elinka
Members-
Posts
3582 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by elinka
-
[quote name='puli']Jeżeli suka warcząc dawała do zrozumienia ze nie zyczy sobie kontaktu z dzieckiem, to odsyłajac ja na legowisko spełniałas w pewien sposób jej życzenie.[/quote] To co powinnam zrobić w takiej sytuacji? [B]puli[/B], nie mam już psa, ale pytam się bo chcę znaleźć odpowiedź, wyjaśnić sobie w czym tkwił problem? Znając siebie pewnie kiedyś będę miała jeszcze pieska. Dlatego nie chcę popełnić tych samych błędów. Chcę być świadomym właścicielem. Dlatego tak pilnie śledzę inne i ten wątek o Blekim. Myślę, że te odpowiedzi pomogą też [U]czerwonaona[/U]?
-
[quote name='an1a']Ja to przećwiczyłam ze swoim psem na szczeniakach (brutalnie brzmi... ;) ), bo zachowywał się w stosunku do nich tak jak wasze psy do dzieci - polowanie, warczenie, spinanie się. Za każde warknięcie, czy już wlepienie wzroku (to już był sygnał - zmiana wyrazu oczu, napięcie ciała, pysk) był karcony. Wszystkie kontakty były pod moim nadzorem. On był zawsze w kagańcu i na lince. Tak też chodził przez kilka ładnych tygodni po mieszkaniu jak przychodzili do mnie goście. Za spokój nagrody. Z mojej strony non stop obserwacja jego zachowań, reakcji i uprzedzanie tego, co miał zamiar zrobić. Zabrane wszystkie "prawa" i ustalanie ich od nowa. Jeśli była poprawa, dostawał ich więcej. System kar i nagród, pies był na samym początku bardzo skołatany i walczył o to co jego. Postawiłam na swoim i wyszło mu to na dobre. Najważniejsza jest obserwacja psa, najczęściej przed atakiem są bardzo czytelne znaki - ciała. Mój pies nigdy nie warknął ostrzegawczo przed ugryzieniem. Pogryzienia z okresu 3 miesięcy - 2 razy mocno wbił zęby i trzymał, tylko raz złapał bez uszkodzenia skóry.[/quote] [B]an1a [/B]gdy ja za warczenie karciłam swojego psa ( zawsze słownie, ale stanowczo. Odsyłałam też psa na swoje legowisko. Później nawet sunia wyczekiwała, czy ją tam odeślę ) zauważyłam prawidłowość, że suczka przy następnym ataku stawała się jeszcze bardziej pewna i śmiała. I jakby było więcej tych zaczepek. Ale istotne jest to co napisałaś, aby do końca stawiać na swoim. Że tylko to może przynieść efekt. Oczywiście nie zawsze, bo psy też mogą być różne. Ale jeśli się to uda właścicielowi, to tylko chwalić.
-
[quote name='puli'] Nie jestem specjalista ale odpowiedz jest banalnie prosta. W 99% atakuja jezeli traktuja dziecko jak równego sobie albo słabszego członka grupy. Atakuja jezeli czuja sie zagrożone nachalnymi karesami lub/i "upominaja" jak szczeniaka jezeli przeszkadza im w aktualnym zajeciu. [/quote] [B]puli[/B] rozumiem to, ale ciągle szukam odpowiedzi, co takiemu psu chodzi po głowie? Chyba, że rzeczywiście trzeba to traktować bardzo prosto. Jako zwykłe prawa stada. Lub, że pies chce mieć spokój.
-
[B]M@D[/B], psie "skarcenie" to rozsądne wyjaśnienie ( no i pozytyw dla czerwonaona :lol: ). Ale jak się mają rzeczy, gdy pies leżąc np. na swoim legowisku nagle wyskoczy do dziecka? Nawet gdy dziecko jest dalej? Albo widząc je z daleka warczy na dziecko? Wiesz, czasami miałam wrażenie, jakby mój pies "nienawidził" córkę. ad. korzystając z gościnności czerwonaona.
