-
Posts
1454 -
Joined
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by werenn
-
Odebrałam Marcela. Jest jeszcze trochę słaby i pomaszerował od razu na swoje posłanko i tam leży. Usunięto mu kilka zębów, bo się ruszały i nic już z nich by nie było. Przez parę dni będzie jeszcze musiał brać lekarstwo na swoje serduszko. A ogólnie wet powiedział, ze bardzo dobrze zniósł narkozę, nie było żadnego bezdechu, jak to się często zdarza u takich staruszków. Wzięłam zaświadczenie o zabiegu i kosztach. Mogę zeskanować i przesłać jeżeli trzeba. Zapłaciłam 130 zł - zostało 20. Proszę o decyzję, co mam z tym zrobić. Może dołożyc do transportu? Ofiarodawczynię proszę, żeby zdecydowała. Acha i bardzo dziękuję za porady, co do ilości jedzonka dla małego łasucha.
-
no i nie chodzi tylko o kanapę - wczoraj Marcel nie wpuścił do łożka mojego męża. Musiałam wstać i karnie wynieść go z pokoju. Za to zsikał się w nocy. Chyba jednak chodzi o mnie - to mnie pilnuje i nikomu nie pozwala dojść. Ale nadal mam nadzieję, że to się utemperuje. Dziś Marcel cały czas żebra, bo jest na czczo przed zabiegiem. Relacja oczywiście będzie
-
no i właśnie z tym mam problem, dzisiaj nawet udało się, że siedziała oba na kanapie, a ja je przedzielałam i podkuliłam mocno kolana, żeby się nie widziały, ale to trwało krótko teraz każdy jest w innym pokoju, ale Bond ze złości wyżera miskę Marcela na spacerze nie ma problemów, zabieram je razem (zwłaszcza rano - wiadomo mało czasu) i razem sobie wąchają w jednym miejscu, nosek przy nosku, razem kopią kłopoty zaczynają się na zielonej kanapie. Marcel nie chce tam wpuścić Bonda i nie umiem temu zaradzić jak na razie. A Bond by się z nim pogodził - w końcu mieszkał już ze starszym i mniejszym psem, ale jak taka malizna się rzuca to.. dzisiaj niestety doszło do małej zwady, ale rozdzieliliśmy ich w porę i nic się nikomu nie stało cały czas mam nadzieję, że Marcel spasuje jednak trochę acha i jeszcze jedno Marcel dotarł do mnie z dość świeżą raną na uchu - nie miał czasem jakiejś "bijatyki" w boksie?
-
ok może następna próba pójdzie mi lepiej :-)
-
no dobra to uprzejmie proszę mi powiedzieć, co skaszaniłam przy wklejaniu
-
może się uda [IMG]file:///C:/DOCUME%7E1/internet/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot.png[/IMG][URL]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/75180e547c0c17c4.html[/URL] [url]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/97bc78073317beae.html[/url] nogi należą do mojego męża :-)
-
i ponieważ nie miałam nigdy jamnika, podpowiedzcie mi jaka jest dzienna dawka suchej karmy. Nie chce Marcela przekarmic, a on ciągle by jadł. Michę opróznia z prędkością światła i chodzi na żebry. Dziś został po raz pierwszy sam w domu i mam nadzieję, że prześpi tą samotność. Mój Bond został zamknięty w klatce kenelowej - wolałam nie ryzykowac, a klatkę Bond traktuje jak swoją budę. I chciałam jeszcze napisać, że Marcel jest psem zupełnie bezproblemowym. Je i śpi ipakuje się na kolana, domagając się pieszczot. Na spacerku od razu załatwia wszystko co trzeba i nie marudzi. Bardzo żwawo biega, cały czas machając ogonkiem. No chyba, że dowiem się, że jak był sam to piszczał i znowu będę miała ciche dni z sąsiadką. już kiedyś chodziła po wszystkich, żeby zebrać podpisy na skargę na mnie, ale mam nadzieję, że Marcel stanąl na wysokości zadania i zachowuje się jak należy :-) A zresztą zaraz wraca córa i będzie już zadowolony.
