-
Posts
22228 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jasza
-
Paluszek - potrącony, połamany, choroba Perthesa - MA DOM, zostaje w DT
Jasza replied to feliksik's topic in Już w nowym domu
Jest wykastrowany? Bo jeżeli nie, to bedzie problem z ogloszeniam. Ja mogę zrobic kilka, tylko jak sprawdzimy, czy to nie pseudo? Jakiś rozmnażacz? Dziewczyny od spanieli się odezwały? -
Zdjęcia z pasienia cudne :-) Moje psy w nowym miejscu też nigdy nie zostają same. Szczerze mówiąc to bym nie mogla o niczym innym myśleć, jak tylko o tym czy nic się nie dzieje...Ale nawet gdybym je chciała zostawić, to Reks by mi to wybił szybko z głowy..;-) Zresztą w kilku miejscach w których byliśmy wyraźnie nam powiedziano z góry, że można przyjechac z psem, ale nie można go zostawiać samego w pokoju czy domku. Cóż, dla nas wczasy z psami, to wczasy z psami na całego.
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Pegaza, a Ty skąd jesteś? Hugoberg znajdziesz na Google, masz blisko? -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Specjalnie dla Patmol, brak talii Misi. [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/6904606675f927d4.html"][IMG]http://images47.fotosik.pl/1495/6904606675f927d4gen.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/3b34768aa3d0be3d.html"][IMG]http://images47.fotosik.pl/1495/3b34768aa3d0be3dgen.jpg[/IMG][/URL] I szczupły Reksio ;-) [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/1441ea3956de6b60.html"][IMG]http://images39.fotosik.pl/1701/1441ea3956de6b60gen.jpg[/IMG][/URL] I moje wróbelki: [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/7476f991641f2301.html"][IMG]http://images46.fotosik.pl/1712/7476f991641f2301gen.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/74c4d31ddce705fb.html"][IMG]http://images47.fotosik.pl/1495/74c4d31ddce705fbgen.jpg[/IMG][/URL] -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Aaa i jeszcze czasami do środka przez dziurkę wpadnie jakiś robaczek jak chodzimy po gęstej trawie. I się go czuje dopiero kiedy się robi mokro i klejąco. Fuj. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Buty są cudne. Za całe 14 PLN przechodziłam całe tamte lato i teraz już chyba trzeci miesiąc. Nie pękają, noga się nie poci, bo są szerokie i stopa się w nich ciągle...porusza. Ja chodzę w nich po terenie w wersji hard, ale dają radę. Poza tym nie muszę się martwić poranną rosą, kałużami itp. Tylko te pięty.. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
A propos crocsów, oczywiście powinnam napisać "crocsów" ( moda by lidl), macie jakiś sposób na domycie brudnych pięt?? Masakra. [IMG]http://www.e-veryday.pl/files/chodaki-crocs-unisex-classic.jpg[/IMG] -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Może i nazwa ładna, ale łąkę mrówkową trzeba od maja do października pokonywać krokiem szybki, zdecydowanym i broń Boże się nie zatrzymywać. Mrówki ją opanowały do tego stopnia, że każda kępka trawy pod koniec kwietnia pęcznieje, wybrzusza się, rośnie na kształt termitowego kopca, cała łąka z kilkoma pokrzywionymi, rozłożystymi, niskim drzewami jest pokryta mrowiskami, teren pod warstwą zielonej trawy faluje i jest gęsto usiany szarymi pagórkami. Niektóre mrowiska są całkiem ukryte, niektóre wystają jak wysepki ponad powierzchnią wody. Ja idąc tamtędy czuję się jakbym stąpała po czymś co żyje, a jeśli mam na nogach dziurawe crocsy to jeszcze bardziej przyspieszam i nie myślę o tych wszystkich żyjątkach, ktore mogłyby chcieć wpaść na chwilę do mojego buta.. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Dlaczego niesprawiedliwe? Dlatego, że ja bym nie miała gdzie wędrować z psami oczywiście :-x Ja mówię i piszę: Hugoberg, a mam na myśli cały teren, który zaczyna się tuż pod moim domem, a kończy gdzieś prawie prawie pod lasami kochłowickimi. Czasami tylko Damian kręci głową kiedy słyszy jak mówię, że Reks pobiegł za zającem na w r z o s o w i s k a c h albo, że spotkaliśmy konie na Ł ą c e M r ó w k o w e j...tak jakbym wędrowała gdzieś nie wiadomo gdzie, a to tylko zakurzony las, śląskie pola, hałda i stare torowiska. -
Paluszek - potrącony, połamany, choroba Perthesa - MA DOM, zostaje w DT
Jasza replied to feliksik's topic in Już w nowym domu
Będziesz zakładała wątek? Od spanieli kojarzę [url]http://www.dogomania.pl/forum/members/8672-Asia-Ginger[/url] -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Niesprawiedliwe byłoby, gdybyś Ty miała Górę Hugona a ja nie ;-) -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Bez Góry Hugona na wyciągnięcie ręki bym była bardzo nieszczęśliwa. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
No tak, pogoda jest zawsze ;-) Racja. Ja w deszczowe dni wolę posiedzieć w domu, choć wędrowanie po mokrym lesie ma swój urok, no i zdecydowanie jest bardziej bezludnie i spokojnie, co nam bardzo pasuje. Wczoraj nie spacerowaliśmy, tylko jak wicher przelecieliśmy przez Górę Hugona tratując chaszcze i biegnąc, przedzierając się na skróty, ścigając się z burzą, czołem ocierając się o niskie, mokre, siwe chmury, spływając potem ( ja) i dysząc ( ogonki). Trasę półtoragodzinną przebiegliśmy szurając gumowymi crocsami i tracąc równowagę na co drugim wystającym korzeniu w pół godziny i pięć minut. Wskoczyliśmy do samochodu ( Damiana ściągnęłam pod piekarnię) łapiąc pierwsze krople deszczu. Dzisiaj czuję się jak maratończyk. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Dostałam bazarkowe "Erynie" Marka Krajewskiego i "Kamienny krąg" J-Ch Grange. Jeżeli będzie pogoda, w sobotę jedziemy na Trzy Kopce, a jeżeli nie - zaczytam się. Dobre i to. -
Maluszek to już podrostek. I na razie najbardziej dziki, bo jeszcze nie wie, że mu krzywdy nie zrobimy. Czai się.
