-
Posts
338 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by lilia1983
-
Psu po nifuroksazydzie przeszło:)
-
Mój niemal zupełni nie chce jeść prawie żadnych owoców i warzyw. Jedynie od czasu do czasu zje kilka plasterków suszonego banana i kilka fig czy daktali. I to chyba wszystko. Kiedyś jadł marchew ale tylko wtedy gdy się go karmiło nią.
-
Ja mojemu dawałam przez miesiąc preventic w kapsułkach i pomogło mu, rzadziej choruje a tym samym rzadziej antybiotyki bierze:). Do kupienia w aptece Tutaj też coś na ten temat w innym wątku: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f1111/sopsoby-wzmacniania-odpornosci-135581/[/url]
-
Jak ja zaczęłam się nad taką możliwością zastanawiać (skoro już padł taki pomysł w domu) to rozmawiałam z osobą która się tym zajmuje. I jak sobie to wszystko wyobraziłam jak to wygląda, co będzie z nim robione to mnie nieco odrzuciło od tego i nie wiem czy potrafiłabym go oddać tam. Na dzień dzisiejszy chyba nie. Ale póki co pies jeszcze żyje:) więc nie myślę o tym. Ale wiem, że ludzie to robią na zachodzie i jest to dość popularna praktyka. Temat wydaje mi się we właściwym miejscu na forum, bo wiąże się z pożegnaniem. A formy i sposoby pożegnania są różne. Jedni zakopują w ogródu, robią groby, kremują, trzymają urnę w domu albo robią pogrzeb, odwiedzają te groby, palą świeczki lub zakopują w lesie czy w innym miejscu i już później tych miejsc nie odwiedzają, a inni preparują. Fakt faktem jest tych osób mało ale wybierają taki sposób nie wiem czy pożegnania, czy jak to nazwać bo jednak mają to wypchane zwierzę w domu. Ale myslę, że jest to jakaś taka forma pożegnania. Może niektórzy z nich decydują się zakopać tego wypchanego zwierzaka w późniejszym czasie i jest to takie jakby dłuższe pożegnanie. Nie wiem tego, tak się nad tym zastanawiam. Wiem, że u nas ten temat brzmi co najmniej egzotycznie więc jeśli zostanie uznany za nie pasujący do pożegnań to proszę o jego przeniesienie. Edit: zapomniałam dodać, że niektórzy jeszcze dają zwierza do utylizacji i jest potem z tego jakaś mączka dla innych zwierząt.
-
Ja pewnego czasu myslałam o spreparowaniu mojego psa, gdy już odejdzie. Wlaściwie na taki pomysł pierwsza wpadła moja mama. Ale jednak uzgodniliśmy, że nie będziemy tego robić, zapamiętamy go takim jaki jest teraz, bo po tym zabiegu jednak nie wygląda pies tak naturalnie jak za życia, skóra się zmienia, sierść. (Chyba, że gdy nadejdzie ten czas zmienimy zdanie). Zakładam ten post z ciekowości, czy może ktoś z Was po odejściu pupila zdecydował się, żeby nadal mieć go przy łóżku czy np. na półce i jest z tego zadowolony? Wiem, że na zachodzie ludzie bardzo często preparują zwerzęta, także te mniejsze typu papugi, bo nie potrafią sie do końca z nimi rozstać i są z tego zadowoleni. Z tego co wiem w Polsce są to baaardzo sporadyczne przypadki, że ktoś sie na to decyduje.
-
Pytanie do tych którzy stracili swoich przyjaciół..
