Wczoraj było koszmarnie, bo oprócz odejścia Szona , Wedel dziabnął Krysię :(
Ale to nie było z agresji...raczej ze strachu. Wyciągałyśmy go z budy, bo chciałyśmy mu założyć szelki. Nigdy mi nic nie robił...na wszystko sobie pozwalał a tu się wystraszył . :( i dziabnął mocno Krysię a że miała podwinięty rękaw. To Asia musiała zawieść Krysię do Szpitala na zszycie ręki...4 szwy:(
Poza tym Ary poszedł do nowego domku na chwilę, bo zaraz wrócił.
Sunia rezydentka bardzo go znienawidziła,aż się zapieniła. Ary po mimo tego że kocha wszystko i wszystkich musiał powrócić.
Do tego Dzwoniła Pani od Oranka,że uciekł :(....Masakra jakaś, podobno pobiegli za nim go ganiając(najgorsze co mogli zrobić)i im znikł z widoku:(
Asia miała tam jechać i szukać Orana, ale całe szczęście że zanim się wygrzebała, pies sam wrócił do domu :)
Przyjechał nowy wyjący pies:( .....
To tyle złego a teraz dobre:)
Nowy pies jest piękny i łagodny przytulak...Dostał na imię Gandi.
Zaraz zdjęcia.
Wróciły po sterylce panny Lunia i Szansa:)
I słodziak Junan pojechał do swojego domku:)Zawiozła go moja Asia właśnie do tej młodej złośnicy co nie przyjęła Arego, za to zakochała się w słodziaku Junanie.
Razem psiaki już po 15 minutach szalały po kanapach i na podwórku:)
SŁODKIEGO , MIŁEGO ŻYCIA ...MASZ TYLE PIĘKNYCH LAT DO PRZEŻYCIA.
BĄDŹ SZCZĘŚLIWY!