Podpisuję się pod każdym Waszym słowem Norel i Dunaj! Adoptowałam Alę, bo uważałam, że jest to dla niej najlepsze. Gdybym chciała tego, co dla mnie najlepsze, kupiłabym kolejnego szczeniaka z hodowli, a nie brała sobie na głowę problemy z adopcyjnym psem (które mam nadal, choć jest u mnie już bez mała 2 lata).
Pies adopcyjny nigdy, ale to nigdy nie będzie taki, jak ten wychowany od szczenięcia. Będzie niemniej kochany i mądry, ale zawsze będzie "inny". Mówię to z doświadczenia ponad 22 lat życia z dogami i w oparciu o obserwację mego obecnego stada - dwóch psów wychowanych od szczeniaka i jednego adoptowanego w wieku 3 lat.