lilia1983 replied to Ania i Psy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja przez 10 lat miałam kotkę, odeszła od nas w 2004 roku w domu. Chorowała na raka, nie dało się jej uratować. Wtedy powiedziałam, że nigdy więcej żadnego zwierzaka nie będę miała. Codziennie przez dziesiąc lat była ze mną, była kotem całkowicie domowym-blokowym, więc nie wychodziła z domu, bała się pola, spała zawsze w moim pokoju, zawsze tam była jak wracalam do domu. I nijak nie potrafilam pogodzić się z pustką po niej. Minął miesiąc, może półtora i kupiłam sobie chomika bo w pokoju było zbyt pusto. Na kota czy psa nie zdecydowałam się od razu a i rodzina niezbyt tego chciała. Ale minął rok od tego czasu a tato przyniósł do domu psa, nie byliśmy do konca przekonani jak to będzie z psem, bo nigdy wcześniej nie mieliśmy psa. Ale po czterech latach wiem, że dobrze sie stało, że jest z nami. I wiem, że zawsze będę miała jakieś zwierzęta, mimo straty tych co odeszły. -
Mieszkam w mieście, gdzie nie ma żadnego cmentarza dla zwierząt o kremacji też nie słyszałam, własnej działki nie mam. Więc jak mój zwierzak zdechnie (mam nadzieję, że nie prędko) to gdzie mogę zgłosić, żeby ktoś zajął się zwłokami. Myślałam, że po prostu będę dzwonić po wetach bo oni na pewno wiedzą co się robi albo do MPGK. Ale wolałabym wcześniej wiedzieć co zrobić niż szukać kogoś jak wybije godzina zero. Jeszcze jest jedno wyjście, możemy w nocy z łopatą na łąki (tylko takich dzikich terenów zaczyna być coraz mniej, bo wszędzie coś budują) iść i zakopać, tylko to niezgodne z przepisami i ktoś może się doczepić jak coś zauważy. Najchętniej to pchowałabym go na cmentarzu dla zwierząt albo skremowała ale czegoś takiego nie ma w Rzeszowie. Co robiliście nie mając gdzi pochować pieska, kto się tym zajmował?
-
Byliśmy u weta w poniedziałek, przez weekend dawałam mu nifuroksazyd ale za małą dawkę jak się okazało. Na moje dziesięciokilowe stworzenie wet zaleciła dwa razy dziennie po trzy tabletki nifuroksazydu. Na razie jest ok, dzisiaj dostał ostatnią porcję tabletek no i zobaczymy jutro czy mu przeszło jak nie dostanie lekarstw.
-
A czy stosuje się do nawodnienia wodę z cukrem (ewentualnie czystą glukozą) i szczyptą soli? To stosuje się u ludzi ale nie wiem czy u zwierzaków także.
-
[quote name='Kenzo']Ten lek przepisuje mi weterynarz-nie podaję go na własną rękę. Tabletki w razie biegunki podaje się 3xdziennie 2 tabl przez 5 dni.[/QUOTE] Kenzo ile waży twój pies? Mój waży 10 kg i nie bardzo wiem ile mu tego dawać. Nifuroksazyd mam w domu, dawałam mu dwie tabletki dziennie w podzielonych dawkach.
-
Mojemu psu weterynarz dawał ten lek ale nic mu się po nim nie działo. Ale z tymi preparatami jest podobnie jak z obrożami przeciw pchłom i kleszczom nasączonych płynami przeciw różnym insektom. Są to preparaty już z założenia w jakimś stopniu toksyczne. Obroże nie mogą być stosowane u psów osłabionych, suk w ciąży i karmiących, u szczeniąt do któregoś miesiąca też nie. Ale taką reakcję jak opisujesz mój pies dostał ale nie po preparacie przeciw kleszczom a po ukąszeniu przez kleszcza. Kleszcza zauważyliśmy rano, mama poszła do weterynarza, wet kleszcza wyjął niby wszystko ok. Ale pies po ugryzieniu przez kleszcza zaczął być jakiś apatyczny, po paru godzinach zaczął dostawać drżeń, a potem zaczął zasypiać, jakby zaczynał tracic przytomność. Więc pies do weta z mamą. Mnie wtedy nie było w domu. Dostał jakiś zastrzyk i było ok. Była to chyba jakaś reakcja alergiczna, tak jek niektórzy ludzie mają po użądleniu pszczoły czy osy. Na szczęście weta mam na przeciw swego bloku.
