-
Posts
984 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by nina_q
-
[quote name='_Goldenek2']Madziu, Bardzo się dzisiaj wzruszyłam liścikiem od Ciebie i ślicznym prezentem. Ta serwetka zawsze będzie mi się kojarzyła z Twoją szaloną walką o zdrowie Oskarka. Dziękuję :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] Goldenku ciesze się ze Ci się podoba. Tylko tak mogę podziękować za wszystko co dla nas robisz :loveu:
-
[quote name='xxxx52']co slychac u psiaczka?[/QUOTE] No cóż niestety nie jest lepiej tylko coraz gorzej. Pod "paszkami" przednich łapek wielkie czerwone, łyse pole. Po kąpieli widac jak zaogniona ma skóre. Nużyca wróciła i to ze zdwojona mocą :-( Wcieram tactic'a, podaje biomektyne i licze na cud. Czekam z niecierpliwoscia na Neem, moze to zadziała :( Jak to nie pomoze, to chce wziasc go jeszcze na ozonowanie.
-
Zdobyte lekarstwa juz podane w pierwszej dawce. Biomectin nie bardzo mu smakował, delikatnie mówiac obrazil sie na nas i zwiał na pole :diabloti: Zastrzyk z Zylaksisu przeszedl bez problemu. Kochane psisko przyjmuje zastrzyki bez zmruzenia oka.
-
[quote name='2411magdalenka'] nino, a nie wolisz już poczekać na Neem i zrobić to leczenie co u Freyki...?[/QUOTE] Ale Magdalenko podanie Biomektyny ma pomoc pozbyć sie nużycy, bez tego gronkowca ze skóry nie zlikwidujemy. Na razie odradzono mi dawanie antybiotyku bo po pierwsze dostał już swoja dawkę, po drugie nie ma we krwi tylko na skórze. Czyli cel nr jeden zabić nużeńca, bo inaczej pojawi się powikłanie w postaci namnożonego gronkowca. Tak naprawdę leczenie będzie takie jak u Freyki tylko bez antybiotyku na razie, bo szkoda mu obciążać wątrobę, a i tak ma ja bardzo wrażliwa. Co do Zylaxsisu wiem ze może nie działać ale beta gluken u niego tez już nie działa, a czymś trzeba spróbować wzmocnić mu odporność. Nie zaszkodzi mu to a może pomoc, tyle tylko ze w najgorszym wypadku masa kasy poleci a efektu może nie przynieść. Na neem czekam z niecierpliwością, bo naprawdę bardzo liczę na to ze pomoże :)
-
Juz mam załatwione. :p Niezawodny dr Szpeyer wszystko zamówi. :loveu: Swoją drogą złoty człowiek. Cenie go sobie bardzo, bo jak nie wie jak leczyc dalej to mowi to wprost.nie eksperymentuje na zwierzeciu i jest naprawe nastawiony na ratowanie zwierzaków a nie na zysk. A i reke do ciecia ma swietna ;)
-
Konsultowałam "na odległość" co robic z leczeniem Oskarka. ZAlecono Biomectin doustnie na nuzyce i Zylaxis na uodpornienie. Tak naprawde dopóki nie pozbędziemy sie nuzycy gronkowiec bedzie wracał. Więc antybiotyki na bok i szukam weta który mi sprzeda Biomectin. Chyba ze ktos wie gdzie mozna go kupic?
-
Vlk napisałam w telegraficznym skrócie, bo spisywać całą jego historie chorób to prawie pisanie epopei ;) Dzieki
-
Bo Oskarek ma dom i mod juz raz zamknął jak wystawiłam :(
-
[quote name='xxxx52']Mysle ,ze moze sobie darowac tych wszastkich wet i skonsultowac sie z magdalenka ,zeby przekazala dokladnie jak ona czy jej wet wykurzyl gronkowca? Jak ja leczyla bez podawania sterydow. Freyka jak wyczytalam dostawala co 3 tyg.Advocata ,antybiotyk,diete i 2x w tygodniu przemywanie Niem .Moze tak czynic jak byla i jest leczona Freyka[/QUOTE] właśnie pisze ze chyba tak bede leczyc Oskarka, bo nie mam siły na starcie z kolejnym konowałem bardzo Ci dziekuje za pomoc i rady :loveu:
-
[quote name='agaga21']...ale uczciwy wet to teraz rzadkość. większość to konowały nastawione tylko i wyłącznie na kase a zwierzaki cierpią w tym wszystkim[/QUOTE] Niestety masz racje. Ja tak miałam z dr Szpeyerem. Narawde lekarz nastawiony "pro zwierze, a nie pro kasa". Leczył Oskarka po kosztach a jak nie wiedział co zrobić dalej to mi to wprost powiedział. Zreszta Oskar tez chyba to czuł, bo od tych bab uciekał jak najdalej a do dr Szpeyera o ile mozna tak powiedziec, to szedl z umiarkowana radością - czyli nie zwiewał. Ja juz jestem umeczona leczeniem Oskarka, a co dopiero on by powiedział, gdyby mógł. Dzis chyba pierwszy raz wyszłam wsciekła od weta, bo zawsze raczej bardziej załamana niz zła. Niestety czas zmienic weta na kolejnego. Tylko na jakiego? Zaraz Oskar bedzie slynny w calym Krk i okolicy. Zastanawiam sie czy nie zrobic leczenia takiego jak ma Freycia. Czyli zastosowac antybiotyk jaki ona dostała + Neem + tactic dokonczyc (ma jeszcze na kilka wcierek amitrazy). Sama juz nie wiem co robic. Moze faktycznie na to ozonowanie go wziasc, tylko skad kase wyczarowac, jak nawet bazarku nie moge zrobic. Dziewczyny mnie wspieraja, rodzina, ale... wiadomo, leczenie to studnia bez dna :-( Głowa mi pęka od nadmiaru dzisiejszych wrazen i frustracji. Oskarek tez padl i juz spi, nawet okiem nie łypnie.
-
Po dzisiejszej wizycie jestem rozczarowana, rozgoryczona a przede wszystkim załamana. Pojechaliśmy na wizyte. Kolejny raz przyjeła nas stażystka, która zaglądneła w karte i powiedziała ze nie ma co podac Oskarowi, bo wszystkie dostępne środki, już miał wypróbowane :-( zapisała maść Baktrin do smarowania miejscowego (czerwone miejsca), a ja się tylko pytam w którym miejscu mam smarować bo cały jest czerwony. Konsultacja z dr Diana byla w korytarzu i wygladała następująco. Stazystka spytała sie ze dałaby "to" a dr pokiwała głową i na tym sie skończyło. Podsumowanie jest takie. Gronkowiec nie wyleczony, nużyca nie wyleczona, nie zapisały mu nic konkretnego, prosze przyjsc za 2 tyg. Wyczekałam sie godzine na poczekalni, ponad godzine zajały mi dojazdy, wizyta 10 min, w dodatku skasowała 35 zł :angryy: Pies jak cierpiał tak cierpi. Swędzi go, drapie sie, czerwony... Jedyne co moge dobrego powiedziec o tym gabinecie to ze zdiagnozowały gronkowca i nic wiecej. Zdzierają tylko kase. :angryy::angryy::angryy: A ja jak nie wiedziałam jak leczyc Oskarka, tak dalej nie wiem. XXXX52 wysyła nam Neem i licze na to ze zdziała cuda, bo jak nie cud, to nie wiem co mu pomoze :placz:
-
Dzis kolejna wizyta u weta. Zobaczymy co powie. Eh.... :(
-
[quote name='3 x']jeśli decydujesz się przygarnąć psa bierzesz za niego odpowiedzialnośc również finansową [/QUOTE] Nie do końca zgadzam się z Tobą. Owszem bierzesz za niego odpowiedzialność finansową ale co w momencie gdy wydatki na psa przerastają Twoje możliwości finansowe. Masz psa oddac??? Są sytuacje gdy leczenie psa idzie w tysiące złotych i skąd je wziąść? Żebrać na wątku psa? Ja wolałabym coś sprzedać, tu na bazarku, gdzie większość zna historie psa i poświęcenie wielu osob, które ratowało najpierw jego zycie, potem zdrowie. Pisze to z własnej autopsji. Mam psa z dogo, wziełam go chorego i liczyłam się z kosztami jego leczenia ale ilość chorób jakie ma i koszty przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Nieodpowiedzialna do konca decyzja, bo mam rodzine na utrzymaniu, ale serce pękało jak czytałam jego historie. Idealistycznie wierzyłam ze mu pomoge. Przerosło mnie to, wiec co mam oddac psa, bo mnie nie stać na niego??? Na szczescie jest kilka osób które nas wspierają w walce nie tylko słowem ale i finansami, ale co z osobami które nie mogą liczyc na taka pomoc?? Ile jest osób które chce pomóc zwierzęciu ale mając do wyboru byt swojej rodziny a byt psi wybieraja siebie. Ktoś pisze ze mozesz sprzedac na allegro. A i owszem. Uzbierasz za poł roku kase która jet potrzebna na ratowanie psa, bo ma dom. Tylko wytłumacz to psu, ze musi pocierpiec poł roku bo właściciel nie ma teraz pieniędzy zeby iść z nim do weta. A ile znajdzie sie osób które odda psa do azylu, bo nie ma mozliwości go ratowania. WG mnie trzeba wsiąść pod uwagę ze pomocy potrzebuja nie tylko psy bezdomne i schroniskowe, bo ile jest takich, które są w dobrych rękach właścicieli ale czasami oni sami ledwo łączą koniec z końcem, nie mówiąc ze trzeba jeszcze ratować zycie przyjaciela. Trzeba nieść pomoc tym którzy tego potrzebują, a nie tylko bezdomnym , chociaż nie zaprzeczam ze najwiekszej pomocy potrzebują właśnie one.
