-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by WiosnaA
-
Może dla spokojności niektórych,że wzięłam Lumi. Jak pisałam, na lekach Marcel jest spokojniejszy,odważniejszy i da się z nim cokolwiek robić,teraz można dotrzeć trochę do główki.Ma jeszcze odchyły,ale bez porównania z tym co było.Czasu poświęcam mu mnóstwo,czy coś z tego będzie ,dziś jeszcze wciąż nie wiem. Wzięłam Lumi,ponieważ uznałam,że przy zrównoważonym psie i Marcelek będzie nabierać ogłady,że wpłynie korzystnie również na niego i jednocześnie popracuję również z Lumi.Jedynym minusem jest mały dom,ale póki co jakoś radzimy. Ogólnie nie przyjął Lumi radośnie i zgrzyt był,ale dopiero kanapa wywołała prawdziwy problem.Wczoraj prawie cały dzień z nim spędziłam,żeby Marcelka przekonać, że Lumi nie jest mu zagrożeniem.Wieczór był już lepszy i dziś już ładnie zachowywał.Znając jednak wybryki Marcelka jeszcze ostatniego słowa nie powiedział i robić wyskoki do Lumi będzie próbował.
-
Dostałam od p.Irenki pieniążki i chciałam kupić zapas w Bielsku (tam tanio brałam),dziś byłam,ale nie było Simparici:( Moli,kup w Białym dwie tabletki i zwrócę Ci na konto,ok?...a jak też nie będzie to może weź Nexgard I napisz proszę jak sprawa jedzenia wygląda,Promyczka i stada,bo ja bladego pojęcia już nie mam z czym zalegamy i co trzeba:(
-
Lepiej,...pierwszy krok po wejściu do domu łyp na kanapę:),aha pusta :) ..... każdy cm obwąchał, poleżał ,posiedział obserwując z kanapy na Lumi (ona na podłodze w aneksie kuchennym,lekko stołem przegrodzona) i szumu żadnego nie było cały wieczór,głosu Marcelek nie wydobył:)..na jedzenie grzecznie w kolejce czekał jak nigdy:) Śpi teraz na posłanku,zaraz cyknę zdjęcie
-
Tak,obecnie to rzecz mu Najważniejsza,...przedtem było jedzenie (też pyskował,wyskakiwał nawet do Majki) A czemu niby takie ciekawe?....od początku pisałam,że Marcel zadekował się na kanapie.To była jego bezpieczna miejscówka i nigdzie więcej się nie kładł.Tylko z tego miejsca wstawiałam zdjęcia,później zaczęłam z posłanek.To było do czasu,gdy we wsi ktoś strzelił i Morisek chciał się schować.(Tak,do dziś najbezpieczniejszym schronieniem Moriskowi w razie co jest kanapa!,żaden kąt).Moris wskoczył,a Marcel wyskoczył do niego z zębami i nie na żarty to było,a Moris dłużny nie został.I to samo było z Maszą,choć ta tylko podeszła,nie zdążyła wejść jak Marcel skoczył do niej.Wtedy wyprosiłam go z kanapy,cały wieczór krążył po pokoju i nigdzie się nie położył,ciagle robił podchody,żeby wejść,ale mówiłam,że kanapa jest Moja.W końcu położył się na jakimś posłanku,nie czuł się komfortowo,nie spał,zmieniał na inne.Od tego dnia wchodzi,siedzi,sama zapraszam,ale na słowa proszę zejść zaraz schodzi.Majeczka też z sofy długo nie schodziła i się broniła przed podłogą,ale nauczyła i wchodzą jak je zaproszę, bo tu jest tylko jedna kanapa.Moris wejść może zawsze,On i reszta o tym wie i Marcel będzie musiał załapać. W Białym posłanek miałam mnóstwo i te same służyły latami,bo psy zawsze wybierały kanapy.Ja im pozwalałam. Kanapa Marcelowi jest bardzo droga i zabolało go,że nowy pies na niej leży. Wam trudno zrozumieć w ogóle Marcela,tym bardziej jego zachowania i do czego jest zdolny,bo takich psów nie spotyka na co dzień.Możecie mi wierzyć lub nie. Trudno zrozumieć pewnie również dlatego,bo pieski normalne/"standartowe" grzecznie położą się na wskazanym posłanku,a ja takich piesków nie mam :)
-
Kiyoshi,on nie zareagował źle na samo pojawienie się Lumi,i nawet w miarę jak na Marcelka było,nawet jak w domu wniosłam,to siedział,patrzył,trochę skosnie ale nos wyciągał wąchać,...dopiero jak Lumi weszła przy nim na kanapę ...nie mógł tego przeżyć,...za kanape skoczył do Moriska i Maszy i wtedy dostał eksmisję...kanapa służy wszystkim i zrozumiał,słucha mnie,więcej nie było problemu. Lumi nie pozwalam więcej wchodzić,widział to i mam nadzieję dziś będzie lepszy wieczór.
-
Kurcze,no gapa jestem,że hej:( ....pojechałam do weta i zostawiłam Lumi w domu ,nie w kojcu.Posprzątałam w kuchni,ale musiałam nie zauważyć masła gdzieś przy kuchence po wczorajszym smażeniu naleśników. Lumi zjadła więcej jak pół kostki :(,naturalne,łaciate...dałam zapobiegawczo węgiel,ale jak myślicie,zaszkodzi jej,dostanie biegunki?...:(:(
-
Wszystkim Ciociom,które pomogły Lumi wrócić do normalnego świata i Wszystkim kibicującym Przyjaciołom kochana sunieczka życzy miłego dnia! Jadę do miasta po Simparicę. Mikuniu,szelek nie kupujemy, dobre są co dostałam od córki,smycze też mamy,..posłanka i pontony mam tylko pokasowane przez Marcelka.
-
Noc przeżyliśmy wszyscy.Lumi grzeczna w domu,ale zestresowana i bardziej chyba psami niż mną,choć moje w domu cichutko i nawet nie podchodziły do niej.Wydaje mi się,że wolałaby być bez psów,przynajmniej teraz. Po wejściu do domu Lumi usiadła na kanapie,później wniosłam Marcelka i się zaczęło:( Myślałam,że pręty w klatce nie wytrzymają i ja straszna mu wtedy nie byłam:(..co on wyprawiał,,to aż słabo:(:( Sprowadziłam Lumi na posłanko w aneksie kuchennym,dałam chodnik,bo łapki rozjeżdżają na terakocie,zagrodziłam stołem od reszty,żeby troszkę bezpieczniej się czuła.Marcela uspokoiłam,ale calutki wieczór nie spuszczał oczu (przez dziurki pod stołem) z Lumi i gdybym go wypuściła z klatki zrobiłby ostry dym:( Ten pies w główce ma poprzestawiane i jest nieoreformowalny :(. Do moich psów wcześniej skakał,a to za jedzenie,za kanapę,że jest jego,ale dało się przystopować,wczoraj był amok:( W kojcu wychodził z siebie,a Lumi dobrze się zachowywała,ignorowała jego szczekanie,później chodziła i go uspokajała.Sunia na stateczną wygląda. Byliśmy na sii,teraz leży spokojnie w domu z moimi psami,delikwenta odwiozłam na wybieg. Lumi obawia się mnie,ale wszystkiemu poddaje,jedzonka z ręki jeszcze nie wzięła,ale to kwestia czasu i ją przekonam. Po tylu latach w schronie sunia jest zagubiona i na pewno łatwo jej nie jest,mierzy się jednak z nową rzeczywistością.