We wszystkim macie racje.Ale jak zabiore Arona,beda nastepne.Wiem o tym,bo juz 2 sunie zostaly zabrane,jesli kots znajdzie watek Malwinki,ktora zabrala Masza prosze o wstawienie linku na watek.
Nie zabronimy kobiecie sprowadzenia nastepnych psow.
Taki problem mam tutaj nie tylko z ta rodzina...nie tylko.... :(
Dlatego tak wazne jest zapewnienie Aronowi chociaz troche lepszych warunkow zyciowych.
Oczywiscie powiem,ze kojec i buda to sa od fundacji,ktora co jakis czas bedzie sprawdzala,czy psiak siedzi w tym kojcu .
Ale nie moge zabrac Arona,bo na jego miejsce przyjdzie nastepny.
Poniewaz kobieta widzi,jak sie pomaga zwierzetom,to chociaz jak Tynia pojedzie do DT to poprosze,zeby nie sprowadzla nastepnego,porozmawiam z nia,obiecam pomoc dla tych ktore zostana,ale pod warunkiem,ze nie bedzie nastepnych.
To taka chora milosc do zwierzat.Brak zrozumienia.Bo gdybym nie zauwazyla,ze Aron chory to nie wiem co by bylo z psiakiem,az boje sie myslec.
Jest szansa na DT dla suni.
Dzwonilam do p.Ewy z Krakowa,do ktorej ma jechac Daszenka.
Na razie nie ma miejsca,ale napewno sie jakies niedlugo zwolni,bo chyba ze 3 psiaki czekaja na adopcje.
Daszenka tez chwile czekala.
Opowiedzialam p.Ewie o suni,i zgodzila sie ja przyjac,bo bardzo jej Tyczuni zal.
Koszt pobytu 240zl. Mysle,ze nie jest to duzo.90zl stalych juz jest.Do czasu wyjazdu moze jeszcze ktos zadeklaruje grosik.
P.Ewa wie,ze to juz do konca sunia bedzie u niej.
Wszystkie psiaki u niej mieszkaja w domu.Jest kawalek ogrodka.
Dzisiaj sunia byla troszeczke na dworze,bo jest cieplo.Zrobilam jej zdjecia.Porosze Tyske o wstawienie.
poprosilam rowniez o posprzatanie kojca i umycie woda,bo straszny smrod.
Zapytalam rowniez o ubrania dla corki,i poprosila o nie,dziewczynka takze chciala cos do ubrania.
Wiec jesli ktos bedzie chcial pomoc to podam adres bezposrednio do rodziny.
Dziewczynka ma 8lat.
I tak jak pisze Aga takcich Aronow w Polsce tysiace,a na naszym terenie polowa tego.
W niektorych miejscach czekam na interwencje Strazy Dla Zwierzat,bo ludzie znecaja sie nad zwierzakami,o wspolpracy tak jak w przypadku Arona i Tyczki nie ma mowy,pies ma cierpiec i koniec.A ja musze im udowodnic,ze tak nie bedzie.