Kciukaczę za wersję pierwszą, jak coś postraszcie dziada lub kasiorkę zaproponujecie! Tyle, że jest realne zagrożenie, że tam znowu jakaś bida wyląduje. Miałam bardzo podobny przypadek w Łodzi, skończyło się dobrze, ale trwało prawie 2 lata!!! Edit: a może wymyślcie suni chorobę jakąś;) Że niby kleszcze miała i trzeba ją teraz do weta zabrać, Wy zabierzecie, pomożecie, a potem się okaże, że musiała zostać u weta i takie tam...;) Głupawe, ale może chwyci! Madziakato trzymaj się i działaj, dasz radę, nie zostaniesz sama z sunią, pomożemy:)