-
U nas na razie bez zmian, czyli ani sie nie pogarsza ani nie poprawia :( Tyle ze Oskarkowi humor dopisuje i wraca niszczycielski animusz :angryy: ech koszmarnie idzie to leczenie. Jak mnie widzi ze strzykawka to ma nagłą potrzebę wyjścia na pole. Dostaje zastrzyk a potem nie ma ochoty wracać do domu i w ogole obrażony na mnie strasznie A i dzis sobie przypomniałam ze Oskarek ma podwójne kły. Czyli jak stanie biedaczysko na łapki to czeka go pod narkoza zabieg usunięcia wrośniętych mleczaków
-
Późno czytam ale rewelacyjne wiesci :multi:
-
Freya - MA NOWY DOM I ZAPEWNIONE LECZENIE W KLINICE
nina_q replied to 2411magdalenka's topic in Już w nowym domu
Freycia ślicznie wygląda. Niebo a ziemia miedzy tym co było a co jest :) Rewelacja. Aczkolwiek sama wiem ze czlowiek jeszcze bardziej przywiazuje sie do zwierzatka jak walczy o jego zdrowie, zycie i w drugą strone. Pies tez czuje ze robi sie dla niego tak wiele i mocniej wiąże się z właścicielem. Dlatego wszelkie decyzje o rozstaniu podejmuje sie z ciezkim sercem :( Madzia widac ze ta decyzja byla dobra. Trzymaj się i ty Freyciu tez, niech ten pycholek się rozweseli wreszcie, bo juz tak wiele wycierpiał.- 563 replies
-
[quote name='_Goldenek2']Na wątrobę dawaj koniecznie esentiale forte. Mój Charlie przez 7 lat brał leki rujnujące wątrobę i do końca miał ją w niezłym stanie dzięki dobrej karmie i tej osłonie.[/QUOTE] Daje essenciale + hepatil i jeszcze je RC hepatil ;) Miał problemy z watroba zanim do mnie trafil, dlatego wlasciwie od poczatku jest na srodkach regenerujacych watrobe i moze wlasnie dzieki temu jakos sie trzyma przy tych wszystkich leczeniach
-
A i jeszcze usłyszałam "ciekawa wypowiedz" tj az dziw ze ten pies zyje ;) Pomyslałam sobie tylko w duchu ze on jest bardziej oporny niz te jego gronkowce, a zapału do zycia ma wiecej niz cała nasza reszta rodziny ;)
-
[quote name='andzia69']Nina - jakie rozterki w was zasiał? że co?[/QUOTE] Leczenie kolejny miesiąc antybiotykiem - czyli w sumie 2 m-ce na coraz mocniejszych antybiotykach. Wątroba moze lada dzien odmówić posłuszństwa, bo ile antybiotyków jest w stanie przetrawic ? Poprawa ledwo widoczna :( Nastepna sprawa, ze moze to byc na tle alergi zew, wiec najskuteczniejszy jest steryd, co oczywiscie poglebia nuzyce i bledne kolo sie zamyka :( ZAstanawiam sie czy nie spróbowac z tym ozonowaniem co Fioneczka pisała