jestem..weszłam do domu nie dawno..nie będę się tłumaczyła, bo czuję się winna..bardzo chciałam mu pomóc...Wiem, że gdyby był zaczepiony, nie uciekłby, natomiast od lat przewożę zwierzaki, i nigdy nie były u mnie przyczepione...nie ufałam mu i nie zostawiłam drzwi uchylonych, chciałam zatankować a on był na tylnym siedzeniu, siedział spokojnie, odwróciłam się, żeby zamknąc i już go nie było:(:(:(ale macie rację co do zaufania psom, wiem, że to moja wina i przepraszam psinkę przede wszystkim...jest mi strasznie przykro...mam nadzieję, że piesek sie odnajdzie,,,miał się czuć w aucie swobodnie....i za swobodnie się poczuł:(:(:(nawet nie mam radości z jamniorka, którego przywiozłam...strasznie przepraszam, że zawiodłam....