Brezyl
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Brezyl
-
[quote name='Martens']Lab i rott są bardzo zbliżone wielkościowo i jeśli oba atakowałyby na serio to nie widzę specjalnie wielkiej różnicy w potencjalnych obrażeniach.Rosły samiec laba jest nawet sporo większy od przeciętnej suni rottka...[/QUOTE] Nie, nie wbrew pozorom nie chodziło mi o wielkość. Molosy mają to do siebie, ze trudno je sprowokować, ale kiedy to się już uda to pies przechodzi natychmiastowo w tryb walki na poważnie. Bo tak naprawdę, większość starć, to krótkie szybkie bójki, gdzie bardziej chodzi o udowodnienie swej pozycji, niż zrobienie krzywdy na serio drugiemu psu. Te "agresywne" labki najczęściej atakują psy mniejsze, które mogą zdominować, jeżeli trafią na psa, który się nie przestraszy i odeprze atak z reguły od razu uciekają z podkulonym ogonem. Rottek, czy inny molos tego nie zrobi, wręcz odwrotnie, nawet mając doczynienia z potężniejszym psem, raczej będzie walczył do końca, niż sie podda.
-
[quote name='Klauzunka'] Omry - no to się nie dogadamy. Znając swoje psy, wolę na swojej drodze spotkać niewychowanego laba czy yorka aniżeli rottka luzem. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia:) Dla Ciebie rottki nie są agresywne, ale mnie laby nie są niewychowane (oczywiście mogą być niewychowane laby, tak jak i rotki agresywne). Myślę, że dalsza dyskusja nie ma sensu.[/QUOTE] W pewien sposób macie oboje racje. Moda na rottki minęła, znów trafiają w ręce miłosników rasy, w przeciwieństwie do ras modnych - stąd mniej problemów, w porównaniu do lat 80-tych (gdy były w czołówce sprawców pogryzień), ale w przypadku rzeczywistego ataku labka i rottka, to ten drugi jest w stanie poczynić znacznie większe szkody (dotyczy psów jak i ludzi).
-
[quote name='kavala']Jeśli chodzi o laby i pewnie też goldeny (jak mój) to nie jestem pewna czy tu chodzi o wychowanie psa czy o samą świadomość (a raczej nieświadomość) właścicieli. Obserwując mojego psa widzę, że niezależnie od jego wychowania/wyszkolenia ma on przemożną chęć kontaktu z innymi psami i niestety czasami nie zauważa, że inne psy są do niego wrogo nastawione. Zauważyłam to przechodząc koło psów za ogrodzeniami, które wściekle ujadały, na co mój pies dalej merdał ogonem. Taki to charakter. [/QUOTE] I masz tu dużą rację. Znaczna część psów jest zniesmaczona ich zachowaniem, wysyła sygnał za sygnałem, że nie chce tych "nachalnych" powitań, mój szczególnie nie lubi jak laby twardo dążą do wylizania mu pyska. No ale cóż, wiele ras ma szczególne roszaje zabaw, np: terriery i innym psom to nie zawsze odpowiada.