-
[quote name='Czerwonaona']Pies leżał na swoim posłaniu...Oliwia była w dużym pokoju. Szła do małego pokoju przez przedpokój do małego a on z posłania szedł do kuchni i spotkali się w połowie drogi.Zwykła sytuacja on szedł w swoją strone ona w swoją...nie zwróciła nawet na niego uwagi nie mówiąc o tym,żeby coś mu zrobiła.Szła i tyle.On nagle chwycił ją za ręke zębami...nie warkną więc nie ostrzegał. Przerysował jej ręke jednak nie wbił się...krwi nie było tylko ślady zębów.[/quote] Nie jestem psim behawiorystą. Mogę się tylko domyślać, dlaczego Bleki zaatakował Oliwię w tym przedpokoju. Jednak, jeżeli [B]czerwonaona[/B] pozwolisz, chciałabym zapytać tutaj jakiegoś specjalistę, dlaczego psy atakują nasze dzieci? Czy można na to odpowiedzieć?
-
[quote name='Czerwonaona'] Marudze wam strasznie ale ja bardzo chce,żeby Bleki z nami został i co najważniejsze,żeby nie doszło do tragedii(pogryzienie)którejś z dziewczyn. Nie potrafiła bym wybrać teraz pies czy dziecko bo on jest jak mój synuś:( Obym nie musiała stawać przed takim wyborem NIGDY...moje życzenie na dziś to jakiś drobny postęp by odzyskać wiare:lol:[/quote] [B]Czerwonaona[/B], wcale nie marudzisz ;). Twój wątek jest, jak to napisała już wcześniej [U]Evelin[/U], bardzo budujący. Dodam, że dla mnie również bardzo pouczający. Oby Twoje życzenie zrealizowało się jak najprędzej.
-
A czy kotek może być? :kociak: [IMG]http://img33.imageshack.us/img33/2730/0849img1098.jpg[/IMG]:kociak: [IMG]http://img33.imageshack.us/img33/7092/0850img1099.jpg[/IMG]:kociak: [IMG]http://img33.imageshack.us/img33/7241/0851img1101.jpg[/IMG]
-
[COLOR=#ffffff][SIZE=1][B].................[/B][/SIZE][/COLOR]
-
[quote name='Grey']Z adoptowanymi psami bywa różnie,suczka była zazdrosna,w domu chciała mieć swój azyl,zaufała jednej osobie, po kilku latach zmieniłaby się. Np. mój 1 sznaucer śr. chowany od dwóch mies. w wieku 4 lat odtrącił syna (3 krotnie atakował )potem warczał na niego. 2 sznaucer w wieku 5 lat przygarnięty tolerował tylko 5 osób, na spacerach rzucał się na ludzi, chodził w kagańcu, dla mnie był wspaniały. Oczywiście nie były kastrowane, bo tego nie uznaję.[/quote] Nie obraź się, możesz mieć takie zdanie. Ale dla mnie ważniejsze jest bezpieczeństwo mojej córki, niż mieszkanie na bombie i czekanie kilka lat na zmianę u psa. Psa już nie mam, to jest już historia. Niemniej pod rozwagę polecam post #57. I jeszcze post #45. A tak z czystej ciekawości w jakim wieku był Twój syn, gdy pies go atakował?
