Jump to content
Dogomania

paulina2904

Members
  • Posts

    648
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by paulina2904

  1. Ja bym chętnie zobaczyła minę tego obszczymura:diabloti:
  2. Niestety to są moi ''sąsiedzi'' to oni gadają głupoty i to ci sami trują zwierzeta (od stycznia 8 kotów i pies?) sytuacja nie jest ciekawa u mnie na osiedlu (mimo ,że to nie są slumsy;)) jeden poradził mi uśpić nowo adoptowanego dalmata ,bo uwaga -kolejne ''głupie bydle'':angryy: nie potrafię bardziej przybliżyc tej sytuacji:cool1:
  3. Mam nadzieję ,że mnie się to nie tyczy:cool1: po prostu zwracam uwagę dla ludzi ,którzy męczą zwierzęta podrzucając im truciznę i znęcają się nad nimi w moim otoczeniu.... Mam taką naturę ,że cicho nie będę siedzieć przy czymś takim co sie u mnie odwala:angryy: to chyba wszystko ....:lol:
  4. Flexi jest porządną marką i bardzo rzadko się zacina;) polecam ją ,bo mam z tą marką aż (tylko?) 13 lat doświadczenia:cool3:
  5. na razie mam nowego psa z adopcji i nie zamierzam brac kolejnego (brak miejsca na dwa) ,ale za kilkanaście lat (oby) wezmę następcę bingsa i czy go znajdę na dogo czy w śmietniku to będzie u mnie dla mnie ważne jest ,że chciaż jednemu pomogę:p
  6. wszystko zależy od sytuacji:roll: ja mam raczej względny spokój w mojej klatce mimo ,że mój jest agresywny do wszystkich psów tam:shake: ,ale jest parę osób na osiedlu ,które każdemu zwracają uwagę (chamsko:angryy:) i już parę dobrych lat to znosiłam ,ale niedawno miarka się przebrala i kropka. Starałam się byc mądrzejsza mimo ,że wtedy byłam dzieckiem ,ale to starsi powinni pokazywac kulturę i jakieś tam wychowanie. Po prostu te osoby obgadują każdego kto przejdzie i głośno komentują wszystko:mad: ,a jak idą do kościoła to udają świętych i samarytanów:angryy: (bez obrazy dla wierzących) nie tylko ja prowadzę z nimi wojnę:diabloti: najgorsze jest jednak to ,że straszą i czasami trują zwierzęta:angryy::angryy::angryy:
  7. Lepiej flexi;)
  8. Choc to nie było zamierzone(nie wiedziałam na początku) to adoptowałam pieska z rodowodem;)
  9. oczywiście Bings w łóżeczku:diabloti: a jak mu się już nie chce to po ''tajniacku'' w nocy idzie do kojca w salonie ,ale nad ranem wraca i tego powrotu nie da się przeoczyc ,bo dostaję w twarz z pazura ,żebym się posunęła:evil_lol:
  10. na szczęście nie tarza się w odchodach i ich nie je:evil_lol:
  11. lubi ,ale dostaje tylko daję mu imitację kosci ze skóry;)
  12. Ja miałam na myśli osobę/y ,które od dłuższego czasu denerwują właściciela i obrażają psa:diabloti:
  13. Tak trzymac :lol: dla mnie spanie z psem to przyjemnośc a nie tragedia;)
  14. dla mnie twój pies postąpił słusznie. Jak ktoś krytykuje mojego psa to ja bardziej to odczuwam niż obrazę mnie:angryy: I niech kobieta pomyśli zanim coś durnego powie ,bo to ona jest prowokatorem niepokoju właściciela co za tym idzie psa:diabloti:
  15. podłączam się do prośby:cool3:
  16. [quote name='isabelle30'] pani sasiadka (moja ulubiona, Brutus tez ja uwielbia i okazuje jej to przy kazdym spotkaniu) - wchodzi za nami do windy, pada deszcz jest bloto, Brutus jak na prawdziwego goldka przystalo upaprany po czubek nosa. no wiec wchodzi a ja staram sie psa przygarnac do siebie bo winda raczej mala. pani do mnie "takie bydleta to powinny po schodach chodzic", ja dretwieje a Brutek wykorzystuje sytuacje i siada dupa w blocie na nogach paniusi (buiale spodnie i buty)....[/QUOTE]:evil_lol::evil_lol:dobrze jej tak [quote name='isabelle30']ta sama pani sasiadka pyta mnie przy windzie "czy ma pani zezwolenie na posiadanie tego groznego psa" tutaj juz nie wytrzymalam i zapytalam czy ona ma zezwolenie na przebywanie poza zakladem zamknietym....[/QUOTE] Genialny pojazd po babie:cool3: nic dodac nic ując (ciekawe jaką miała minę:loveu:) Ech... sąsiadki są niezawodne zwłaszcza te starsze udające ''znawczynie'' i pozują na świętsze od papieża:diabloti:
  17. Współczuję wiem jak to jest gdy ukochane zwierzę umiera na własnych rękach:-( Mojego Ponga postanowiłam uśpic i to ja byłam przy tym w domu :placz: nigdy nie zapomnę tego ,nawet nie płakałam jak go trzymałam przy podawaniu narkozy i zastrzyku a potem 2 minuty i pies ,który ze mną się wychowywał nie żyje:placz::placz: jak wyszedł weterynarz z domu to myślałam ,że umrę :placz: ryczałam i nic nie jadłam przez parę dni:-( mimo ,że to było 1,5 miesiąca temu i mam nowego psa z adopcji nie potrafię obojętnie patrzeć na nasze zdjęcia z dzieciństwa i nie płakać......:candle:
  18. Ja jak prowadzałam Ponga* i się szarpał (miał kolczatkę) do innego psa to raz góra dwa razy go szarpnęłam i krzyknęłam jego imię ostro może trochę to pomagało ,ale było parę psów z osiedla ,których nienawidzł (wszystkie już za TM-oby tam się nie gryzły:roll:) i nie było siły ,żeby nie szczeknął:mad: ,ale przynajmniej nie pajacował i nie wyrywał się ,a jak doszło do starcia i obcy pies się rzucił na niego to zanim go ugryzł to podstawiałam swoją rękę (jak miałam długi rękaw) i pies albo był w szoku i odchodził dalej ,albo po ugryzieniu przestawał ,bo zdał sobie sprawe z tego co zrobił (dotyczyło to psów z bloku ,bo mnie znały) takie z innych osiedli nie podchodziły bo przyciągałam ponga do siebie i się bały zaatakowac:cool3:. U mnie jest tak ,że jak pies coś zrobi dobrze do dostaje smakołyk lub po prostu głaszczę go i zachęcam do cieszenia się(zabawy?):p
  19. Aby pies zrozumiał ,że się go nagradza trzeba skojarzyc ''dobry pies'' z czymś przyjemnym np.smakołykiem;) a ''zły pies'' oczywiście odpowiednim tonem powiedzic ,aby pies zrozumiał ,że to co zrobił było złe...
  20. Mój Bingo o dziwo lubi wchodzić do wody narazie do brzucha;) ,bo go nie puszczam ze smyczy(agresja do psów:angryy:) ,ale Pongo* nigdy nie wchodził do wody no chyba ,że żar lał się z nieba to wszedł do kostek i to był sukces:lol: Co pies to obyczaj:evil_lol:
  21. Skoro ''pańcia'' tak bardzo kocha jamnisia to mógłby ją w dowód ''miłosci'' dziabnąć od czasu do czasu:diabloti: pewnie by sobie tłumaczyła ,że Gucio ją tak kocha to daje jej buzi w rączusię:diabloti::diabloti:
  22. W domu zachowuje sie lepiej od Ponga* . Jak do otrzymałam to byłam po wrażeniem:crazyeye::loveu: i mnie upatrzył jako swoją panią chyba dlatego ,że to ja go przyprowadziłam do domu z samochodu i tak juz zostałao:cool3: jego jedyną wadą jest właśnie zachowanie na spacerze ,ale z tym da sie żyć (przynajmniej mi ) ,ale musze się nim zająć pod tym kątem ,bo on sobie może zrobić krzywdę:-( ja go obronię jak trzeba;) (ponga wiele razy broniłam przed atakiem psa bez smyczy, własna ręką) ,ale z wiekiem zmądrzeje (chyba:lol:)
  23. tragiczna baba:shake: oczywiście nie chodzi mi o jej los tylko o jej głupotę :diabloti: Biedny jamniś:cool1: trzymam za niego kciuki ,żeby nie zryło mu beretu jak jego ''pani'' :diabloti:
  24. Bings jak chce zaatakować to idzie powoli ze spuszczona głową (nic wtedy go niego nie dociera:angryy: ani gesty ani zwracanie uwagi-poprostu idzie jak ta maszyna) i kiedy znajdzie sie blisko to szaleje jak porąbany(rzuca się ,stoi na dwóch łapach, szczeka i jak chce się oswobodzić to cofa się i turla po ziemi żeby obroża się zsuneła:angryy:) Raz mu się sztuczka udała i uciekł mi i rzucił się na rottweilera:shake::angryy::oops: jak na niego huknęłam to się szybko odsunął i zapięłam go i przeprosiłam panią za ten atak. Miała szczęście ,że był wyrozumiała i powiedziała ,że to psy i po prostu sie nie polubiły:oops:. Niestety ta rasa ma tak ,że szybko się ładuje emocjonalnie i rozładowuje po chwili (po odejściu od tamtego psa na ok 5m zaczął wąchać sobie trawkę i machać ogonem tak jakby nic się nic nie stało:crazyeye:) Co za szogun :mad:
×
×
  • Create New...