-
[B]Zawody Obedience - SZCZECIN 03.09.2011[/B] [CENTER][CENTER][B]Związek Kynologiczny w Polsce Oddział w Szczecinie pragnie zaprosić na PUCHAROWE ZAWODY OBEDIENCE KLASA 0,1,2[/B] Data: 3 wrzesień 2011 Miejsce: Szczecin- Bezrzecze, ul. Górna Sędzia: Janusz Arnold Termin przyjmowania zgłoszeń i opłat : 31.08.2011. Zgłoszenia: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] Opłata startowa: 60 PLN. Nie będzie możliwości uiszczenia opłaty w dniu zawodów. Wpłaty: na konto ZKwP o/Szczecin w PKO BP SA II O/Szczecin 58 1020 4795 0000 9602 0155 3585 W tytule przelewu: zawody Obedience, klasa oraz nazwisko uczestnika. Zgłoszenie powinno zawierać: Konkurencja zawodów : Imię i nazwisko przewodnika psa: Adres: Nr Tel./email: Nazwa i przydomek psa: Rasa: Data urodzenia: Płeć: Nr rejestracyjny ZKwP: Nr rodowodu: Nr tatuażu/chipa: Imię i nazwisko właściciela psa: Początek zawodów planowany jest na godz. 09.00. Na początku będą rozgrywane zawody w klasie 2, potem 1 i 0. Kolejność startowa będzie odwrotna do kolejności wpływających zgłoszeń. Organizatorzy zastrzegają sobie możliwość wprowadzania zmian w zależności od liczby zgłoszonych uczestników. Do wejścia na teren zawodów wymagana będzie książeczka zdrowia psa zawierająca potwierdzenie wykonanych szczepień. Zapraszamy! [IMG]http://www.psysportowe.pl/forum/wcf/images/smilies/smile.png[/IMG] [CENTER][/CENTER] [/CENTER] [/CENTER]
-
[quote name='ozierek']Hey mam kilka pytań czy za wziecie udzialu na takich zawodach agility trzeba płacic i czy może w tym brac udział zwykła osoba?[/QUOTE] od 50-70 zł, opłacone składki w ZK, książeczka pracy wykupiona w związku kynologicznym
-
prosze o garsc porad na pierwsze tygodnie psa ze schroniska w nowym domu...
Brezyl replied to epti's topic in Wychowanie
Spokojnie, nie narzucaj się. Staraj się wychodzic w miarę często na krótkie spacerki, może była kiedyś psiakiem domowym i z załatwianiem nie będzie problemu. Dawaj jedzenie w małych porcjach, a często. Co do reszty ciężko pisać bo wszystko zalezy od konkretnego psa. Czy w schronisku z którego go brałaś działa wolontariat ? -
[quote name='omry']A z tym to o co chodzi?[/QUOTE] Pchły są żywicielami pośrednimi tasiemca psiego, jeżeli są pchy isnieje niemal 100% pewność, że zwierzę ma w sobie "niechcianych sublokatorów": [URL]http://www.pasozyty.net.pl/tasiemiec-psi/[/URL] [URL]http://pl.wikipedia.org/wiki/Pch%C5%82y#Cykl_rozwojowy_pche.C5.82[/URL]
-
Dobra wiemy przynajmniej na czym stoimy. 1) baba od której wzieliście psa, mówiła o szczepieniu na wsciekliznę, co oznacza, że matka szczeniąt najprawdopodobniej nie była nigdy szczepiona przeciw innym chorobom i nie odrobaczana, 2) ponieważ pies ma pchły, ma też tasiemca, a nie był dotąd odrobaczany, wolę nie mysleć co sie dzieje w jego brzuszku, 3) nie był zaszczepiony na choroby zakaźne, jak parwo i nosówka, jeżeli zachoruje koszty leczenia bedą dużo wyższe niż szczepień, tym bardziej, ze zarobaczone szczenie ma obniżoną odporność, a pozostałością po przebytej nosówce może być, np: padaczka, 4) niestety Policja sie tym nie zajmnie, nawet organizacje prozwierzęce nie znajdą punktu zaczepienia do odebrania psa, no cóż głupota w naszym kraju nie jest karalna. Wielka szkoda.
-
Nie wiemy przeciez z jakiego miasta jesteś, więc ciężko coś polecić. Co pies ma wpisane do ksiażeczki ? Pchy na szczeniaku widać wyraźnie, więc skoro nic nie możecie znależć to nie jest kwestia pcheł. Skąd macie tego psiaka ? Jeżeli rodzinie pies się znudził możesz poszukać mu nowego domu, teraz będzie łatwiej, później gdy pies dorośnie znaleźć dobry dom dla niego bedzie znacznie trudniej.