-
i jak dostanę instrukcję wklejania zdjęc, to po południu zobaczycie pana Marcela na kanapie :-)
-
spał na fotelu, ale obok mnie - sama się zdziwiłam, że nie pakuje się do łózka :-) może dlatego, że cały dzień spał na kanapie przytulony do tego, kto akurat siedział obok. I broni mnie przed moim psem! Bond do mnie podchodzi, a tu nagle przede mną wyskakuje Marcel i szczerzy kły :-) na królika nie zwraca uwagi. I straszny żarłok z niego. Micha jest natychmiast pusta. Tak sobie myślę, że fotel zaanektował, bo to "fotel Bonda" i pewnie chciał mu pokazać, że teraz to Marcel rządzi :-)
-
na siłę nie będzie kastrowany - mam tak umówione, że jeżeli prostata ok, to jajka zostaną :-) poza tym Marcel jest po kąpieli, którą zniósł bardzo dzielnie i po której spał na kanapie, wtulony w mojego męża tyle, że jak już lecę z aparatem, żeby pstryknąć fotkę, to on od razu wstaje widać jeszcze troszkę niepewnie się czuje no i nie pozwala biednemu Bondowi na zbliżanie się do żadnego człowieka w rodzinie :-) nad tym musimy popracować
-
uff - noc była ciężka Marcel dotarł do mnie po godzinie 2 w nocy i początkowo w ogole nie chciał ze mną iść, tylko wyrywał się za Shanią. W końcu jednak poddał się, zrobił siku i poszliśmy do domku, obwąchał się z moim psem i z królikiem i powiem wam, że z tego dziarskiego staruszka jest niezły agresor :-) Mimo, że kilka razy mniejszy to on ustawia Bonda :-) Oczywiście wpakował mi się do łóżka i to nie grzecznie gdzieś w nogach, tylko na poduszkę i żądał ciągłego głaskania, bo piszczał jak przestawałam. W końcu jednak usnęłam, a on obrażony przeniósł się na fotel i tam spał. Bond spał z moją córką. Rano Marcel znowu wpakował mi się do łóżka i nie pozwolił biednemu Bondowi położyć się obok. Rano zjadł śniadanko (nawiasem mówiąc niezły żarłok z niego) i byliśmy na spacerku, na którym oba psy zachowywały się wzorowo. Jesteśmy też po wizycie u weta. Marcelowi podobno przepuszczają zastawki w sercu i dostał tabletki na wzmocnienie przed zabiegiem, który ma się odbyć we wtorek. Podczas zabiegu zrobią mu też USG prostaty i jak się okaże, że jest przerośnięta, to mu ciachną jajka przy okazji. W poczekalni u weta siedział cały czas na kolanach. to na razie tyle. Zdjęcie mu potem zrobię, bo na razie lata po mieszkaniu, jakby mu kto motorek w doopkę wkręcił.
-
mam nadzieję, że Marcel je suchą karme, bo już "wyłudziłam" :-) dla niego 2 kg propaca, a sama raczej tego nie zjem :-)
-
ok, posłanie wyprane i schnie, wet na niedzielę umówiony tylko jakoś mojego Bonda będę musiała przygotować :-) akurat wczoraj obszczekal na spacerze jamnika :-) może cos przeczuwa?
-
jest decyzja? ta sobota?
-
no więc tak zadzwoniłam do weta i jeżeli piesek dotrze do mnie w sobotę, to w niedzielę mam przyjść na osluchanie serduszka i we wtorek może mieć czyszczone ząbki w Opolu koszt taki sam czyli około 150 zł więc proszę mi dać znać jaka decyzja
-
to mnie też dajcie nr konta na pw
-
z tego wnioskuję, że Marcelek najwcześniej dotrze do mnie w przyszłym tygodniu
-
MA DOM!!!!!! roczna jamniczka- Żory/ śląskie
werenn replied to clockwork's topic in Już w nowym domu
jestem, daj szybko fotki, bo zaraz musze zejsc -
MA DOM!!!!!! roczna jamniczka- Żory/ śląskie
werenn replied to clockwork's topic in Już w nowym domu
też czekam :-) -
MA DOM!!!!!! roczna jamniczka- Żory/ śląskie
werenn replied to clockwork's topic in Już w nowym domu
zapomniałam dodać, że mam jeszcze królika, ale w klatce byłby chyba bezpieczny :-) -
MA DOM!!!!!! roczna jamniczka- Żory/ śląskie
werenn replied to clockwork's topic in Już w nowym domu
;-) II piętro,mam trzyletniego posokowca, do grudnia miałam jeszcze jednego pieska, ale po 15 latach niestety odszedl po cięzkiej chorobie pracuję, więc pies musi okolo 5-6 godzin sam posiedziec - córka wraca ze szkoły wczesniej niż ja, jak coś więcej to chętnie podam telefon i pogadamy -
MA DOM!!!!!! roczna jamniczka- Żory/ śląskie
werenn replied to clockwork's topic in Już w nowym domu
problem nie lezy po mojej stronie - u mnie to mogłaby i zostac do konca swiata, męzowi jednak powiedzialam, ze taka sunia znajdzie swój dom do miesiąca. Mogę tylko liczyc, że zmieknie. Ale decyzja po waszej stronie jestem z Opola -
MA DOM!!!!!! roczna jamniczka- Żory/ śląskie
werenn replied to clockwork's topic in Już w nowym domu
sądzę, że na miesiąc mogłaym ją przyjąć do siebie, tylko nie mam transportu -
moja deklaracja równiez zostaje pozdrawiam
-
babka ma stały dochód - potwierdzony różnyi ogłoszeniami - z którego nie odprowadza podatków. US powinien się tym zinteresować jak sądzę. Najlepiej zanieść oficjalne pismo - na takie muszą zareagować