-
Paluszek - potrącony, połamany, choroba Perthesa - MA DOM, zostaje w DT
Jasza replied to feliksik's topic in Już w nowym domu
W Reksia też wstępują nowe siły kiedy widzi psa ;-) -
Mama teraz w każdy poniedziałek ma podawaną tabletkę antykoncepcyjną. Wet powiedział, że za pół roku hormonalnie się "wyciszy" i może łatwiej będzie ją złapać. A do tej pory nowych kotów nie przybędzie. Malutka jest strasznie płochliwa i sprytna. Nigdy jej się nie zdarzyło wejść do klatki. (Łapaniem i sterylizacja zajmuje się dziewczyna pracująca w firmie obok. Poznałyśmy się dzięki kotom właśnie)
-
Jest malutka mama, dwie czarnulki, jedna srebrna whiskasowa, jedna biało-czarna i jeden maluszek biało-czarny. Wszystkie oprócz mamy i maluszka wysterylizowane. To dzikuski, mają gdzie spać, mają co jeść, nie sądzę, żeby były szczęśliwe z człowiekiem. No, chyba, że jakaś stadnina i życie takie na wpół wolne.
-
Karmimy, oczywiście.
-
My mamy kocią rodzinkę w pracy. Najstarsza, mama wszystkich pozostałych, jest najmniejsza, czarna, ale spod tego czarnego futerka prześwituje szare, drobna, wypłoszkowata, jako jedyna nie jest wysterylizowana, bo nie da się złapać. Wszystkie pozostałe już po sterylce. Świetne są. Dzikie, ostrożne, ale cudne. I każdy inny.
-
Fajni jesteście :-) I ludzie i psy. Przepraszam. I koty oczywiście.
-
Mieliśmy zawsze kaganiec pod ręką, naszykowany, w ostateczności zawieszałam mu go na szyi, tylko raz konduktor kazal założyć i to natychmiast, no to zalożyłam, ale zaraz jak wyszedł to zdjęłam. Bylismy sami w przedziale bagażowym i Reksio spał z głową na moich kolanach. A raz jechaliśmy autobusem do moich rodziców i jak wsiadaliśmy to kierowca przez megafon nas ostrzegł: "Uwaga! Proszę założyć kaganiec PSOWI !". Akurat wtedy zapomnieliśmy, więc poprawiłam go tylko, że PSU nie PSOWI i wyszliśmy. No trudno. Przepisy. Rozumiem.
-
Zawsze. Pociągi uwielbiał tak jak ja, zajmowaliśmy zawsze przedział ten na końcu, bagażowo-rowerowy. Miał swój kocyk i siedział z nami na fotelach. Czasami prosił, żeby go podnieść do okna i sobie wyglądał na zewnątrz i podziwiał, jakby sprawdzał, czy jeszcze daleko. Autobusami nie lubił jeździć, szczególnie jak było tłoczno.
-
Mała pandzia to jest nasz samochód ;-) Ale mamy go dopiero od całkiem niedawna, wcześniej jeździliśmy zawsze autobusami i pociągami i o ile podróżowanie pociągami bardzo lubię, to autobusy...masakra. P.S. Jakbym miała wozić doga w naszym samochodzie to musielibyśmy sobie zrobić szyberdach ;-)
-
Teraz mam mieszkanie w którym dog nie mógłby nóg wyprostować :p. I wolę małe psy kieszonkowe, które zawsze można wpakować do małej pandzi albo zabrać pod pachę i uciec przed burzą ;-)