Izuś coś w tym jest. Gadałam o nim na uczelni ostatnio, z tą koleżanką od radia. Czekaliśmy na zajęcia, ja dość głośno mówię, nakręciłam się, bo temat mi bliski;), inni się dołączyli. Całą historię Misia opowiedziałam, że go chcieli zabić, jaki był problem z DT, potem jaja z AtaK i na końcu jak mu teraz dobrze, jaki jest grzeczny, zdrowy, zadbany i w tym momencie zainteresowanie zmalało!!! Chyba musimy podkolorować coś...