-
[quote name='an1a'] Poza wymęczeniem psa, powinno się jeszcze wiedzieć jak do niego podejść, kim dla niego być i jak reagować, kiedy robi coś źle, jak chwalić. To są czasem tak niewielkie różnice, że na pierwszy rzut oka tego nie widać. Ja sama się o tym przekonałam dzięki osobie szkolącej Nera i uniknęłam decyzji o uśpieniu go.[/quote] an1a ale ja psa nie uśpiłam. Niewątpliwie masz rację. Gdyby chodziło tylko o mnie, tylko o osoby dorosłe, to PIXi nadal by u nas była. Nawet by mi nie przyszło do głowy oddawać ją komukolwiek. Zresztą i w tej sytuacji próbowałam jeszcze poszukać pomocy u szkoleniowca, aby tylko pies mógł u nas pozostać. Jednak moja córka ma trzy latka, uczy się dopiero liczyć do dziesięciu, potrafi zaśpiewać z pamięci trzy piosenki. Jak wytłumaczyć takiemu dziecku zasady szkolenia psa? Czy córka by mogła dostrzec i zrozumieć te niewielkie różnice, o których piszesz? Pies, choć nieduży (połowa spanielka), był naprawdę agresywny i silny. Jeśli atakował, to bardzo ostro i zajadliwie. Mógłby zrobić dużą krzywdę córce, gdyby pogryzł ją mocniej. Temu psu nie można było zaufać. Dlatego ostatecznie podjęłam decyzję o oddaniu PIXI. Właśnie nie chciałam jej usypiać, nie chciałam nawet oddawać do schroniska dlatego swoje kroki skierowałam do Dogomanii. Wcześniej przeszukałam wszystkie portale o zgubionych psach w północnej Polsce. Miałam nadzieję, że odszukam właściciela PIXI. Napisałam też ogłoszenia o oddaniu PIXI na stronach adopcyjnych. Jednak tylko w Dogomanii PIXI dostała drugą szansę. To nie była dla mnie łatwa i pochopna decyzja. Ale proszę, nie ciągnijmy już tego tematu. Przynajmniej na tym wątku. __________________
-
Cóż powiem? Z atmosferą bywa naprawdę różnie. Tak to jest na publicznym forum. Odkąd się pojawiłam w Dogomanii schudłam 5kg! Niestety, nie każdy rozumie cel tego portalu. Jednak są też na Dogomanii osoby rozsądne, życzliwe, rozumiejące w czym problem. Są zawsze gotowe pomóc czy to komuś czy jakiemuś biednemu zwierzakowi ( i to w różny sposób). Takie osoby to złote perełki.
-
[quote name='paczanga']elinka czy Twój pies był całkowicie zdrowy? Czy miał przeprowadzone badania przez dobrego weta? PIXI zaadoptowałam ze schroniska. Pewnie nie bez przyczyny tam się znalazła. Być może była chora, ale nikt na tym się tam nie poznał. Teraz nabieram przekonania, że przez agresję trafiła do schroniska. Natomiast ja nie zdawałam sobie sprawy o ryzyku adopcji psa ze schroniska bez sprawdzenia ( gdy ma się małe dziecko oczywiście). Nie wiedziałam, że jeśli już, to wybierać psa z DT. Zaraz na początku udałam się do weterynarza. Powiedział, że w 70% gdy pies poczuje się pewniej, będzie jeszcze bardziej agresywny. Załamałam się tym, bo przed oczami pojawił mi się czarny scenariusz. A już wtedy zaczęłam się obawiać o naszą córkę. Chciałam też aby PIXI była u nas szczęśliwa, a my z nią. Niestety, weterynarz miał rację. Po ok.1,5 miesiąca sunia wylizała sobie rankę na końcu ogonka. Okazało się, że pies miał kiedyś złamany ogon. Nastąpiło niedokrwienie, obumieranie tkanki, wdał się stan zapalny, gorączka. Stąd ta wylizana ranka. Udałam się ponownie do weterynarza. Lekarz powiedział, że również po sterylizacji mogło dojść do zmian na jajnikach, co też mogło mieć wpływ na wzrastającą agresję u psa. Teraz weterynarz stanowczo odradzał mi trzymanie takiego psa przy małym dziecku. Tym bardziej, że PIXI miała agresję wzrastającą. Powiedział, że praca nad psem wymagałaby wiele czasu i dużo pracy, może nawet trwałoby to kilka lat. Przy małym dziecku byłoby to trudne dla mnie i niebezpieczne dla dziecka ( zresztą nie tylko weterynarz tak uważał). A i tak nie rokuje to wielkich szans na zmianę u psa bo suczka ma już, jak ocenił, taki charakter. Jednak nie skupiajmy się w tym wątku na moim problemie. Chciałam tylko zasygnalizować, że u mnie zmęczenie psa i tak nic nie pomogło. Jeżeli chcesz poznać szczegóły mojej historii to zapraszam na wątek o PIXI. http://www.dogomania.pl/forum/f85/pixi-juz-w-nowym-domu-143586/index21.html Powiem Ci tylko, że nie życzę nikomu takiej decyzji, jaką ja podjęłam. Nie wiem, czy kiedyś sobie to wybaczę? Jedynie przez słuszność sprawy, ochronę mojej córki staram sama przed sobą się usprawiedliwić. No i ciągle bardzo to boli.
