Jump to content
Dogomania

Hanna 1

Members
  • Posts

    341
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Hanna 1

  1. to już jest super kot prawda Pirciu. Mini mini od staruszki Miśki [quote name='supergoga']Piracik już w domku. Nie było szycia. Oczodoły są tak czyste i śliczne, że wetka stwierdziła, iz gdyby to był jej kot, nie ruszałaby tego. Gdyby w przyszłości coś się działo...ale to się wiąże z wypatroszeniem całego oczodołu. To spora operacja - a Pirus maleńki. Poza tym dobrze się ma i zdrowy. Został zaszczepiony p. kociemu katarowi i panleukoppenii. Zrobiliśmy też test w kierunki białaczki - nie ma. W nowym domku zostanie ponownie odrobaczony, następnie doszczepiony i wówczas dodamy do szczepienie szczepienie p. chlamydiom i białaczce. To będzie - musi być, super kot.![/QUOTE]
  2. trzymam kciuki za maluszka, Piracik bądz dzielny. [quote name='supergoga']Właśnie się szykuje do wetki - możliwe że dzisiaj odbędzie się operacja zaszycia oczodołu. Napiszemy po powrocie.[/QUOTE]
  3. Ja moją sunie wyprowadzałam po kilkanaście razy na dobę a też udało jej się zsikać w domu. Musisz wytrzymać bo takie są uroki szczeniaka. Będzie dobrze Łapinka od nas
  4. Też się cieszę, że ten piękny pies ma nowy dom. Piesku bądz grzeczny i kochaj swoją panią [quote name='Beatkaa']Super ! :multi: :multi:[/QUOTE]
  5. na razie nie mogę pomóc finansowo ale jestem duchowo z Korunią. Ona jest śliczna, napewno znajdzie domek. Kora głowa do góry będzie dobrze. Hanna
  6. bylam i pozdrawiam Hania [quote name='zuzia_kuzik']zapraszamy dla koteczkow i Myszuni [URL]http://www.dogomania.pl/threads/190217-Bazarek-cegielkowy-na-malutkie-i-duze-kotki-oraz-malutka-Mysie-do-7-08.2010-do-18-00?p=15123317[/URL][/QUOTE]
  7. Piracik ciocia bardzo cię kocha, poproś swoją pańcię aby zgodziła się,żebyś mnie odwiedził.
  8. Przykro mi bardzo, że straciliście swego kochanego piesia. Brak mi słów ale nie darujcie mordercy. Jestem z Wami bo też kocham zwierzaki i nie mogę patrzeć ani słuchać co człowiek potrafi!!!! [quote name='sagaj']Potrzebuję porady prawnej albo namiaru na jakiegoś prawnika który zajmował sie podobną sprawą W trakcie spaceru mojej żony po lesie w towarzystwie znajomego i trzech psów: owczarek niemiecki, husky i jamnik szorstkowłosy, jeden z Waszych braci zabił mi dwuletniego psa (Husky), bo ten wraz z pozostałymi dwoma biegał po lesie. Dodam że cała trójka oddaliła się na jakieś 50-100 metrów od właścicieli na polanę w głębi lasu. Jedyny groźny pies w tym towarzystwie (jamnik) miał kaganiec na pysku, pozostałe tylko obroże. Moja żona biegnąc za nimi wołała aby wróciły. I w tym momencie padł strzał, a po nim skowyt ranionego psa. Po kilkunastu sekundach padły kolejne trzy strzały i jęki umilkły. Moja żona w tym momencie dobiegła do polany. Zapomniałem dodać że obok tej polany stał samochód znanego nam z imienia i nazwiska "myśliwego". Przez prawie godzinę (dopoki się nie ściemniło) małżonka chodziła po polanie szlochając głośno wołała imię naszego psa. Owczarek wrócił do niej zaraz po pierwszym strzale, a jamnika znalazł znajomy na ścieżce nieopodal, całego trzęsącego sie ze strachu. Przez tą całą godzinę "myśliwy" siedział albo na ambonie po przeciwnej stronie polany(której moja żona nie dostrzegła) albo w krzakach. Mimo zawodzenia mojej małżonki która była w głębokim szoku. Po zapadnięciu zmroku, nasz znajomy znając tego myśliwego zdobył