-
Posts
22228 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jasza
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Fannie Flagg. Książka tak ciepła i wciągająca od pierwszego zdania, że zastanawiałam się, czy jej dzisiaj nie wziąć do pracy i nie poczytać pod biurkiem w wolnej chwili, ale jednak to by była przesada.. Mimo, że ją znam, czytałam, ( ostatni raz kilka lat temu) to ciesze się, że mi się udało ją wypatrzyć na bazarku i mam swoją i mogę do niej wracać. Jest jak patchwork pozszywany z wielu różnych mniej lub bardziej powiązanych opowieści. Staruszka Ninny opowiada Evelyn o czasach swojego dzieciństwa i młodości, o swoich przybranych rodzicach i przybranym rodzeństwie... O kawiarni Idgie i Ruth i ich syna Kikutka, gdzie można było zjeść pieczeń przyrządzoną przez Dużego Georga a dziewczyny ufundowały nagrodę dla tego kto odgadnie ile fasolek stoi w słoju na ladzie. Szeryf Grady pilnuje, żeby żaden "czarnuch" nie wszedł do środka, więc Idgie wywiesza drugie menu na tylnych drzwiach kawiarni i tam sprzedaje konfiturę z pomidorów, kurczaki i cytrynowy placek wszystkim, którzy nie mogą zjeść przy stolikach. Ten sam Grady spędza trzy dni nad rzeką, upijając się jak świnia i płacząc do nieprzytomności kiedy umiera stary Murzyn, który opiekował się nim od dziecka.. Nad rzeką, za miasteczkiem mieszka Eva, która wodzi mężczyzn na pokuszenie swoimi ogniście rudymi włosami i zielonymi jak agrest oczami. Ma psa na trzech łapkach, małą Lady, a przybrany brat Ninny, Buddy, mówi, że w promieniu dwudziestu pięciu kilometrów nie ma bezdomnego zwierzęcia, któremu Eva nie pomogła.. Kiedy Ninny rodzi synka i po półtora roku okazuje się, że coś jest z nim nie tak, że nigdy nie będzie rozwijał się normalnie, a intelektualnie zatrzyma się kiedyś na poziomie kilkuletniego dziecka, tylko wzrusza ramionami, a parę lat później mówi, że Albert jest najbardziej niezwykłym i dobrym człowiekiem jakiego zna. Ona sama musi tak bardzo starć się, żeby być dobrą, a jemu przychodzi to tak naturalnie i bez wysiłku. On po prostu taki jest. Dobry. Wszystkie osoby o których czytam, są prawdziwe; czasami mam wrażenie, że kiedyś tam, naprawdę żyli i przydarzyło im się to wszystko i wiele więcej. I bardzo bym chciała ich poznać. Niech Was nie zrazi do tej książki moja ckliwa i może trochę nadmuchana, bajkowa próba opisania tej pięknej opowieści.. Fannie Flagg nie pisze tak różowo i banalnie, jest czasem smutno, częściej - tak pogodnie, żeby się po prostu uśmiechnąć i zabawnie, prawdziwie. Boże, może i ja będę kiedyś siedzieć na tarasie w jakimś domu spokojnej starości i ze zgrozą kręcić głową: "Wiesz, Evelyn, niektórym tutaj zdarza się puszczać wiatry i nawet o tym nie wiedzieć" ;-) -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Musiałabym najpierw poćwiczyć i namalować choć jednego psa....:p Chyba, że masz wróble? :diabloti: -
Nie zazdroszczę... Ja Reksia raz "zgubiłam" u nas w lesie, ale płakałam jakby się zgubił na biegunie północnym. Nie było go z 15 minut, a mi się wydawało, że już wieczność minęła. Patmol, właśnie, też chciałam zapytać, wędrujesz z synem i psami czy z TZ-tem też?