-
[quote name='LALUNA']Wtedy powinno się go odsyłac na jego miejsce i mu tam nie przeszkadzac.[/quote] Wiesz LALUNO, z PIXI było tak, że nawet jak leżała na swoim miejscu, a widziała córkę chodzącą w drugim pokoju to z odległości już na nią warczała. O zbliżeniu się wtedy do psa nie było nawet mowy. Praktycznie po takim spacerze potrafiła bez ustanku na nią warczeć. Ostatnio robiła to coraz groźniej. A mojemu tacie lub mamie nie pozwoliła nawet wstać z krzesła. Od razu się podrywała z legowiska i groźnie powarkując podbiegała do nich, potrafiła się nawet rzucić. Nieraz musiała leżeć w kagańcu bo nigdy nie było wiadomo, czy do kogoś nie doskoczy? Na męża patrzyła spod byka. Gdy wypoczęła łagodniała. Chociaż niewiele. Ciągle była gotowa doskoczyć do rodziców. Jedynie z córką wtedy lepiej się dogadywała. Ale po co do tego wracać? Po prostu to był pies agresywny. W przypadku PIXI określenie "pies zmęczony to dobry pies" się nie zgadzało. Inne psy pewnie tak się nie zachowują. Myślę, że nie ma reguły bez wyjątku.
-
[quote name='LALUNA']Behawiorysta nic Ci nie da. Z takim psem musisz zacząc pracować, aby był pod pełna Twoja kontrola. Czyli musi mieć opanowane świetne posłuszeństwo a do tego musisz dac jej możliwosc aktywnego spędzania czasu. W mysl zasady: zmęczony pies dobry pies.[/quote] Nawet nie śmiem polemizować z doświadczonymi osobami w kwestii agresji u psa i jak sobie z tym radzić, bo jak się okazało nie mam o tym zielonego pojęcia. W moim przypadku zakończyło się to niepowodzeniem, psa już nie mam. Jednak zauważyłam, że po powrocie z wyczerpującego spaceru do domu mój pies stawał się jeszcze bardziej agresywny w stosunku do domowników. A córce to nawet sunia nie pozwalała oddychać. Dopiero gdy PIXI się wyspała, odpoczęła wszystko wracało do jako takiej normy. ( Dodam, że na spacerach, nawet nie wiem jak długich, nigdy córce nic nie mówiła. Uwielbiała się z córką bawić, gonić w berka, szukać razem z córką skarbów w trawie). Po powrocie do domu wszystko się diametralnie zmieniało. To tylko takie moje spostrzeżenie co do zmęczenia u mojego psa.
-
(Czerwonaona Staramy się i co?konsekwencja popłaca są postępy) :multi: (Na spacerach i podczas wychodzenia dalej kiepsko.Ciągniemy się straszliwie ale mam nadzieje,że z czasem to też wypracujemy.) [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f217/cianiecie-sie-na-smyczy-138529/"]Zobacz tutaj:[/URL] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f217/cianiecie-sie-na-smyczy-138529/[/URL]
-
Szczęśliwe dziewczynki :eviltong: , szczęśliwe domki :iloveyou: , a Pańcie to już najszczęśliwsze :gent:. Ach, jak zazdroszczę . Pozdrawiam.
-
Hej, co tam u Ciebie? Czy udało Ci się już czegoś nauczyć Blekiego, czy nadal jest takim zwariowanym szałaputem :painting: ? U nas pusto i smutno. Masz wiadomość na PW.
-
Czerwonaona, rzeczywiście jest bardzo trudno tak żyć. Chyba podobnie się czułam i współczuję nadal Tobie. Co do mnie to rzeczywiście przesadziłam z tym namawianiem Cię do oddania komuś Blekiego. Ale, jak już wiesz, przechodzę przez trudne chwile, pewnie stąd ta moja reakcja na Twoje kłopoty. Najważniejsze, że podjęłaś decyzję, że jest jakaś nutka nadziei w tym wszystkim. Jak to będzie z Blekim, czas pokaże.
-
[B]Czerwonaona[/B], cieszę się bardzo z Twojej decyzji [B]:happy1:.[/B]
-
[quote name='ewtos']Może dlatego? [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f1156/czy-za-tydzien-pixi-wroci-do-schroniska-143586/[/URL]. Jeden post zniknął , cytowałam tylko w swoim poście jedno zdanie z niego. Po nim już nie wytrzymałam i zabrałam głos . Opisy psa agresora mrożiły krew w żyłachTytuł wątku świadczy jakie miałaś elinko zamiary i to Jagoda 053 prosi Cię byś nie oddawała psa do schroniska , że Ona go weżmie.[/quote] Oj, ewtos, ewtos. To po co bym w ogóle zakładała ten wątek o PIXI? Widzę, że nadal nie potrafisz tego zrozumieć. Jeśli masz do mnie jakieś uwagi to zapraszam na mój wątek. Tutaj jest wątek Czerwonaona, nieprawdaż?
-
Jaki śliczny! Ależ to wcale nie duży piesek. Od razu skojarzył mi się u boku jakiejś starszej, samotnej osoby. Dziewczyny, może jako bez obrazy "stare" Dogomaniaczki pomóżcie Czerwonoonej w napisaniu fajnego ogłoszenia i umieszczeniu go na swoich i innych wątkach? Słyszałam też coś o jakimś benerku, ale sama jestem zbyt krótko na Dogomanii, nie wiem dokładnie o co tu chodzi? Czy to nie te malutkie okienka pojawiające się u niektórych w podpisach? Te z obrazkiem, na których po kliknięciu pojawia się cała historia jakiegoś psa? Bo o nie mi chodzi. Może ktoś umie to zrobić i chciałby pomóc Czerwonoonej? W końcu można spróbować i tędy. Nic nie zaszkodzi, a może pomoże? Co myślicie o tym?
-
[quote name='Czerwonaona']elinka bardzo chętnie tylko gdzie ja znajde taki dom? Nie ukrywam jaki to jest pies i kto się zdecyduje? Pytam o rady bo szanse na kogoś kto zaopiekuje się i będzi enim pracował są zerowe.A byle gdzie nie oddam bo mimo wszystko kocham tego wariata.[/quote] A tak na marginesie jeśli się kocha psa to lepiej od razu szukać mu nowy dom, niż czekać aż pies pogryzie dziecko, a potem skazywać psa na uśpienie. Na początku wątku wspomniałaś, że już gdzieś umieściłaś takowe ogłoszenie, ale z marnym skutkiem. Może wklej zdjęcia pieska tutaj, w końcu ruszyło się tutaj co nieco. W międzyczasie możesz popracować nad pieskiem, behawiorysta dokładniej określi sytuację. Oczywiście zrobisz, jak uważasz. To są tylko moje propozycje jak rozwiązać ten problem. Na pewno inni Dogomaniacze też będą mieli jakieś pomysły i podpowiedzi, niejeden pomysł już otrzymałaś. Trzymam kciuki za dobre decyzje :thumbs: . Powodzenia
-
[quote name='[B']Pies lata po domu jak mała śpi a duża siedzi zamknięta w pokoju,ewentualnie jak nas nie ma.Jak starsza jest w dużym pokoju psa zamykam w małym i szkoda mi go strasznie ale boje się ,że dojdzie do tragedii.[/b]/quote] Na temat izolacji psa od życia rodzinnego są różne wypowiedzi, ale Czerwonaona co zrobisz, gdy kiedyś któraś z Twoich dziewczynek przez przypadek otworzy te drzwi? A Ty będziesz w łazience lub zajęta gotowaniem w kuchni? Jeśli pies po szkoleniu będzie do córek jak baranek to nie ma sprawy. Ale co w przypadku, jeśli nie będziesz tego pewna na 100%? A jeśli kiedyś pies będzie musiał pozostać sam z dziewczynkami w domu, bo przecież i taka sytuacja może się kiedyś zdarzyć? Czy masz gwarancję jak wtedy pies się zachowa? Na co sobie pozwoli bez Twojej obecności?
