suwałk na dogo. Edit. wysłałam też maila do TOZu w Suwałkach i umieściłam informacje w Bazie zwierząt zaginionych na dogo. Edit2. wysłałam maila do psygarnij z prośbą o zamieszczenie informacji na ich profilu.
  19. Kopiuję z wątku Miki. [quote name='ceris']Słuchajcie wkleję na szybko to co udało mi się skleić z nerwów na fb. [B]Słuchajcie nie wiem co powiedzieć, bo wyję z bólu i rozpaczy. Nasz pan od transportu zgubił Mikę Powiadomił mnie dopiero przed godziną. Luna dotarła bezpiecznie na miejsce. Marysia już ją odebrała. Facet nie czuje się winny! Ja wylazłam już z siebie. Zgubił ją w Suwałkach na ulicy Buczka. Litości! Ktokolwiek może pomóc niech pomoże nam znaleźć Mikę! Okolice ronda na wylocie z Suwałk, ulica Buczka. POMOCY[/B] Ogłoszenia już porobione, jadę tam zaraz. Muszę ją znaleźć. Boże czemu to spadło na mnie? :-([/QUOTE] [quote name='Marysia O.']Właśnie dojechałam do domu. Nie mam siły nic pisać. Lunkę dostarczyłam bezpiecznie do DS, była bardzo przestraszona. Przed sekundą rozmawiałam z ceris, jest w samochodzie w drodze do Suwałk.[/QUOTE]
  20. Właśnie dojechałam do domu. Nie mam siły nic pisać. Lunkę dostarczyłam bezpiecznie do DS, była bardzo przestraszona. Przed sekundą rozmawiałam z ceris, jest w samochodzie w drodze do Suwałk.
  21. A ja zaglądam, czytam i nieśmiało zapytuję co słychać u mojej ulubienicy Buźki?:) (Bardzo przepraszam Alutkę, że u niej ale ponieważ kicia nie ma swojego wątku to gdzieś muszę;))
  22. Oj tak, oby suczki udało się bez problemu złapać i zapakować do samochodu.
  23. Co za ludzie:splat:Jutro tam zadzwonię. Cieszę się, że Mentosek ma się troszkę lepiej:)
  24. Zrobione, zapraszam na wątek Miki: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/247366-Mika-w-typie-foksa-wychowa%C5%82a-dzieci-w-krzakach-one-maj%C4%85-domy-ona-ci%C4%85gle-czeka?p=21344449#post21344449[/url]
×
×
  • Create New...