-
Tylko w drodze uzupenienia tego ci napisała omry: 1) szczotka, grzebień są ważne bo psiaka trzeba przyzwyczaić do czynności pielęgnacyjnych, grzebienia o małym prześwicie mozesz użyć do wyczesania pcheł po kąpieli w odpowiednim "antypchłowym" szamponie, zdaje się, że maluch jest z nienajlepszych warunków, więc rzeczywiście warto zastosować łagodniejsze środki. Pamietaj, że pchy mniej bytują na psie, a bardziej na otoczeniu, jeżeli wniosłaś zapchlonego psa do domu, to trzeba odkazić legowisko i dywany w domu, bo towarzystwo się juz rozeszło. należało psa od razu wykąpać. 4) klatka - na razie piszczy, ale niedługo zacznie gryżć i będziesz zdziwiona ile psiak może zrobić w domu nieporządku, a sobie krzywdy (np: kable podłączone do prądu), 5) nie tylko po spaniu i jedzeniu, ale częściej, na szczęscie jest lato, psiaka zawsze chwalimy za zrobienie "tych rzeczy" na dworzu, warto także używac jakiegoś słowa , np: psi,psi (jak u dziecka uczonego na nocnik), kiedy psiak się załatwi, po paru dniach, na "psi, psi" zacznie robić siusiu jak na rozkaz, 6) tu masz pokazane jak ćwiczyć z psiakiem [URL]http://psieforum.com/viewtopic.php?t=1113[/URL] osobiscie radzę jakieś psie przedszkole i kursik posuszeństwa pod okiem fachowca, można to zrobic samemu, ale nie oszukujmy się wiedzy nie masz żadnej, a naprawianie błędów wiecej później kosztuje czasu i piniędzy, niz nauczenie psa od razu porządnie, i na zakończenie sprawa kota. Musisz wydzielić mu pomieszczenie do którego pies nie ma dostępu, miska a nawet jak sie da kuweta, postawione wysoko aby pies nie miał dostępu. To ważne dla psychiki kota i .... szczeniaka, chyba że chcesz aby zjadał kocie odchody razem z żwirkiem. Co do rad, to jest mi cięzko powiedzieć, ja tylko praktycznie pilnuję aby nie doszo do jakiejś ostrej scysji, i z reguy po 2-3 dniach psiak juz sie bawi z kotami, trochę dużej trwa wprowadzenie dorosłego kota, nie oswojonego do domu z psami. jeść dawałabym kotu, np. na parapecie, psiak nie powinien jeść kociego (a bardzo lubią), kotu jedzenie psiej karmy nie szkodzi.
-
[quote name='Volpino'] Spróbuję wziąć sprawy we własne ręce , ale będzie to bardzo trudne .[/QUOTE] Brawo. Tak naprawdę ciężko cokolwiek powiedzieć o dalszej pracy z Twoim psem. Widziałam psy, które na pierwszych, drugich zajęciach sprawiały wrażenie, że praca nad nimi będzie długa i ciężka, a które po 2-3 miesiącach mogły przystąpić do egzaminu PT. Inne sprawiajace dużo lepsze pierwsze wrażenie, potrzebowały więcej czasu i pracy. Wszystko zalezy nie tylko od poziomu braków socjalizacyjnych, ale i od samego psa, jego charakteru, szybkości nabywania zaufania do otoczenia. Jeżeli myślisz w przyszłości o startach w agility, niezbędne sa treningi w klubie, wśród innych psów, ludzi. Aby tam trenować pies musi być w miarę posłuszny przy dużych rozproszeniach i bezpieczny dla innych psów i ludzi.
-
[quote name='Volpino'] A jakieś wskazówki na teraz, spacery czy coś ? I jak zrobić z niego trochę bardziej łagodnego psa.[/QUOTE] Na twoim miejscu zaczełabym od kursu posłuszeństwa. Spacery ? Tzn. że dotad pies na spacery nie chodził ? Ja także mam bardzo ostrego psa i mimo to startuje w zawodach, choć np: socjalizacja w obi jest dla mnie zawsze dużym przeżyciem. W agility jest łatwiej bo pies jest tak napalony na przeszkody, ze raczej nie mysli o starciu z sędzią. Musisz zacząć ćwiczyć w otoczeniu innych psów i ludzi, spacery Ci za bardzo nie pomogą, bo spotkania z psami i ludzmi powinny przy agresywnym psie odbywać się pod kontrolą fachowca.