-
Oczywiście, że tak. Rozmowa z fachowcem jest jak najbardziej wskazana przed jakimkolwiek krokiem. Jednak czy warto przekonywać właściciela do trzymania psa na siłę, skoro Czerwonaona sama najchętniej oddałaby psa. Z tego co zrozumiałam, nie mając co z psem zrobić cała rodzina i pies nadal muszą żyć ze sobą. A sytuacja nie jest tam najlepsza. Dlatego może lepiej nie przedłużać tego i nie przekonywać do pracy nad psem? A właśnie takie posty się posypały. Oczywiście, każdy przypadek jest inny. Nie wykluczam, że mogę się mylić. Współczuję jednak Czerwonoonej w jakim położeniu się teraz znalazła. Agresywny pies atakujący dziecko, a teraz jeszcze szukanie rozwiązania. Sama przez to przeszłam i jeszcze długo będę przechodzić. Nie tak łatwo zagoić rany, zagłuszyć uczucia. Jedynie przekonanie o słuszności decyzji trochę mnie pociesza. Cieszę się też, że tak szczęśliwie się to skończyło dla mojego psa. Może i pies Czerwonoonej miałby szansę? Dlatego wskazałam na tą drogę, na poszukanie Blekiemu nowego domu.
-
[quote name='Czerwonaona']Moja wina zapewne,że tak jest ale robiłam co potrafiłam i co mogłam zrobić. Odkąd jest u nas wychodząc na spacer miałam w kieszeni przysmaki.Jak szedł ładnie przy nodze(prawie nigdy)dostawał przysmak.Po przysmaku zaraz wyrywał do przodu a moja ręka razem z nim.Dwa razy miałam naciągnięte ścięgna w ręce i kończyło się lekarzem bo tak strasznie szarpie.Silny jest i potrafi kolczatke rozerwać.Miał ją może 2 dni i więcej nie próbowałam. Nie wiedziałam,że wiązanie psa pod sklepem jest złe.Wiele piesków siedzi grzecznie i czeka i nie przyszło mi to do głowy. Jak w mieszkaniu są domownicy ja i Tż a dzieciaki są u babci pies zachowuje się idealnie.Nie warczy nic mu nie przeszkadza.MOge mu zabrac miske z jedzeniem jak są w niej smakołyki i nie ma nic przeciwko. Zrobie z nim co chce i wywale na plecy i potarmosze nic mu nie przeszkadza.Tż dokładnie tam samo. Jak zamieszkał z nami było w domu wtedy 3 letnie dziecko(teraz ma osiem).Nigdy nic jej nie zrobił.Przytulała go,głaskała,on kładł się koło niej i nigdy żadnego warknięcia. Do zwierzaków mniejszych i własnych(na cudzych nie sprawdzałam)rewelacja-szczurki spały na nim i nigdy nic żadnemu nie zrobił. Uczyłam i nadal ucze go podstawowych komend.Nauka przysmakami. Powtarzam a on skacze,warjuje i wkońcy po 50 razach siądzie i dostanie przysmak.Jutro już nic nie pamięta i zaczynamy od nowa. Nauka zostawania w domu wprowadona była od początku.Zostawiałam mu kości i inne zabawki których wcześniej nie widział by się nimi zają.Wychodziłam najpierw na 5 minut czekając za drzwiami i nagradzałam jak był grzeczny ale on chyba czuł ,że jestem za drzwiami bo jak już wyszłam świeci wyrzucić i nie było mnie 10 minut to wszystkie gazety poszarpane były w drobny mak(to akurat miał na wierzchu). Do dzisiaj mimo moich starań nie udało mi się nic przeforsować. Rozumie tylko "do pokoju" i to nie zawsze. Nie chodzi mi o to wszystko bo ja sobie jakoś z tym radze.Jest jaki jest i tyle i walcze dalej mimo wszystko chodzi mi o ta agresje do dzieciaków. Nie wiem jak mam go oduczyć. Pierwszy raz gdy warkną na młodą jak przechodziła nie wiedziałam co się stało.Myślałam,że może go nadepneła czy coś. Drugi raz też obserwacja ale za trzecim już widziałam sytuacje kiedy młodsza leżała w leżaczku a on na dywanie(kawałej od niej) i ona kopneła nogą,leżaczek się zabujał a on skoczył do niej.Wtedy zaczełam go zamykać choć jak mam więcej czasu staram się by był z nami tak bym mogła zareagować. Niestety nic nie działa "nie wolno"nie rozumie.Przysmak jak mała przejdzie i nie warknie nie działa bo mam wrażenie ,że on nie wie za co go dostał i ,że to nagroda. Małej dawałam smakołyki,żeby mu dała bo myślałam,że spowoduje to nawiązanie między nimi jakiejś więzi jak to mówią "nie gryzie się ręki która jeść daje".Skąd mogłam wiedzieć,że to złe? Jak starszej mówie,żeby staneła przed nim i wydała jakąś komende to jeszcze nie dojdziejak już jest warkot i rezygnuje bo wiem ,że się rzuci. Jestem z Krakowa i z chęcią skorzystam z waszej pomocy i prosze mnie nie oceniać bo na ile potrafiłam to z nim pracowałam on był bardzo zniszczonym psiakiem i wiele udało mi się u niego wynegocjować. Ps: z uporem maniaka targa pampersy Oliwci i wyciągnie je z każdego zakamarka,z kosza,z szafki,jak gdzieś przypadkowo zostawie.Dziwne bo tylko na to ma hopla i aż się boje pomyśleć co by było gdyby tak małą potraktował jak te pieluchy.Ewidentnie ma jakieś zapędy na jej rzeczy. Zaznaczam,że psu jak się urodziło dziecko poświęcałam jeszcze więcej uwagi niż wcześniej ,żeby uniknąć zazdrości.Dokłądnie jak u dzieci.Przychodzi młodsze to starszemu trzeba więcej uwagi więc głaskałam i wieczorkiem jak mała spała jeszcze dłuższe spacerki były i mama się relaxowała i ile spacer z nim można nazwać relaxem ehhh. Na prawde się starałam.[/quote] Czytając tą historię mam wrażenie, jakbyś mój przypadek opisywała. Dokładnie podobnie wszystko się działo, podobnie nad suczką pracowałam. No, może moja jest grzeczniejsza. Słucha i pamięta co ją nauczyłam. Na spacerze zawsze wraca na komendę "Do mnie". Jednak jeśli Twój piesek doskakuje do dzieci to masz naprawdę poważny problem. Jedna osoba mi poradziła, aby w takiej sytuacji rzucić kluczami lub grzechotką o ziemię. Pamiętaj, jest wiele osób naprawdę szczerze, dobrze i życzliwie radzących, ale to Ty musisz prawidłowo ocenić sytuację, bo to Ty się w niej znajdujesz. Jeśli zdecydujesz, napisz w Dogomanii ogłoszenie o chęci oddania psa. Opisz wszystko dokładnie. Dołącz zdjęcia psa. Może się uda i ktoś odpowiedni i gotowy na pracę z psem się znajdzie? Zawsze warto spróbować. W końcu to Twój ukochany pies, warto mu poszukać dobrego domu. Ja w pewnym momencie rozpatrywałam nawet oddanie psa do schroniska. Nie potrafiłam jednak tego zrobić, zbyt mocno pokochałam moją sunię. Miałam wielkie szczęście ( i mój pies także), że znalazła się chętna osoba, aby ją zaadoptować. Ale dziecko jest ważniejsze. Jeśli byłabym zmuszona, to nawet oddałabym psa z powrotem do schroniska.