Wczoraj rano był śnieg,popołudniem już go nie było,wieczorem i rano dzisiaj był,a teraz prawie go nie ma.Wszkole na Symfoni pracujemy,nie mogłam czegoś na niej zrobić,jakoś tak cufalem przed chwilą na to wpadłam :P
Z Marcinem jesteśmy po kilku rozmowach,na razie jest ok,wierzę że wiecej nie będzie tak jak przed Naszym rozstaniem,po wiecej szansy nie dostanie,obiecał że będzie już tylko lepiej,czas okarze :)
Zaś wziełam się za czytanie,tym razem literatura francuska poszła w ruch,a Synek dzisiaj dostał zupę jarzynową na porcjach rosołowych z mięsem z perliczki,a na deserek domowe sezamo/miodowe ciasteczka.