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Cztery godziny w deszczu...moje psy by mnie przechrzciły. To już bym wolała wejść do lisiej nory, zakryć się krzakiem jagodowym i przeczekać. Lara, próbowałam ze zdjęć, ale jakoś...mam do nich zbyt emocjonalny stosunek :p i ciągle mi coś nie pasowało. -
A jak Twoje psy w górach? Wiedzą instynktownie gdzie iść? Czy pozwalają Ci prowadzić? Moje jeśli nie znają trasy to zawsze przy każdym rozwidleniu, rozstaju, staja i zastanawiają się gdzie dalej. I spoglądają wyczekująco na mnie. ( A ja na męża ;-0 )
-
Mgła. W mieście wisi jak mleczna zasłona. W górach pełznie we wszystkich kierunkach i kłębi się jak dym.
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Moje bardzo nie lubią deszczu. Misia jak tylko czuje, że ma główkę mokrą, zaraz próbuje się wycierać o mnie, o moje nogi.. Ma inną zupełnie sierść niż Reks.Taką miękką, delikatną jak pajęczyna. Od razu wygląda jak zmokła kura, wilgoć sięga aż do skóry i bardzo powoli schnie. Reksio ma podszerstek mięciutki, jasnobeżowy, ale z wierzchu sierść ma twardą, mocną, błyszczącą i gładką. Jeżeli nie pada zbyt mocno, to po nim w ogóle nie widać, że zmókł, tylko czoło ma mokre, po reszcie woda po prostu spływa. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
A wiesz, że przypomniał mi się Twój wpis o kurtkach przeciwdeszczowych dla psów od razu... Sama się zaczęłam zastanawiać.:p -
Ale pięknie.. I nawet pogoda dopisała ...ekhm..:cool3:
-
Przepiękne tereny i takie...opustoszałe ( dla mnie to duży, duży plus ;-) ) Na zdjęciach to wygląda jakbyście zwiedzali opuszczone, wyludnione drewniane miasto z którego wszyscy uciekli w popłochu. A drzewo z drzwiczkami, mmm, ja jestem jeszcze nie do końca obudzona, może dlatego zobaczyłam zaraz niedźwiedzia zaglądającego rankiem do środka, podpartego w pasie, wiesz, tak jak faceci zaglądają do lodówki i szukają piwa albo kiełbasek ;-) Aaa, jeszcze mam pytanie.. Czy Wy prowadząc Bazyla na tej długiej taśmie zawsze ją macie tak w czasie spaceru zwiniętą w perfekcyjne kółko?? Ja plączę nawet dwumetrowe smycze :oops:
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
A dziękuję Maciaszku. :loveu: Ale mi była potrzebna ta wolna środa. Wyspałam się, poczytałam, porysowałam, powędrowaliśmy baaardzo daleko, objadłam się pestkami z dyni. Fajny przerywnik w ciągu tygodnia. Czytam kolejny już raz "Smażone, zielone pomidory". Uwielbiam. Ale filmu nie widziałam. A Wy? -
Patmol, gdzie Was wywiało?
-
Mocno Miniaturowy Wyżełek ;-) Marley pojechał do swojego DOMU!
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Bardzo się cieszę, że chłopak tak fajnie trafił.... Dziecko ulicy, hop siup w domowe pielesze. -
Mocno Miniaturowy Wyżełek ;-) Marley pojechał do swojego DOMU!
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Wakacyjnie :-) [IMG]http://images36.fotosik.pl/243/30853ca7d6c53f41gen.jpg[/IMG] -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Nigdy nie próbowałam. Rysuję tylko ludzi, drzewa, domy i wróble. -
Jakie zmęczone tym edukowaniem się ;-)
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Jestem dzisiaj całkiem do bani. Niewyspana, przyćmiona z lekka i marudna. Sobie planuję. Krótszy spacer z ogonami i popołudniowe spanie. Tym bardziej, że jutro wolny dzień. Za miłe słowa dziękuję. Jak skończę nowy obrazek, to Wam pokażę.:oops: [SIZE=1]Do tej pory jedynymi oglądaczami byli moi rodzice i Damian, ( który dopingował mnie "Bardziej kolorowo, zrób bardziej kolorowo" ;-) )[/SIZE] -
Świetnie byłoby, gdyby był wykastrowany, nie będą dzwonili rozmnażacze i pseudo...
