Długo też z Nią gadałam. W Święta pogryzł Ją pies rodziców, potem nerwy z powodu operacji Trottka, prawie nieprzespana noc, no a wczoraj praca-klinika-praca-klinika.... Nerwy od rana aż do odbioru Trottera, no i pozostałe psy na głowie... Kto to wytrzyma??? Z wyjątkiem Ankary :loveu: