Może,u naszej Tosi też tak było. Nie zawsze taki napad jest widoczny dla naszego oka. Poprzedza go aura, którą może dostrzec tylko bardzo czujne oko. Przy większej ilości psów,jak np w hoteliku,praktycznie nie do wyłapania. Pies po ataku padaczkowym jest senny,bo jak tłumaczył mi nasz wet,dla psa taki napad padaczkowy,to jak przebiegnięcie najdłuższego maratonu. Jest strasznie wyczerpujący.
A nie nastąpił u niego w ostatnim czasie incydent utraty przytomności? Nawet na minutę?