jego nr komórki i zadzwonił informując go że zabił mu psa i żeby wrócił do swego samochodu. Ten się wykręcał ale po kilku minutach przyszedł. Oczywiście wyparł się strzelania do psa. Polował na dziki. Ale gdyby zobczył psa to by go zastrzelil, bo wszsytkie psy chodzące po lesie bez smyczy zasługują na to. I powiedział że widział tylko moją żonę jak chodzi z drugim psem i szlocha wołając imię ofiary. Potem wrócił z latarką do lasu. Oczywiście zgłosiliśmy całe zdarzenie do straży leśnej. Następnego dnia o świcie wróciliśmy szukać zwłok. Najpierw znaleźliśmy krwawy ślad wraz z sierścią psa (opinia strażnikow), który kończył się przy miejscu gdzie dnia poprzedniego parkował "myśliwy", a potem znaleźlismy przy pomocy psów dwie plamy krwi z sierścią psa. Domyslam się tylko że to miejsce gdzie dostał pierwszy raz i gdzie został dobity. Pomiędzy był pas zakrwawionej wysokiej trawy na wysokości jego tułowia. Dalej krwi nie bylo widać. Jednak znowu przy pomocy psow znalazłem miejsce pod krzakami gdzie oprócz krwi również znalazłem sierść mojego psa. "myśliwy" zaczekał aż moja żona zrezygnowana, załamana utratą swojego ukochanego zwierzęcia pojedzie do domu i usunął zwłoki. Na pewno je wyrzucił lub zakopał w miejscu gdzie nikt ich nie znajdzie. Poniżej co już do tej pory ustaliłem: Odstrzelenie wolno biegającego psa jest z zasady zabronione. Można to zrobić tylko w absolutnie wyjątkowych sytuacjach, na podstawie art. 33 i 33a ustawy o ochronie zwierząt (te sytuacje tutaj nie nastąpiły) i po spełnieniu szeregu warunków. Wynika z nich, że aby można było zabić psa czy kota, to ten konkretny pies czy kot musi: przebywać bez opieki, być zdziczały, stanowić zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym zwierząt łownych, dodatkowo musi przebywać te 200 m od siedzib i na terenie danego obwodu łowieckiego i należy mieć decyzję w tym wypadku zarządcy tego obwodu. Wszystkie te warunki muszą być spełnione naraz. A nie były. Dodatkowo zdaniem Polskiego Związku Łowieckiego: Myśliwy musi mieć upoważnienie zarządu koła do odstrzelenia zdziczałych psów i kotów, np. poprzez wpis do odstrzału lub osobno wydany dokument. Zwierzę, które zamierza odstrzelić musi okazywać zdziczenie, a więc np. uciekać przed człowiekiem, biegać w środku pól lub lasu, omijając drogi. Trudno byłoby uzasadnić objawy zdziczenia, jeśli pies posiada obrożę. Psy nie mogą być również traktowane jako szkodniki. Nie ma żadnych przepisów dotyczących likwidacji jakichkolwiek szkodników łowieckich. W 95 r. w Prawie łowieckim zapisano obowiązek wydania właściwego rozporządzenia w tej sprawie. Rozporządzenie nie powstało aż do 2004 r., kiedy to podstawa prawna umożliwiająca wydanie tego rozporządzenia została uchylona. Zgodnie z art. 35.1. ustawy o ochronie zwierząt "Kto zabija, uśmierca zwierzę" z naruszeniem przepisów, które podałam wyżej "podlega karze pozbawienia wolności do roku, ograniczenia wolności albo grzywny". Może również stracić znacznie więcej - np. może uzyskać zakaz bawienia się w myśliwego oraz stracić swoją broń myśliwską Proszę o odzew. Chcę sprawę oddać do sądu[/QUOTE]
  9. Witaj. Czy możesz zadzwonić do supergogi? Ona ma ślepaczka i pilnie szuka mu domku. Podaje nr tel 609601362. Prosz-pomóż!!! :placz::placz::placz: [quote name='buba44']szkoda że to tak daleko ,kotów u mnie co nie miara ale miejsce by sie znalazło mam też niewidomego i dobrze sobie radzi.[/QUOTE]
