Hej dziewczyny ;)
Dzisiaj mieliśmy pierwsze szczepienie , dzidzia była grzeczna za to ja byłam roztrzęsiona :P
W ogóle mieliśmy fajną "pachnącą" przygodę :P
Nakarmiłam młodego i dałam go Sebkowi a ja zaczełam sie szykowac do wyjścia , wracam Sebek mówi "ale prukał w pieluszkę " mówie to go przebiorę jeszcze , na co Sebastian mówi " nie On tylko sobie pierdział " , no ok wzięłam małego , ubrałam i pojechalismy na szczepienie , na poczekalni rozebrałam go z kombinezonu owinelam kocykiem i usiadłam , poczułam dziwny zapach , wsadziłam rękę pod kocyk i pomacałam go po pupie a tam kleks , quźwa zero ciuszków na przebranie a ten usrajtany po same pachy hahahahaha Sebek zapierdzielał do domu po ciuszki i musiałam go na poczekalni wśród tłumu ludzi przebierać a ten miał nawet usrane małe palce u nóg hahahaha masakra , pizgam do teraz z tego :P
ale na szczepieniu był bardzo dzielny , nie płakał tylko lekko marudził ;)
No i wreszcie go zważyłam , waży 3655 , jeszcze malutko ale już ładnie przybrał ;)
A jutro chyba pójdziemy na spacer ze zwierzyńcem jak nie będzie mocno sypał śnieg to będą zwierzęce fotki ;)