Myślałąm że dzisiaj na zawał zejdę,brat zrobi ł mi głupi kawał:angryy: ,ma szczęście że jest na Słowacji,miałam go ochotę zabić dosłownie,dzisiaj miałam pełno spraw do załatwienia,ale wiadomo jak to Nasz kochany kraj,nic mi nie wyszło:diabloti:,w pewnym momencie brat dzwoni i mówi"Oscar nie żyje,auto go przejechało".Telefon odłączyłam,szok a potem wiem,że siedziałam na ławce,tak płakałam,nie miałąm siły przestać,nie wiem ile czasu upłyneło,bałąm się wrócić do domu,szłam na piechotę.Jak w końcu już dotarłam,mama spytała co się stał,wiem że wybąknełam Oscar... i ryk,a mama się zaczeła śmiać,jak to zobaczyłam wściekłam się,nakrzyczałam na nią,nie pozwoliłam jej dojść do słowa.Dopiero za jakiś czas siostra przyszłą do mnie,powiedziała,że brat zrobił mi głupi kawał:angryy:.Mama mówiła żeby mi tego nie zrobił,wie że Ja nie kapnę się że do kłamstwo.
Cały dzień do dupy...
i miej tu brata:mad: