A co My dzisiaj odje...aliśmy , gdybym sama to zrobiła to bym sie nie dziwiła ale Sebastian :D
Siedzimy sobie w domu , ja jeszcze mówie do Sebka " jak wrócimy to może zwabie Qwende do domu i w domu ją wyczeszę ( czego nie zrobiłam bo czasu nie miałam :P ) , a Sebek mi na to że Qwendi przeciez jest w domu i śpi w pokoju obok na tapczanie , mieliśmy iść do baru na obiad ale że tak mocno wiało i zrobiło się zimno stwierdziłam że może lepiej obiad zjemy w domu a przejdziemy sie tylko do biedronki i pochodzimy kawałek po osiedlu żeby młody się dotlenił , zawsze jak wychodzimy to zamykamy bramke i pod "skobel" wkładamy papier żeby bramka nie trzaskała jak będą się dobijały bo jak trzaska to czasami skobel odbija i bramka się otwiera , ubralismy młodego , zamknęliśmy bramke na papierek i poszliśmy , wracamy , ja łapie za skobel i próbuje go wyciągnąć ( dość mocno trzyma na tym papierku ) i w tym momencie słysze drapanie w drzwi i lampka mi sie oswieciła , zapomnielismy że Qwendi jest w domu i ją w nim zostawiliśmy ! na szczescie jak wychodziłam to zamkęłam drugie drzwi w domu , to stare drewniane drzwi i niebawem będą całkiem likwidowane , ale nie omieszkała ich poobgryzać i narobić burdelu , jak dobrze że nie poszlismy na miasto na tem obiad bo niezła demolke by zrobiła w tym czasie :D