Dostałam odpowiedz od Fundacji SOS Bokserom, gdyby tam była ta rasa, mam dać znać, Państwo obiecali pomoc. Prosimy o info co z maluszkami, jak sobie radzą, czy dalej tak pięknie zdrowieją? Myślę, że musimy wykazać się wyrozumiałością i dać trochę czasu osobom odpowiedzialnym za akcję oraz wykazać własną inicjatywę w pewnych kwestiach. Ludziki, no jak może wyglądać sprawa transportu. Najpewniej w ramach współpracy, pomocy dogomaniackiej. Nikt nam pieniędzy na benzynę nie da, tak myślę. Dziada można obciążyć wszystkimi kosztami, ale czy wyegzekwujemy te pieniądze, kiedy? Pewnie kto będzie miał samochód, pieniądze i chęć to się po psy zjawi. Jeśli macie jakieś pomysły, walcie śmiało! Co sto głów to nie jedna:) Może mamy szansę na jakieś dofinansowanie, ale skąd? Dajcie znać. Może macie doświadczenie w takich sytuacjach?