Odwiedzam Argusia razem z deszczem i wiatrem. Wczoraj było tak pięknie, wygrabiłam liście, dzisiaj wiatr postrącał, to co na gałęziach i jakoś mojej wczorajszej roboty nie widać. Pozostał mi tylko na dłoni pęcherz od ściskania grabi. Tak się nieraz zastanawiam, dlaczego siłowo podchodzę do sprzętu...miotła, grabie, kosiarka, trzymam z całej siły jakby mi kto chciał odebrać czy co....