Noo to się ładnie u Was działo Izulku!!!! U mnie też powstanie trwało, walenia, strzelania, masz rację, debile chyba ciułali latami na takie ilości!!! Fifi moja nie boi się, ale czujna była i wreszcie nie wytrzymała, obszczekała punkt kulminacyjny i poszła pod łóżeczko:):):) A co do penisów, ufff, ulżyło mi, że zwierzęce!!!;) ;):):)
Dziewczynki oby nam się w tym Nowym Roku:):):)