Ale biedny, kochany piesek...
Taki przestraszony i cierpiący... Aż się płakać chce... :-(
Dobrze, że w odpowiednim miejscu i czasie pojawił się odpowiedni człowiek, który mu pomógł...
Ps. Co u Ciebie Mariola? Odwiedziłabyś czasem Pierocika. Zapraszam na kawę i ciasto.