-
epm i jaką decyzje podjąłeś w związku z małym "prezenem"? :razz:
-
Wczoraj dwa amstaffy zagryzły trzy owczarki niemieckie
lilia1983 replied to lilia1983's topic in Pogryzienia
[CHI];) a niektórzy nie powiini mieć ani dzieci, ani psów... :dog: Z tym zgadzam się w zupełności :dog: -
I co za ekhm człowiek daje takie prezenty? W dodatku tak małe prezenty?! W dodatku bez uzgodnienia tego z obdarowanym?! [B]Zero tolerancji dla takiego postępowania[/B].:mad: /WŁADCZYNI/ Po prostu "wspaniałomyslny" darczyńca wpadł na pomysł, że można komuś podarować amstaffa, bo to taki malutki i słudziutki szczeniaczek, któremu trzeba znaleźć dom. To jest straszne! Nie wiem skąd ludziom biorą się takie głupie pomysły, żeby komuś podarować psa, kota czy ine zwierzątko?! Znam przypadek gdzie dziewczyna dostała od chłopaka małego szczeniaczka. Z małego szczeniaczka zrobił się duuży pies, po którym nie wiadomo co się w którym momencie spodziewać, którego chyba nawet właściciele się trochę obawiają, nie mają też czasu się nim zajmować bo pracują a jest bo jest, bo szkoda oddać, bo ktoś go przyniósł, oczywiście pies nie był na żadnym szkoleniu bo dziewczyna nie planowała posiadania psa, i siedzi sobie teraz wulkan energii na łańcuchu. Czasem wprawdzie jest spuszczany ale nieraz ma w zwyczaju przeskoczyć przez płot a wtedy robi się problem, sąsiedzi się boją...bo nie jest to malutki kundelek. I zaczyna się robić niebezpiecznie. Epm najleiej zastanów się dobrze czy chcesz się tą rasą zajmować, a jeśli nie będziesz chciał to najlepiej będzie szukać adopcji dla pieska przez różne strony, fundacje, im szybciej tym lepiej.
-
Ja mojego kąpię co parę miesięcy, w zależności kiedy jest brudny i czy wydziela specyficzny zapach czyli co 3 do 6 miesięcy, Chyba że się wytarza w różnych pachnidłach lub cały jest w błocie to wtedy wypada częściej. Używam szamponu przeciwbakteryjnego za 10 zł i jestem zadowolona, sierść ma po tym mięciutką jak puszek i pachnącą. Pies jest krótkowłosy więc jakichś szczególnym zabiegów nie potrzebuje:). Szampon kupujemy w sklepie zoologicznym. Jest w podobnej cenie jak szampony typu "market" albo niewiele droższy ale dużo bardziej gęsty i tym samym bardziej wydajny od marketowych. [quote name='Kenzo'] Kupiłam szampon do siersci długowłosej z DERMA-VET. Mam nadzieje, ze się sprawdzi:)[/QUOTE] Ja właśnie tego szmponu ostatnio używałam, tylko do sierści krótkowłosej antybakteryjny i jestem z niego bardzo zadowolona :thumbs: . Kupowałam go w lecie, termin ważności skończył się dopiero w marcu, czyli miałam go w domu ponad pół roku, zużyłam około 2/3 szamponu, a psiak był kąpany kilka razy, jakieś 4. Z tym, że pies jest mały, waży około 10 kg. Na opakowaniu mam jeszcze cenę 8,30. Pojemność szamponu 150 ml
-
[quote name='Anusia&Saba'][B]"Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego w Raciborzu ostrzega przed atakami tajemniczego drapieżnika, który zbliżać się już ma do granic Raciborszczyzny.[/B] Zwierzę, prawdopodobnie puma, zaatakowało dotąd kilka gospodarstw rolnych w powiatach prudnickim, głubczyckim i kędzierzyńsko-kozielskim. Jego ofiarą padło kilkanaście zwierząt hodowlanych, w tym cielaki i warchlaki. Bestia przemieszcza się w zaskakująco szybkim tempie. W sobotę drapieżnik upolował sarnę na terenie Głubczyc, a w niedzielę, 30 kilometrów dalej, w miejscowości Łany w powiecie kędzierzyńsko-kozielskim, rozerwał klatkę i pożarł królika hodowlanego. Ciekawe dlaczego nie zrobią obławy na tą "pumę" w okolicy gospodarstw w których zagryzła zwierzęta. Można wystawić padlinę na przynętę i czekać. Póki co to polowanie na "pumę" jest takie jakby nie chcieli jej ani złapac ani odstrzelić.
-
Mój pies jest na diecie Royal Canin Hepatic (którą bardzo lubi) od września 2008, przez 3 miesiące brał "essentiale forte" raz dziennie plus dosyć często: "no-spa" i "espumisan w kapsułkach", Teraz jest nadal na diecie Royal Canin Hepatic plus 2 razy dziennie "hepatil".
-
[quote name='morelka']Oddam 5 małych puszek Hepaticu i około 2kg suchej karmy pieskowi ktory potrzebuje takiej diety.Szkoda wyrzucać a mnie juz sie nie przyda :-([/QUOTE] Jeśli jest aktualne to mi by się bardzo przydało. Leczę mojego pieska na wątrobę. Edit: Dziękujemy morelko,jedzenie dzisiaj do nad dotarło i na pewno nam się przyda. Psiak już zaczął wcinać puchę:).:multi:
-
Wczoraj dwa amstaffy zagryzły trzy owczarki niemieckie
lilia1983 replied to lilia1983's topic in Pogryzienia
[quote name='ewtos'][quote name='lilia1983'] Psy jako rasa agresywna powinny być zarejestrowane a te nie były.quote] Amstafów nie ma na liście psów agresywnych, nie ma więc obowiazku zgody na ich posiadanie.[/quote] Nie znam się na tym, które rasy są prawnie uznawane za agresywne. Tak podali w radio, że powinny być zarejestrowane. [quote name='M@d']Na obserwację, a potem zastrzyk ... Tu nie ma okoliczności łagodzących. Zaatakowały ludzi i psy poza swoim terytorium. Zagryzły psy na ich własnych posesjach! Atakowały żeby zabić. Tu nie ma o czym dyskutować, należy je wyeliminować, a właściciela obciązyć takimi kosztami i odszkodowaniami, żeby podziałało to jako odstraszający przykład! + sądowy dożywotni zakaz posiadania psów! Gdyby to mi jakiś pies wpadł na podwórko i zagryzł moje psy, to nie ręczył bym za siebie ... Mógł bym doznać "chwilowego zaniku poczytalności uniemożliwiającego mi rozpoznawanie znaczenia mych czynów" ... :mad:[/quote] W tej sytuacji to chyba inna decyzja nie zapadnie niż uśpienie, poobserwują i uśpią. Gdyby to mi zagryzły psy a mnie zaatakowały to nie chciałabym, żeby ktoś te psy oddał właścicielom i żebym nadal miała z nimi sąsiadować. Jak się takie psy chce mieć to się je szkoli, zabezpiecza posesje a nie daje możliwość, żeby przelazły przez płot i poszły gdzie je oczy poniosą i gdzie jest inna zwierzyna. Uważam, że na takie psy powinno mieć się pozwolonie, badania psychologiczne i dopiero wtedy takiego psa mógłby ktoś mieć. I obowiązkowe szkolenie psa. Powinno to dotyczyć wszystkich dużych ras uznawanych za agresywne. I amstaffy powinny się do nich zaliczać. To trochę tak jakby nieodpowiedniemu człowiekowi dać do ręki broń bez żadnego przygotowania i badań. -
Wczoraj dwa amstaffy zagryzły trzy owczarki niemieckie
lilia1983 replied to lilia1983's topic in Pogryzienia
[quote name='kingula']jak dla mnie to powinny zostac uspione, innego rozwiaznia nie widze :shake:[/QUOTE] Może tak będzie najlepiej. Niewiadomo czy znowu nie zechcą zaatakować. Tylko w takich sytuacjach zawsze nasuwa się pytanie: czy można było temu zapobiec? I w dużej liczbie takich tragedii można było. Nie wiemy jak te psy były traktowane, czy były szkolone. Wiem tylko tyle co w radiu powiedzieli że ogrodzenie nie było zabezpieczone. Post przeskoczył. -
Wczoraj w Krakowie dwa amstaffy zagryzły trzy owczarki niemieckie. Amstaffy były nieodpowiednio zabezbieczone, wyszły przez dziurę w ogrodzeniu. Nastęnie zaatakowały owczarki niemieckie:(. Potem zaczęły atakować właścicieli. Ludzie widłami zaganiali je na posesje z której uciekły. Psy jako rasa agresywna powinny być zarejestrowane a te nie były. To wszystko wczoraj wieczorem w radiu mówili. I jak zwykle zawiniło niedopatrzenie ludzi:(. Pomyślcie sobie, a jakby wokół tych zaatakowanych owczarków jakieś małe dziecko się kręciło? Psy mogłyby też je zaatakować, a ono by się nie obroniło....ale tak na szczęście nie było. Straszne zdarzenie:(:placz: Biedne owczary i ich właściciele. No i amstaffy też, teraz nie wiadomo co z nimi będzie.
-
Psy po kastrowaniu czy suki po sterylizacji raczej nie są smutne i ospałe. Po [B]większości[/B] psów które znam wcale po zachowaniu nie widać, żeby odbiegały czymś od reszty psów, nadal są radosne, przyjazne, chcą biegać i się bawić. Znam tylko jedną otyłą suczkę, która po sterylce jest gruba, a przyczyną tego (jak mówia właściciele) była nieodpowiednia dieta po zabiegu. Podobno po zabiegu najważniejsze jest stosowanie odpowiedniej diety, są też specjalne karmy zalecane po sterylizacji. Słyszałam też, że stosuje się jakieś mieszanki ziołowe po sterylce. Sposób na to, żeby psiak nie utył po zabiegu to odpowiednia dieta + ruch, jak już wydobrzeje E:[quote name='mysia272'] Chciała bym go rozmnażać ponieważ uważam że wykastrowanie psa krzywi mu psychike (znam takie przykłady) no a [B]jeżeli nie jest wykastrowany ma popęd seksualny i powinien sie rozmnażać.[/B][/QUOTE] Jak zaczęłoby się wszystkie psy dopuszczać do suk to wolę nie myśleć co by było.....pies może praktycznie cały czas kryć suki w odległości kilku kilometrów. Nie ma to jak ktoś nieświadomy bierze się za coś na czym się nie zna i myśli że jest najmądrzejszy i oczywiście nikogo nie będzie słuchał. Nie ma to jak człowiek ze świadomością, że jak ma psa rasowego to już może używać go do rozmnażania. Tylko nie wie, że nie każdy pies rasowy do tego się nadaje i czasem dla dobra rasy lepiej go nie rozmnażać. Ot, mała dygresja...Przeglądałam forum i znów rzucił mi się w oczy ten wątek....i postanowiłam coś jeszcze dopisać.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
lilia1983 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Mój psiak z kolei szczerzy zęby prawie na wszystkie psy oprócz trzech które zna od szczeniaczka. Jeden pan z osiedla chodzi ze swoim pieskiem zawsze bez smyczy. Gdy ich widzę biorę psa na ręce albo szybko przechodzę. A pan za każdym razem mówi, że ten jego to taki łagodny pies, on mojemu nic nie zrobi itd. Nie ma psa któremu można ufać w 100%. A jeżeli jakiś pies sprowokuje nawet spokojnego psa, to niewioadomo czy ten spokojniejszy nie będzie chciał mu oddać tym samym. Tylko, że mój psiak w tym starciu nie miałby szans bo jest ze dwa, trzy razy mniejszy. Więc po prostu brak wyobraźni, mógłby go przynajniej zapiąć na te dwie minuty jak się miniemy. A obserwując tamtego psa, to na pewno nie ufałabym mu w 100%, jeśli zostanie sprowokowany.Staram się mojego psa oduczać agresywnych zachowań, czasem na jakiś czas się uspokaja ale nigdy nie do końca. Pan kiedyś miał pieska takiego 8 kilogramowego, więc maciopa. Może myśli, że ma trzy razy większego i pewnie tak samo nad nimi zapanuje jak nad tamtym. Tylko tego raczej nie weźnie pod pachę w razie klopotów. Inna moja sąsiadka ma naprawdę spokojnego boksera, który też zwykle chodzi luzem. Ale rzeczywiście jest bardzo łagodny. Kiedyś został zaatakowany przez innego psa. Pani myslała, że już będzie po nim bo wydawalo jej się że on nigdy zębów nie pokaże. Jednak sprowokowany umiał się bronić a pani była w szoku. Na szczęście chyba jakoś z tej sytuacji oba psy wyszły bez jakichś większych uszczerbków. Wniosek: pies sprowokowany zawsze może zaatakować a ludziom się wydaje, że jak w domu jest taki milutki to już nikomu nic nie zrobi na podwórku. Mój psiak w domu też jest kochany ale na polu zęby lubi pokazywać dlatego chodzi zazwyczaj na smyczy, spuszczany jest rzadko bo nie chce prowokować niebezpiecznych sytuacji. -
Dziwna ta stronka. Dziwne, że z dwóch psów rasowych wyjdzie zdrowszy "rasowy" mieszaniec. Ja mam czteroletniego mieszańca i wcale nie jest zdrowszy od psów rasowych. A więcej powiem że choruje częściej i bardziej niż osiedlowe yorki, labradory, collie, sheltie, shitzu i inne rasy. Miał problemy z ukladem pokarmowym: nie tolerował wielu produktów, miał reakcje alergiczne po ukąszeniu kleszca, alergię na nabiał a co tylko pogoda sie zmienia piesek ma anginę, albo kicha, gorączkuje itd. Weta odwiedzamy często. Teraz je specjalne pokarmy które toleruje, kupowane u weta. I ogólnie jest duuużo bardziej delikatny niż rasowce ode mnie z podwórka. Więc stwierdzenie, że "rasowe mieszańce" będą "zdrowsze" jest śmieszne. Pomysł mieszania tych psów wygląda mi na amatorszczyznę. Rzeczywiście dużo ras powstało z połączenia dwóch ras ale w jakichś określonych celach: czy to psów towrzyszących czy psów do określonej pracy itd. Do tego trzeba mieś też dużą wiedzę i doświadczenie a nie: będziemy teraz mieszać np. beagle z pudlem i to co wyjdzie będzie "zdrowsze" i "przewidywalne" bo ktoś tak sobie wymyślił. A co to ma jeszce wspólnego z ekologią to nie wiem. Z hodowlami nie mam doświadczenia ale zawsze wydawało mi się, że to zadaniem kynologów i hodowców jest selekcja psów. Eliminowanie z hodowli zwierząt chorych czy z niepożądanymi cechami charakeru czy wręcz nie kontynuowanie hodowli ras bardzo chorowitych czy u których występują częste wady. Ewentualnie zmienianie linii hodowlanej z pomieszaniem z inną rasą. I poprzez to tworzenie nowej rasy. Ale to wszytko powinno być pod kontrolą. Fakt faktem, że u niektórych ras wystęują częściej pewne schorzenia czy choroby, być może jednym z powodów jest pokrewieństwo psiaków. No i w tym względzie specjaliści powinni coś działać bo niektóre zwierzaki naprawdę z tego powodu bardzo cierpią. Polecam film i krótki artykuł na stronie: [url=http://www.amichien.pl/]Amichien - Terapia zachowania zwierząt towarzyszących. Behawiorysta zwierzęcy.[/url] Tytuł: [COLOR="Purple"][B]Psy rasowe - w pułapce własnych genów[/B][/COLOR] Artykuł jest po polsku, film po angielsku. Ci którzy znają angielski na pewno dowiedzą się z niego więcej ale nawet nie znając angielskiego można z niego dużo zrozumieć czytając wcześniej artykuł i patrząc na te biedne zwierząta. Nie można sie też oprzeć wrażeniu, że hodowcy przywożący tak chore zwierzęta na wystawę robią to tylko dla kasy. Tak chore zwierzaki powinny być wykluczone z hodowli i nie powinny być rozmnażane.
-
Uważam, że koszt sterylizacji powinien pokryć rząd i wprowadzić ustawę regulującą rozmnażanie kotów i psów, bo to jest problem nie tylko znawców tego tematu ale duży problem spłeczny. Ale na takie kroki rządu będziemy musieli jeszcze długo poczekać.... Myślę,że pomysł uświadamiania i sterylizacji jest bardzo dobry. Problem mnożących się psów jest zdecydowanie większy na wsi bo tam zwierząt nikt nie pilnuje ale akcja uświadamiania powinna być też w miastach. U mnie na podwórku jest kilkanaście suk, właściciele nie chcą szczeniaków ale większość suk nie jest wysterylizowana. Zwykle jak rozmawiam z ludźmi to uważają, że taka ingerencja chirurgiczna jest na pewno czymś złym i niepotrzebnym. Co więcej właściciele mają przekonanie, że suka powinna przynjamniej raz w życiu mieć młode, bo tak im weterynarz powiedział. I z takim co mu wet tak powiedział to juz nie pogada. I rzeczywiście jest 2 psy które miały młode, Ludzie nie mają prawie żadnej rzetelnej wiedzy na ten temat (o konieczności zabiegu, o rekonwalescencji po sterylizacji, o plusach, o ewentualnych działaniach niepożądanych po zabiegu czy też przeciwskazaniach) i nie ma świadomości problemu jakim jest za duża populacja psów, które ciągle się mnożą a nie ma kto się nimi zająć. Najlepiej jakby każdy chociaż raz odwiedił schronisko i zobaczył ile tam jest przeróżnych rasowych i nierasowych czterech łap to może wtedy by trochę zrzumieli.