-
No teraz rozumiem przynajmniej Twoj poprzedni post. Oczywiscie, że można. Ale efekty mogą być bardzo różne, podobnie jak czas do tego potrzebny, no i dużo zależy od Twoich umiejętności. Napisz z jakiego jesteś miasta, ktoś poleci Ci fachowca, bo trzeba będzie zacząć od jakiejś szkółki, a dopiero później wrócić do agility w większym klubowym gronie.
-
[quote name='Volpino']Wyszkoliłam do agi już jednego psa, jest świetny nie ma co, ale nie startuje w zawodach. Znam cały regulamin, powiedzmy, że praktukuję na własnym psie i kocham to robić. :lol: [/QUOTE] To skąd wiesz, że jest świetny ?
-
[quote name='Trop2011']Na pewno mają golden retrievery i buldogi francuskie[/QUOTE] Info na dogo na temat tej "hodowli" trochę jest wystarczy poszukać [URL]http://www.dogomania.pl/threads/183243-kutno-pseudo?highlight=kalinowa[/URL]
-
[quote name='Mopsik1']Tak to byłaby wspaniała trójka ;D Ale samojed to jeszcze znak zapytania ;)[/QUOTE] Najbardziej przerażające jest to, że sama nie wiesz czego chcesz. Przeczytaj swoje posty od początku, pies miał być na wystawy i do agility, a wyszło że ani do jednego, ani do drugiego, najlepiej gdyby był duży. Latasz od rasy do rasy, nie przywiązując najmniejszej wagi do psychiki poszczególnych psiaków. Na podpowiedzi ludzi, mających pojęcie o tym co piszą reagujesz wręcz alergicznie, bo wiesz lepiej. No cóż gratuluję pomysłu na samodzielne szkolenie dużego molosa, przy żadnej wiedzy na ten temat.
-
[quote name='volley']to jestem w szoku bo sądziłam że ludzie mnie zjadą za to że ja powiedzmy że hoduje "rasowe bez rodowodu". Fakt faktem dobrze by było żeby to zarejestrować ale tym już zacznę interesować jak będę dopuszczała moją sznaucerke czyli za półtora roku bo to jeszcze szczeniak, tylko czy można zarejestrować taką hodowle jeśli psy nie mają rodowodu?[/QUOTE] Nie hodujesz tylko rozmnażasz. Hodowla to świadome działanie mające na celu poprawę populacji genetycznej zwierząt, aby potomstwo było lepsze od rodziców. O jakim postępie możemy mówić, gdy nie znamy przodków psa. Uwierz mi, że każdy hodowca, rozpoczyna swoja pracę od przestudiowania danych o przodkach, czasem bardzo dalekich własnego psa, jego rodzeństwa, nie mówiąc o wyborze partnera. Czasami jedzie się na krycie na drugi koniec Europy. Tymczasem, ty rozmazasz psy, z którymi w schronach nie ma co zrobić. Tez się dziwię, że nikt nie ma Ci tego za złe i nie opowiadaj bajek, że psy rasowe są u nas bardzo drogie, bo cena rasowego psa, w stosunku do kosztów jego utrzymania, sportowego treningu, kosztów leczenia jeśli odpukać, coś by się mu stało, to mały pikuś.
-
[quote name='Gdarin']Te panny które się szczycą kopaniem rozjuszonych amstaffów itp., niech się liczą z tym, że to raczej ktoś w ich imieniu będzie prosił o ratunek (dla nich rzecz jasna). Aby rozdzielić walczące psy najlepiej ciągnąć psa za tylne nogi (najlepiej każdy właściciel swego), a nie kopać je czy bić po głowie, tak pobudza się je tylko do jeszcze większej agresji.[/QUOTE] Czy Ty myślisz, że latamy po ulicach i patrzymy, któremu astowi dołożyć ? Jest to najczęściej wybór mniejszego zła i nieraz pies dostał kopa lub smyczą, choć rzeczywiście miałam znacznie większą chęć przywalić ich debilnym właścicielom. Choć np: jeżeli rzucił się do mojego psa ast w kagańcu, to został tylko złapany i odprowadzony do właściciela. Ale jeżeli ktoś stoi i nie jest w stanie powstrzymać swojego psa, to nie widzę żadnego powodu, aby nie zrobić porządku za niego. W największą modę na asty miałam kaukaza i dopóki parę psów tej rasy nie wyleciało w powietrze jakoś cięzko było wytłumaczyć ich właścicielom, że nie życzę sobie pokazowych walk. Tym bardziej, że po samodzielnym rozdzieleniu kaukaza i doga niemieckiego, obiecałam sobie że nigdy nie będę przeszkadzać mojemu psu, jeżeli ktoś go zaatakuje. A tak, pies dostawał rozkaz siad, ja szłam do przodu i przejmowałam asta i zapewniam Cię, że żaden nawet nie warknął. za to właściciele nauczyli się schodzic mi z drogi, co poniektórzy na drugą stronę ulicy. Akurat rasy stworzone do walk, mają to do siebie, że kiedy mają w zasięgu wzroku innego psa, są na działania człowieka dość znieczulone. Większość ras psów będzie w takim przypadku przejawiało agresję przeniesioną ale u astów czy pittów w takich momentach praktycznie ona nie występuje. Co do ciągnięcia za tylne nogi, przy astach nie jest to takie proste. Po pierwsze do tanga trzeba dwojga, a przeciez dlatego musisz bronić własnego psa, że właściciel drugiego nie współpracuje, po drugie to sprawdza się bardziej w rasach, które nie trzymają, lecz uderzają raz po raz. Robiłam to dwa razy z psami w typie asta i raz trzeba było rozwierać szczęki, a drugi raz trzasnełam obrożą elektryczną po jajach, bo jeszcze chwila a psa by zadusił.
-
[quote name='Recepturka']Kavala, masz 100% racji i następnym razem od razu zadam pytanie jak szkoleniowcy rozwiązują problem suk z cieczką. Nie wpadło mi do głowy, że po prostu uczestniczą w treningach - było dla mnie jasne, że albo są wyłączane z zajęć albo np. ćwiczą ostatnie w kolejce.[/QUOTE] W grupach początkujących, własciciele suk z reguły robią przerwę w treningach, w grupach zaawansowanych ćwiczy sie normalnie, choć właścicel suki, powinien ją przyprowadzić "podmytą" i spryskaną sprejem, który troszkę niweluje jej zapach. Oczywiście niektóre psy mają wtedy większy problem niż reszta, ale to samo dotyczy suk, które w tym okresie też mogą być lekko nieprzewidywalne w zachowaniach. Jeżeli jednak przypomnimy sobie, z jakiej odległości pies wyczuwa grzejąca się sukę, to i tak nasze samce otoczone są tymi "lubieżnymi" zachętami przez cały czas jak nie przymierzając facet podczas seansu w kinie porno. Każdy ośrodek szkoleniowy powinien z automatu przedłużać szkolenie, kiedy własciciel z suczką robi przerwę w treningach, bo to jednak usprawnia cykl szkoleniowy. Z domowych sposobów, o których słyszłam (zawsze miałam samce): dodawanie od pierwszych dni cieczki octu winnego do jedzenia lub chlorofil w tabletkach (czasami efekty są doskonałe, czasami niewielkie, tak to już jest w tych psiointymnych sprawach).
-
[quote name='arielka186'] Jeszcze jedno- skoro znasz grII-gą, wiesz że są to psy obrończe i stróżujące- czy wd Ciebie ktoś popełnił błąd dając niektóre z ras z tej właśnie grupy na listę psów na które trzeba mieć pozwolenie? (Tosa, Rottweiler, Akbash itd- ponad 10 ras). Porównaj sobie je np z charcikiem włoskim czy mopsem- naprawdę uważasz, że tak samo potrzebują szkolenia i testów "na osobowość"? Podejrzewam, że gdyby tak było, ZK zadbałby o to, dodając te psy do listy (a widziałaś taką listę -formularz dostępny w każdym oddziale ZK?). Jak widać, są jednak mniej groźne... [/QUOTE] Te psy dlatego są na liście, że są duże, zapewniam Cię, że ugryzienia przez: jamniki, yorki, chi, ratlerki są znacznie częstsze, ale dość nieszkodliwe, nie zagrażają życiu dziecka i jego urodzie, bo ślitaśny yoreczek raczej nie doskoczy do twarzy 5-letniego dziecka, którą niemal każdy z psów z listy ma na wysokości swoich zębów. Gdybyś choć troszkę siedziała w literaturze kynologicnej wiedziałabyś, że teriery są grupą ras dość omijaną przez inne psy w zabawie, ich zajadłość wiekszości psów nie odpowiada, a wygląd dla części dużych psów nastraja je na instynkt łowiecki. A między innymi dlatego nie chcemy, aby "yoreczki" podgryzały nam psy, bo nie chcemy mieć czegoś w typie "nawalonego yorka" na końcu smyczy, tylko spokojnie zachowującego się psa, a nie widzę potrzeby trenowania "stoicyzmu" swojego psa, gdy jakiś szczekacz narusza jego dystans osobniczy.
-
[quote name='arielka186']Alabmka- specjalistą nie jestem, ale piszczenie (takie na wzór psa) może mu się chyba kojarzyć z Twoją słabością- a chodzi o to, żeby znalazł swoje miejsce w Waszym "stadzie", na pewno nie jako "alfa". Nie wiem czy dobrze rozumuję- może ktoś podpowie czy też tak mu się kojarzy....[/QUOTE] Wiesz, jak szczeniak jest odebrany od matki i rodzeństwa w odpowiednim wieku, to piszczenie w dużym procencie wypadków wystarcza, gdyż jak jeden braciszek gryzie drugiego, to najpierw jest pisk, a następnie szybkie oddanie napastnikowi, a ząbki w tym wieku są ostre, oj ostre i cieńkie, co oczywiscie dla napastnika jest dość bolesne. Stąd jesli zapiszczymy psiak puszcza, bo zna ciąg dalszy "tej zabawy". Problem w tym, że szczenię 6 tygodniowe nie ma jeszcze "wdrukowanych" konsekwencji tej zabawy i nasz pisk najczęście jeszcze bardziej go nakręca, bo ciało człowieka jest bardzo fajne do gryzienia, miękkie, ciepłe, z zapachem kojarzącym się z przyjemnościemi (jedzenie i głaski). Tak to jest kiedy bierzemy szczenię od nieodpowiedzialnych hodowców, nie socjalizujących szczeniąt i wydających je za wcześnie. Ostatnio miałam przyjemność z zabawą z kilkoma szczeniakami z miotu berneńczyków i byłam pod ogromnym wrażeniem, że psiaki nie próbowały chwytać ludzi ząbkami, mimo iz między sobą okładały się całkiem nieźle. I osoby które wzieły szczenięta z tej hodowli są super zadowolone z ich zachowania w domu, ale hodowca włozył w to od pierwszych dni mnóstwo pracy, bo nic samo nie przychodzi. Naprawdę wybór w tej chwili jest olbrzymi i zacznijmy wreszcie premiować hodowle, które przykładają się do pracy. Z wyjątkiem paru ras mających np: kłopoty z załatwianiem sie poza domem, w większosci już pies 8-9 tygodniowy wie, gdzie sie załatwić i nie robi tego na dywanie. Jeżeli szczenięta są pilnowane gdzie się załatwiają, że nie wolno gryżć człowieka, bo koniec zabawy, to bardzo łatwo to przenieść do nowego domku, o ile nowy właściciel tego dopilnuje, bo znam niestety przypadki, gdy niektórzy budzą się po paru miesiacach, bo dotąd wystarczała kuweta. No ale troszkę zeszłam z tematu, ale ten drugi problem też powinien się pojawić przy szczeniaku zbyt szybko odebranym od matki i rodzeństwa.
-
[quote name='hwestunia']Właściciele tak szybko chcieli się pozbyć małych[/QUOTE] No cóż, zrobiłaś największą głupotę jaką można zrobić, nabywając psiaka od kompletnie nieodpowiedzialnych idiotów. Pewnych interakcji gatunkowych szczeniak uczy się między 6-8 tygodniem życia - te dwa tygodnie są newralgiczne dla poznania reguł hierarchi społecznej, okazywania dominacji i uległości oraz kontroli własnej agresywności. szczerze powiedziwszy nie rozumiem, nie tak dawno był do oddania piękny młody rasowy sznaucer i jakoś kolejki chętnych do niego nie było, a z pseudohodowli ciągle ktoś kupuje psa, napędzając biznesik ludziom, którzy powinni mieć sądowy zakaz zbliżania sie do zwierząt. Namiary na fachowca wysyłam Ci na PW i życzę powodzenia, bo nikt jednak roli matki i rodzeństwa w tak wczesnym okresie nie zastąpi.
-
[quote name='hwestunia']Witam, postanowiłam się zarejestrować na forum, bo od 3 tygodni jestem posiadaczką sznaucerki średniej. Ma 7 tygodni. [/QUOTE] Jedno pytanie, co było powodem odebrania szczeniaka od matki w wieku 4 tygodni ?
-
[quote name='CiociaSamoZlo'] kontak z innymi psami (nie licząc mojego drugiego psa) mial ostatnio chyba jak byl szczeniakiem, nigdy nie bawil sie z innymi psami.. Nie wiem od czego sie zaczelo, kiedys tylko przyjmowal pozycje do ataku jak widzial inne psy ...[/QUOTE] Czyli innymi słowy sama sobie stworzyłaś problem, pies nie potrafi się zachować w kontaktach z innymi psami. Skoro częste zachowanie młodych psów, warowanie na widok innych jest wg Ciebie pozycją do ataku to rzeczywiście lepiej zwróć się do fachowca i zbytnio sama nie kombinuj. Zwykły spacer, bez żadnej pracy dla większosci ON-ków musi być stresujący i nudny. [quote name='CiociaSamoZlo'] ale teraz zaczal je atakowac.. Kiedys bylam z nim na spacerze z suczka kolegi (doberman), wtedy byl jeszcze mlody ona miala juz kilka lat, i juz wtedy nie dawal sie jej zdominowac i nie pozwolil sie przewrocic na plecy.[/QUOTE] Jakoś nigdy nie zauważyłam kombinowania psów aby przewrócić młodziaka na grzbiet i go zdominować. To raczej odwrotnie, niepewny szczeniak "wywala się do góry podwoziem" aby dać do zrozumienia większym i starszym psom, że jest uległy i mały. Myślę, że zachowania Twojego psa, tak naprawdę są podszytę dużym strachem przed innymi psami. Zamiast behawiorysty przydałby się dobry szkoleniowiec. I praca, praca, praca z psem plus powolna socjalizacja, która nie została zrobiona w odpowiednim czasie.
- 46 replies
-
A kiedy ostatnio Twój pies bawił się z innymi psami, w jakim był wtedy wieku ? Z tego co piszesz wynika, że agresja dotyczy także suk. Czy spotykasz czasem podczas spacerów w lesie inne psy, czy też ten las jest wykorzystywany właśnie po to, aby pies nie miał kontaków z innymi psami, ludźmi ?
- 46 replies