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Ja mieszkam w bloku na wprost Lidla. A już za moim blokiem się zaczyna się dróżka przez łąkę i pole Pana Paproty, hałdy i las, czyli już, już "mój" Hugoberg. Zapach lasu w górach wdycham zawsze namiętnie do momentu, aż mam gwiazdki przed oczami z zapowietrzenia. Jest inny w dni upalne, żywiczny, klejący, rozgrzany słońcem, a inny w takie dni jak wczorajszy, rześki, niebieski, szyszkowy, można go wdychać aż do żołądka i nie ma się dosyć. -
Napisałam do Asia & Ginger, weszłam na wątek Spaniele w potrzebie, ale widzę, że już tam zadziałałaś...
-
Sunia Chińskiego Grzywacza. Dejzi-nasze słoneczko już za TM
Jasza replied to Kana's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kotka na DT? -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='Pegaza']Z Rudy Śl-W.. to ta góra chyba gdzies w kierunku na Chorzów? za Lidlem w prawo?[/QUOTE] Według mojej orientacji terenowej jakoś tak ;-) -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Zdjęcia mam tylko byle jakie, telefoniczne, w zasadzie jest na nich tylko deszcz i jakieś mokre ufoludy :roll: -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Wróbelki narysowane oczywiście :p Próbowałam narysować coś innego i skończyć z czarnobiałością, ale zamiast koloru wyszło mi coś w rodzaju sepii. Staram się uszczknąć trochę czasu na rysowanie, pomaga na chaos w głowie. Kula dąży do doskonałości chyba ;-) w sensie, że robi się coraz bardziej kulista. Gruba księżniczka z chudymi, zapałkowatymi nóżkami. Serdelek kręcący dupką. Bo Reksio to mięśniaczek. Żyła-gość. Wczoraj pojechaliśmy w góry. Patmol, zamorduję. Twoje słowa okazały się prorocze... "Jest mgła i nie leje, a jak leje to tylko dwie godziny.." Były i mgły i siąpił drobny deszczyk, mieliśmy w planach Stecówkę trasą z Kubalonki, a ze Stecówki na Przysłop. Doszliśmy do Stecówki troszkę zawilgoceni, ale słońce przebłyskiwało gdzieś tam, hen wysoko. Napiliśmy się gorącej herbaty, ogony zjadły mięsko, ale zanim ruszyliśmy, zaczęło już mocniej padać i zdecydowaliśmy się wracać. I w sumie dobrze, bo caluteńką drogę powrotną padało, choć w zasadzie powinnam napisać LAŁO. Peleryny troszkę pomogły, cóż, kiedy buty, spodnie i wszystko inne mieliśmy przemoczone do suchej niteczki. Misia wyglądała jak szczurek, Reksio się pomarszczył i był tak niezadowolony, że z odległości dwóch metrów słyszałam jego pofukiwania... jestem pewna, że zwymyślał nas za te górskie pomysły gdzieś tam w swojej głowie z milion razy. W samochodzie wymościłam tylne siedzenia psią matą i stosem ręczników i kocyków, smycze rozciągnęłam na całą długość pięciomertową, zablokowalam i porozkładałam razem z mokrymi szelkami na półkach, Damian się przebrał, ja pościągałam co mogłam, powycierałam się papierowymi ręcznikami i włączyliśmy ogrzewanie na maksymalną moc z nadmuchem. Misiunia się od razu zagrzebała w bambetle z tyłu i momentalnie zasnęła. Reksio, jak to Reksio, przez pierwszą godzinę jazdy mył się powolutku, centymetr po centymetrze, potem się uspokoił i wyglądał przez okna mrużąc oczy i usilnie starając się nie zasnąć. Obserwowałam go z przedniego siedzenia przez ramię, główka kiwała mu się na boki, powieki robiły się coraz cięższe, robił minkę w ciup i już, już...spod przymkniętych powiek spostrzegał, że go obserwuję, otrząsał się i obserwował gdzie jedziemy. Potem jeszcze postój w Chacie po zbóju, ciepły żurek i placki z oscypkiem. Gorąca herbata..I do domu. Dzisiaj Damian ma już 38 stopni i kiepsko to widzę. Ogony odżyły. Ja się trzymam. Cóż, góry... P.S. Ale co się nawdychałam cudnego, choinkowego powietrza, to moje.:loveu: