Kochane cioteczki ogarnęłam się troszkę,ale od samego rana mnie męczyło,żeby już dzwonić do Biśka w cierpieniach wytrzymałam do 11 Pani nie słyszała mojego tel.to ja znów czekam i myślę może coś się dzieje,może Pani......itd.itd ale w końcu sie dodzwoniłam i się kompletnie przed Panią rozkleiłam jak mi opowiedziała,że Biśku od samego rana patrzył na dzrzwi chciał wyjść,a jak już wyszedł to szczekał,aby mu furtkę otworzyła chciał po prostu biec do swojego domu!a zachowanie Bisia jest na 5!spał w nocy bardzo ładnie przykryty kocykiem ,nie zadziera z pieskami jest bardzo grzeczny nawet pozwolił sie Pani wziąść na ręce.Bisiu tak bardzo jestem szczęśliwa,ale muszę to po swojemu przetrawić!