Kurcze ale miałam dzisiaj ciężką noc , młody zazwyczaj pije ostatnie mleko o 19stej , a wczoraj wypił o 18stej i stwierdzilam ze bedzie głodny do rana wiec dałam mu na spiku jeszcze mleko o 22giej , wypił ładnie wszystko i sie cieszyłam ze jak o tej godzinie sie najadł to da mi pospać a tu 2ga godzina a tu placz , musiałam go wziac do łóżka a On ani myslec spac , cały czas przekrecal sie na brzuszek i ryk bo On wcale nie chciał lezec na brzuchu to ja go na plecy bach , sekunda a ten znowu na brzuchu i tak quźw do rana , przyszedł Sebastian z nocki wiec mowie do niego ze ja musze sie chociaz godzinke zdrzemnac bo nie wyrobie , udało mi sie zasnac ale takie koszmary mi sie sniły ze sie tylko tym snem wymeczyłam i za chwile i tak uslyszalam " koniec spania teraz ja ide spac " haha masakra , a młody dalej szalał ani lezec ani siedziec ani skakac ani nosić , teraz udało mi sie go ululac ale juz widze ze sie w łóżeczku rusza wiec chyba sie obudził , nie wiem czy mu zeby gorne idą czy co że taki marudny jest :/
A na dwór nie ma co isc bo popaduje ehhh