Nie wiem, czy Misiunia mi wybaczy to dzisiejsze spacerowanie. Wczoraj cały dzień padało, więc nie spacerowaliśmy, bo Lady odmówiła wyjścia za bramkę. Dzisiaj częstsze były przerwy w tych opadach i wyszliśmy bez deszczu, ale potem się rozpadało i dziewusia wywijała dostojnie dupencją, i zezowała na mnie , i wlokła się chyba ,żeby mi pokazać swoje udręczenie. W domu zaległa w kocach i nie patrzyła wcale na mnie.