  10. Przykro mi ale będe szukała chatynki dla Pirata!!!!
  11. Czy dzwoniłaś do supergogo w sprawie ślepaczka? Prosze odezwij się
  12. Jest prześliczny. Życze aby znalazł kochającą rodzine. Kiciu jesteś słodki
  13. Też mam problem z kłakami. Moja ON-ka potwornie kłaczy. Nie mam sił bo co ją wyczesze to za chwile znowu powtórka z rozrywki. Chętnie ogoliła bym ją to może bym miała jakiś czas spokój. Pozdrawiam
  14. Kochana może wezmiesz ślepaczka od supergogi nr tel 609-601-362 TO B. PILNE!! [quote name='buba44']szkoda że to tak daleko ,kotów u mnie co nie miara ale miejsce by sie znalazło mam też niewidomego i dobrze sobie radzi.[/QUOTE]
  15. Jeśli masz czas to zapraszam do mnie. Jestem z Poznania, Dogo mi bardzo pomogli. U supergogi jest ślepaczek kotek. Może mogłabyś pomóc. więcej nr tel. 502-409-927 [quote name='buba44']szkoda że to tak daleko ,kotów u mnie co nie miara ale miejsce by sie znalazło mam też niewidomego i dobrze sobie radzi.[/QUOTE]
  16. Widzisz jak szybko ON wyrósł na pięknego psa. Obejrzałam filmik, fajny. Psina też mi się bardzo podoba. Ja kocham ON. Całe życie były w moim domu i mam nadzieje,że tak pozostanie. Życzę aby piesia dobrze się chowała i dawała dużo radości swojej Pani. Pozdrawiam [quote name='sator_k_']Mamy filmik :multi: [URL="http://www.youtube.com/watch?v=Ys9fRrL6Hxk"][B]Satorowe popisy[/B][/URL][/QUOTE]
  17. Jak możesz mówić, że to cudo ma coś za uszkami. Jest przecudowny. Ja też mamON tylko jest dorosła. Gdy była mała to też wyzywałam ją od diablicy bo dała mi do wiwatu. Jednak kocham moją sunie i ona o tym wie. Twoja pociecha wyrośnie z głupawki i po czasie przyznasz że małe jest cudowne. Kochaj swoją psinke. Pozdrawiam Was [quote name='sator_k_']Hm co prawda nikt nie skomentował wcześniejszych zdjęć to i tak dodam następne. Moze komuś się spodobają... Tutaj Satorek ma ponad 3 miesiące: [IMG]http://img169.imageshack.us/img169/5352/dsc01342.jpg[/IMG] [IMG]http://img197.imageshack.us/img197/7452/dsc01343bm.jpg[/IMG] [IMG]http://img44.imageshack.us/img44/5336/dsc01344k.jpg[/IMG][/QUOTE]
  18. Kochana smuce się razem z Tobą. Prosze-nie obwiniaj siebie za to co się stało. Jestem z Tobą całym sercem [quote name='toyota']Codziennie chodziliśmy na spacery , od 10 lat bez względu na pogodę. Czy z młodym zdrowym psem można wychodzić na spacer w upały ? Byliśmy razem z moja córką i jeszcze małym jamnikowatym kundelkiem. Niedawno przygarnięta Tosia odmówiła spaceru i wolała zostać w domu. Ale Miodek nie , on by w ogień za mną poszedł :-( Szliśmy powoli , Miodek dyktował tempo . Docka - "jamnika " puściłam ze smyczy i biegał jak szalony. Jakieś 15 minut szliśmy do lasu , oczywiście gdzie się dało to w cieniu , ale raczej w słońcu. Potem 20 minut w lesie spokojny spacer i znów w słońcu do domu . Zasłabł pod koniec spaceru , prawie pod bramą . Wcześniej nie było nic po nim widać. Udało mi się jeszcze go nakłonić , żeby doszedł pod dom. Potem telefon do weta i zlewałam go zimną wodą , na głowę namoczony ręcznik , nie mógł pić , więc zlewałam mu dziąsła wodą. Stan się poprawił , pies był słaby , ale już normalny, zaczął pić wodę . Potem dojechał wet i dał mu jakiś zastrzyk na serce , powiedział , że osłuchowo pies jest o 'k i najprawdopodobniej się przegrzał. Temp. 40 ` O 20 TZ zrobił mu drugi zastrzyk , o 23 dałam mu strzykawką do pyska jakieś rozpuszczone tabletki na wzmocnienie. Miodek podniósł się z trudem i jak zwykle w takim wypadku ewakuował się do kojca. Zostawiłam go w tym kojcu na noc , bo w nocy na zewnątrz jest przyjemniej niż w domu. Kojec ma wielki i super zacieniony. Chodziłam co godzinę i sprawdzałam jak się czuje , dawałam mu wodę " pod nos " i pił chętnie . Umarł dzisiaj ok. 6.30[/QUOTE]
×
×
  • Create New...